środa, 18 września 2019

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 3614

SPIESZMY SIĘ UCZYĆ LUDZI
 TAK SZYBKO GŁUPIEJĄ
Co zwycięży - siła argumentu czy argument siły? Czy nasza cywilizacja może upaść jeszcze niżej? Nawet wielka ilość szemranych argumentów alternatywnych nie zmieni się w jakość choćby pojedynczego argumentu, ale opartego na solidnym racjonalnym, logicznym i intelektualnie uczciwym rozumowaniu. Proszę się przekonać…
 DOBROWOLNI NIEWOLNICY 
Wszystkie religie oparły moralność na posłuszeństwie, to znaczy na dobrowolnym niewolnictwie. Dlatego właśnie były zawsze bardziej zgubne niż jakiekolwiek organizacje polityczne. Bo te drugie stosują przemoc, a te pierwsze - degenerację woli.
Aleksander Hercen
***
Każdy człowiek jest dysydentem w tych chwilach życia, gdy na moment odłącza się od stada i myśli samodzielnie. 
Archibald McLeish
***
(...)
Niedługo lekarze będą leczyć tylko katolików, a sędziowie sądzić tylko nie-katolików, skoro nie potrafią inaczej (...) skoro Kościół infiltruje wszystko i wtrąca się do wszystkiego i 90% Polaków jest katolikami, to sędziowie są również katolikami i prezentują swój pogląd. Tak jak lekarze nie mogą nas leczyć, bo im Bóg zabrania, tak sędziowie nie mogą nas obiektywnie sądzić, ponieważ też im Bóg zabrania. I wracamy do sprawy inkwizycji. Czy to nie jest to samo? Przecież inkwizycja tak samo miała czyste ręce. Dlaczego Kościół ma czyste ręce? Dlaczego Kościół nie może przyjąć prawdy? Dlaczego nie można nauczać prawdziwej historii Kościoła? Z bardzo prostej przyczyny: prawda o historii Kościoła, o ludobójstwie Kościoła itd. wymaga tylko jednej rzeczy - rozwiązania tej instytucji. Niczego innego nie można zrobić. Wobec zbrodni, które popełnił Kościół można tę instytucję tylko rozwiązać.
(...)
Dla mnie to, co dzieje się w Polsce, ale nie tylko w Polsce, jakby stan naszej cywilizacji, w której ludzie potrafią  w takiej instytucji jak Kościół upatrywać autorytetu moralnego, to jest cywilizacja schyłku, to znaczy ta cywilizacja nie może już upaść niżej, ponieważ nie można zbrodniarzy pytać o to, co sądzą na temat ducha, na temat miłości i tak dalej... To nie jest miejsce do konsultowania naszego światopoglądu, naszej wizji kraju. To jest tylko jedno miejsce, od którego należy się odciąć, żeby zacząć swoje samodzielne życie.

Ale jeżeli jest taki procent ludzi w Polsce, którzy widzą w tej instytucji autorytet moralny, to znaczy, że Polska jest krajem słabym, że ludzie nie mają swojej woli, że dalej pokutuje to, co pokutowało od tysiąca lat - spychamy sprawy pod dywan. Nie chcemy o tym mówić. Nie chcemy mówić o przestępczej działalności Kościoła...
[Eliza Michalik: ...że wejdę panu w słowo... poza panem nikt nie mówi tak otwarcie. Może ludzie nie wiedzą po prostu, to znaczy nikt im o tym nie mówił; może taka osoba jak pan, może kilka by się gdzieś znalazło w innych branżach, nie wiem, ale naprzeciw jest wielka machina propagandowo-pijarowa, bo Kościół, umówmy się, to dobrze zorganizowana pod względem pijarowym i propagandowym firma... więc może to siła złego na jednego?] Tak jest (...) Kościół jest tak przekonany, że 90% ludzi w Polsce jest katolikami, że nie można mu jakby przedstawić kontrargumentu. Teraz tak: 90% ludzi w Polsce jest katolikami; ponieważ mnie ojciec jako dziecko zabrał do kościoła i ochrzcił, i teraz, proszę pani, ja nie jestem katolikiem i nigdy nie byłem, a jednak proszę zobaczyć jaki absurd stwarza ta instytucja. Jednak żeby wypisać się z Kościoła, musiałem sprowadzić świadectwa chrztu itd., a w końcu sprowadzić 2 świadków. Ja, dorosły człowiek, który za siebie odpowiada, muszę przyprowadzić 2 świadków, żeby poświadczyli, że jestem przy zdrowych zmysłach. Do tego doprowadził Kościół.

Wypisałem się z tej instytucji, ale jeżeli w tej instytucji w dalszym ciągu w rejestrach jest 30 milionów czy 32  miliony Polaków, to ci ludzie
mają prawo myśleć, że Kościół jest tu mile widziany. Jeżeli my mamy za złe politykom, a ja uważam polityków, którzy współpracują z Kościołem za kolaborantów i zdrajców tego narodu, więc jeśli Polacy przyzwalają na tę kolaborację polityków z Kościołem, to dlaczego politycy mają tego nie robić, skoro wyrażają opinię 90%, więc albo wypiszemy się z tej instytucji i dotrze nareszcie coś do tych ludzi, to znaczy, że nie wszyscy tak myślimy. Bo wie pani, ja dostaję dziesiątki tysięcy odpowiedzi w mailach na to, że ludzie słyszą, co ja mówię i mają dość Kościoła, ale to jest za mało... [EM: Może ludziom też brakuje jakiegoś miejsca,  jakichś przywódców? Politycy nie pełnią takiej roli. Kiedyś się wydawało, że może Ruch Palikota... Ale nie ma kogoś, kto by poprowadził ludzi; jakoś skanalizował ich gniew i to wszystko, po prostu.] Nie ma takiego miejsca, nie ma takiego człowieka, więc stwórzmy takie miejsce.
Krzysztof Pieczyński
(TV Superstacja,
fragm. progr. Nie ma żartów z dn. 5/4/15)
***

Wy się nie liczycie, wy się nigdy nie liczyliście. Nie myślicie chyba poważnie, że któryś z tych starych oszustów w Watykanie naprawdę wierzy w Boga! Nie, dajcie spokój, przecież Bóg jest dla maluczkich - ludzi takich jak wy i ja - a w tym wszystkim chodzi tylko i wyłącznie o interes kleru.
Pat Condell
***

Kto walczy z księżmi, musi być przygotowany na to, że jego nieszczęsne dobre imię będzie szargane i brukane przez najhaniebniejsze kłamstwa i wyjątkowo podłe oszczerstwa.
Heinrich Heine 

ARE YOU READY TO...
 
Ale najokropniejszą zbrodnię Kościół popełnił nie przeciwko duchownym, lecz przeciwko praktykującym wiernym. Za pomocą jadowitych koncepcji grzechu i kary boskiej niezliczonym milionom wyprał mózg i wypaczył umysł. Nie sposób oszacować szkód w psychice spowodowanych wśród pokoleń dzieci, które mogły były wyrosnąć na zdrowych, szczęśliwych, produktywnych, pełnych zapału ludzi, gdyby nie strach przed seksualnością i winą wpojony im przez Kościół. Już samo to byłoby wystarczającym powodem do potępienia religii.
Madalyn Murray O'Hair

KEEP
LETTING THEM
BRAINWASH YOU?


 PODAJ DALEJ! 
                                            

wtorek, 17 września 2019

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 3613

SPIESZMY SIĘ UCZYĆ LUDZI
TAK SZYBKO GŁUPIEJĄ
 FAŁSZYWA KARTA 
Potrafię żyć z wątpliwościami, niepewnością i niewiedzą. Wydaje mi się, że ciekawiej jest żyć nie wiedząc, niż znać odpowiedzi, które mogą być błędne. Mam przybliżone odpowiedzi i wiarygodne przekonania o rozmaitym stopniu pewności o rozmaitych rzeczach, ale nie jestem niczego pewien w stu procentach, a o wielu rzeczach nie mam w ogóle pojęcia; np. takich jak to, czy ma sens pytanie, dlaczego tu jesteśmy, i co takie pytanie może znaczyć. Mogę o tym trochę podumać, ale gdy nie uda mi się niczego wykoncypować, przechodzę do czegoś innego. Ale nie muszę znać odpowiedzi. Nie boję się niewiedzy czy bycia zagubionym w tajemniczym bezcelowym wszechświecie, bo na tym to wszystko, o ile mi wiadomo, prawdopodobnie właśnie polega. Wcale mnie to nie przeraża.
Richard Feynman
---
Pozwólcie nam kwestionować, wątpić i nie mieć pewności. To wszystko. Jest naszą powinnością głosić wartość tych swobód. Uczyć tego, jak wątpić, tego, że wątpliwości nie należy się bać, ale przyjmować je z otwartymi ramionami i dyskutować. Domaganie się tych swobód jest naszym obowiązkiem wobec przyszłych pokoleń.
Richard Feynman
***
Geniusz po prostu się NIE BOI.
A bezmyślna trzoda?
Cóż, ona najpierw KLĘKA
i słucha boga w sutannie:

wie wszystko od niego,
wszystkiego jest pewna;
ale trzęsie się ze strachu,
a niby się NIE LĘKA...
***
 
Większość naukowców, których znam nie dba o religię nawet na tyle, żeby nazywać się ateistami.
Steven Weinberg
***
Nie dziwię się tym naukowcom. Określanie się mianem ateisty (a-teisty), czyli nie-teisty, a więc stawianie się w intelektualnej i każdej innej opozycji do tych, którzy ,,wierzą w Boga" i między innymi indoktrynują nawet najmłodsze dzieci żenującymi bzdurami w rodzaju tych prezentowanych poniżej, jest uwłaczające dla każdej szanującej się, racjonalnie myślącej osoby. Nie ma miejsca, bo nie może być, dla teistów przy stole cywilizowanych debat, ponieważ grają nie fair; zawsze chowają fałszywą kartę w rękawie - zabobon, który wg nich przebija każdą inną kartę. Można tylko powiedzieć, że z intelektualnymi szulerami nie siada się do stołu.

Ten ich Bóg to mega tępy ćwok, będący obrazem swoich prymitywnych wynalazców sprzed tysięcy lat, którzy nie mieli bladego pojęcia o co w przyrodzie biega. Nawet nie trzeba być fachowcem w dziedzinie fizyki czy biologii, żeby to stwierdzić na podstawie podejścia Wszechmogącego do stworzenia wszechświata i wszystkich ętelygentnych rozwiązań w nim zastosowanych. Qrde, facet najpierw stwarza niebo i ziemię, później światłość, tj. dzień i noc, rośliny, słońce (źródło życia  - m.in. roślin - którego nie uważa za gwiazdę!), księżyc (najwyraźniej świecący własnym światłem), a na końcu gwiazdy... i to takie, które mogą spadać na ziemię jak bombki z choinki (stoi w Bardzo Świętym Piśmie jak wół). O tych sześciu dniach nie wspomnę, bo jest to z pewnością ,,metafora" (oczywiście z dupy, jak każda inna w tej branży), a wiadomo, że z metaforami się nie dyskutuje...
|||||
|||
|
---
Te śmierdzące brednie są niejednokrotnie czytane do snu (tylko pozazdrościć!) przejętym dzieciom przez ich ukochanych rodziców, babcie, dziadków... Czyż nie jest to jedna z najbardziej destrukcyjnych form poznawczego oszustwa, wręcz molestowania umysłowego?
Co gorsza wszystkie te debilne dyrdymały są pewne, bo znajdują się w Świętych Książkach. Ponadto w kwestiach, które są oparte na objawieniu i dogmacie stwierdzenie ,,nie wiem" (w sensie Feynmana - patrz cytat powyżej) nie istnieje. Na tym właśnie polega obrzezanie psychiki najmłodszych. Dalej wystarczy tylko porządnie napędzić trzodzie stracha piekłem, pobajerować niebem i już Kkorporacja ma z górki. Kolejne pokolenie tragicznie stracone. Łącznie z klęczącymi obecnymi  i przyszłymi sternikami Rzeczpospolitej Parafialnej. A czarna dziura ssie. Jest git...
 
 Alleluja i do przodu! 

ARE YOU READY TO...
 
Człowiek cywilizuje się nie w proporcji do swojej gotowości wierzenia, a do swojej gotowości wątpienia.
H. L. Mencken
***
Celem kształcenia powinno być sianie ziaren wątpliwości, otwarte kwestionowanie możliwych do podważenia religijnych doktryn i danie dzieciom nowej szansy na radzenie sobie z jarzmem, które nakładają im rodzice.
Lawrence Krauss 

SAY
"I DON'T KNOW"?
 PODAJ DALEJ! 
                                                

poniedziałek, 16 września 2019

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 3612

SPIESZMY SIĘ UCZYĆ LUDZI
TAK SZYBKO GŁUPIEJĄ
 NIEZWYKŁA SŁABOŚĆ 
Miał niezwykłą słabość do chrząszczy.
John Burdon Sanderson Haldane
(odpowiedział tak na pyt. o wnioski, 
jakie można wyciągnąć na temat Boga
po przeanalizowaniu jego dzieła stworzenia)
***
Niewątpliwie, bo naprodukował ich na całym świecie kilka milionów gatunków. Swoją drogą, taki kpt. Noe miał niezły logistyczny zgryz podczas kompletowania składu załogi swojej przedpotopowej łajby - zgodnie z nakazem Najwyższego Admirała - po parze, samca i samicę, spośród wszystkich istot żyjących. Otóż jeśli zwerbowaniu pary chrząszczy poświęcał średnio 1 godzinę (nie jest to dużo, zważywszy że np. musiał skoczyć do odległej Australii, gdzie pałęta się ponad 80 tys. gat. tego robactwa), to cała impreza musiała mu zająć miliony godzin, tj. setki lat! A przecież były też mrówki, muchy, pchły, pająki, lwy, tygrysy, słonie, hipopotamy, nosorożce, ślimaki, dziobaki, żmije, kondory, foki, niedźwiedzie polarne, dżdżownice, jeże, krety, skorpiony itp. Łał!
 
Kto by pomyślał,
że taka np. historia kpt. Noe, 
która na oko wygląda
jak wyciągnięta z dupy,
jest faktycznie w 100% prawdziwa!
Każdy, nawet małe dziecko,
może sobie poczytać
w najważniejszej książce świata,
a jeśli nie umie czytać,
to może obejrzeć autentyczne zdjęcia.
Wszak najważniejsza jest 
solidna edukacja młodych.
To inwestycja w naszą przyszłość!
Oto przykładowe teksty źródłowe:
|||||
|||
|
Na prezentowanych zdjęciach
nie widać wspomnianych chrząszczy,
ponieważ rozdzielczość
cyfrowych aparatów fotograficznych
była w tamtych czasach dość niska
(rzędu zaledwie kilkunastu dupereli).

I na wasze szczęście, 
kochane dzieciaczki,
nie musicie tu
wąchać smrodów
tej ogromnej góry
zwierzęcych odchodów!

Dobranoc...
i
nie przejmujcie się
tą stworzoną, a potem w cholerę potopioną
przez
Nieskończenie Dobrego Pana Boga Ojca
swołoczą πRdoloną.

Życzę wam
kolorowych
niczym tęcza
snów!

Aj, prawie byłbym zapomniał -

ARE YOU READY TO...



?
 PODAJ DALEJ! 

                                         

niedziela, 15 września 2019

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 3611

SPIESZMY SIĘ UCZYĆ LUDZI
TAK SZYBKO GŁUPIEJĄ
 NIE MA TO JAK NA HAJU 
Gdyby Biblia rzeczywiście miała być dziełem Boga, to powinna zawierać najwspanialsze, najsubtelniejsze prawdy. Powinna pod każdym względem przewyższać dzieła człowieka. W tej książce powinny się znajdować najlepsze i najwznioślejsze definicje sprawiedliwości; najczystsze pojęcia ludzkiej wolności; najklarowniejszy zarys powinności; najdelikatniejsze, najszczytniejsze, najszlachetniejsze myśli - nie takie, które potrafi stworzyć ludzki umysł, ale takie, które ludzki umysł jest w stanie ogarnąć. Na każdej stronicy powinny się znajdować uderzające dowody jej boskiego pochodzenia. Jeśli nie zawiera rzeczy większych i wspanialszych niż te, które napisał człowiek, to musimy uznać, że nie została napisana przez żadną istotę przewyższającą człowieka. Ktoś może zauważyć, że jest nie fair zwracanie uwagi na pewne złe rzeczy w Biblii, gdy o dobrych się zaledwie napomyka. Na to można odpowiedzieć, że istota boska nie umieściłaby w książce złych rzeczy. Z pewnością istota o nieskończonej inteligencji, potędze i dobroci nie zniżyłaby się do poziomu zdeprawowanego i barbarzyńskiego człowieka. Nie wystarczy, po tym jak odkryjemy, iż Biblia kultywuje coś, co dziś nazywamy zbrodniami, powiedzieć, że jej natchnienia nie można odczytywać dosłownie.
Madalyn Murray O'Hair
***
Święta racja. Wersety Biblii są połączone ze sobą wzajemnie w szereg jak lampki na choince: gdy choć jedna pośród nich się przepali - cały łańcuch gaśnie. Tak samo jeden barbarzyński, zbrodniczy czy nietrzymający się kupy werset Słowa Bożego gasi aureolę jego całości; zamyka je w cudzysłów, czyli zmienia je w ,,Słowo Boże". Takich biblijnych wersetów można podać dziesiątki (wystarczy choćby poszperać w tym blogu). Ideał (z definicji) nie toleruje najmniejszej fuszerki; nie dopuszcza wyjątków, które by go niszczyły!

Ta natchniona, doskonała ponoć Biblia jest po prostu ogromnym, niespójnym (patrz cytaty niżej) zbiorem wyssanych z (ludzkiego!) brudnego palca opowiastek dla nieokrzesanych i naiwnych osobników. Ani poziomem artystycznym, ani moralnym nie dorównuje ona twórczości ,,nienatchnionych" myślicieli i pisarzy, takich jak Sokrates, Arystoteles, Epikur, Marek Aureliusz, Wolter, baron d'Holbach, Szekspir, David Hume, Thomas Jefferson, Thomas Paine, Robert G. Ingersoll, Wiktor Hugo, Lew Tołstoj, Elizabeth Cady Stanton, Bertrand Russell, Annie Wood Besant, George Orwell, Barbara Stanosz, Christopher Hitchens i inni.  

Najbardziej nawet perwersyjna wyobraźnia (bez względu na epokę, w której funkcjonuje) nie znajdzie w ich dziełach usprawiedliwienia okrucieństwa czy przykładów wewnętrznej sprzeczności. Nigdy, w przeciwieństwie do ,,Dobrej" Księgi, nie były one, nie są i nigdy nie będą inspiracją do palenia heretyków i czarownic na stosie czy kamienowania bluźnierców. Te ,,natchnione" uczynki zawsze były wyłącznie domenę wyznawców i naśladowców Pana; wszelkich kapłanów ciemnoty i zacofania - handlarzy zabobonem.
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Stary Testament 

1 Ks. Kronik, rozdz 10, ww.13-14
Zasięgał on nawet
rady u wróżbiarki, 
a nie radził się Pana; 
On więc zesłał na niego
śmierć... 
---
Ks. Wyjścia, rozdz. 6, w. 20
Amram wziął za żonę
ciotkę swoją, Jokebed, 
która mu urodziła
Aarona i Mojżesza.
---
Ks. Kapłańska, rozdz. 20, w. 20
Ktokolwiek obcuje
ze swoją ciotką
odsłania nagość swojego wuja. 
Poniosą oni swój grzech -
 umrą  bezdzietnie
Itd. itp. głupoty...
WTF!?

ARE YOU READY TO...
GET HIGH TOO?
 PODAJ DALEJ!