czwartek, 17 września 2015

ABSURDALIA RELIGIJN E - CZ. 2152

 OBROŃCY CYWILIZACJI? 

,,Barbarzyńcy prą do Europy i trzeba się przed nimi bronić!" Takie donośne i ciężkie gatunkowo larum słychać coraz częściej z ust obrońców jedynie słusznej kultury chrześcijańskiej. Kim są owi obrońcy? Otóż są to nierzadko świątobliwi panowie w sukienkach i ci wszyscy, którzy im pod tąż sukienkę włażą i liżą tylną część ciała; ludzie mówiący i owszem prawdę o swoich  wrogach religijnych, ale w ich ustach brzmi to mniej więcej tak, jakby jastrzębie broniły przed podstępnymi lisami podwórka, na którym znajduje się drób, ukrywając jednocześnie fakt, że same bynajmniej wegetarianami nie są.

Krzyczą, że zapanuje szariat, że niewierni będą tępieni, że kobiety będą poniżane, że nastąpi ogólny chaos itd. To wszystko w wielu przypadkach prawda. Kto tego nie widzi, ten jest albo poprawnym politycznie użytecznym idiotą, albo po prostu idiotą jako takim. Warto też w tym całym ideowo-religijno-poznawczym bajzlu zauważyć jedną istotną rzecz. Otóż ci ,,obrońcy" europejskich praw człowieka ani słowem nie wspominają o ludziach, którzy mają religię głęboko w duuupie, czyli o ludziach normalnych, myślących racjonalnie - umownie ateistach - uważających wszelkie zabobony za potencjalne albo rzeczywiste ZŁO. 

Co wspólnego z cywilizacją ma szczera chęć tego czy innego biskupa powieszenia krzyża w KAŻDEJ klasie szkolnej? Co dobrego wynika z wpieprzania się Kkorporacji w sprawy państwa? Co dobrego wynika z wywalanie miliardów społecznych PLN na nauczanie religijnych banialuków w szkołach państwowych? Czyż nie mamy tu do czynienia z Kkatoszariatem (weźmy paragraf 196 indeksu kodeksu karnego, Parlamentarny Zesp. d/s Przeciwdziałania Ateizacji, projekt nowej Kkonstytucji)? Mówimy o ,,cywilizowanym" szariacie, w wersji soft (bez obcinania rąk złodziejom, bez kamienowania kobiet, bez zrzucania gejów ze szczytów wieżowców, bez krzyżowania apostatów, bez mordowania bluźnierców, ateistów, czarownic...)? Ale nie mówmy hop, bo może wkrótce znajdzie się jakiś Kkalif, który odgrzeje starotestamentowe prawodawstwo i będzie katrupił za ciężkie grzechy (np. za pracę w niedzielę - dniu Pana).

Wystarczy zajrzeć do wcześniejszej historii Europy, by się przekonać, jak bardzo pokojowo dogadywano się w obrębie tejże ,,kultury chrześcijańskiej". Dziś nikt tego zbyt głośno nie przypomina, bo są to sprawy i odległe w czasie, i haniebne, zatem na ogół są albo pomijane złotym milczeniem, albo załatwiane jednym czy dwoma okrągłymi zdaniami. Teraz tamci są zagrożeniem. Owszem, bo są nieco cofnięci (zaczęli swoją religijną przygodę z 600-letnim opóźnieniem, a Oświecenie tam nie dotarło), ale też dlatego, że mają bardzo dobrą pamięć historyczną (dla nich upływ wieków nie ma znaczenia). Nie zapomnieli ani o okrucieństwach krucjat, ani o upokarzającej porażce pod Wiedniem, ani o utraconym pięknym mieście - Kordobie - które niegdyś jako stolica rozległego kalifatu było perłą i dumą świata muzułmańskiego. Postawmy sprawę jasno - oni chyba niezbyt lubią wyznawców Pana Chrystusa (wg nich nie-boga), a zwłaszcza tych z Kkato-dewiacją.

Nie wiem dlaczego, ale gdy biorę to wszystko pod uwagę, zaczynam czuć się nieswojo w ,,chrześcijańskiej Europie", zwłaszcza gdy słucham apokaliptycznych wizji obrońców cywilizacji, tej cywilizacji. Mam też wrażenie, że przed wyborami próbują oni ugrać trochę polit-punktów na strachu i wszelakich fobiach (są w tym mistrzami). Jednak nawet gdyby wskutek ich akcji, przestróg, apeli itd. ani jeden ,,barbarzyńca" nie wjechał do Republiki Parafialnej, to i tak z punktu widzenia racjonalnego rozumu byłoby to zaledwie zwycięstwo pozorne, bo potem nastąpiłby Kkalifat Prawy i Sprawiedliwy. I nastąpi... 

A pytanie zasadnicze:

 KIEDY KURWA NASTĄPI NORMALNOŚĆ? 

wciąż pozostaje bez odpowiedzi.

                                                                                  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza