wtorek, 2 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1772

Chrześcijaństwo ... ta stara zapleśniała teologia, która już ma na sobie ubranie do trumny i wkrótce zostanie pochowana ... Mur Biblii, siarki, kościoła i demoralizacji zamykał dotąd kobiety w nicości.
Lucy Stone
---

Ignorancja i degradacja kobiet zawsze były bastionem Kościoła. Kontrola przezeń kobiety w dwóch kwestiach - małżeństwa i edukacji - dała mu klucze do władzy ważniejsze od tych, które miał św. Piotr.
Matilda Joslyn Gage

                                                                                     

poniedziałek, 1 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1771

Bezwarunkowe podporządkowanie się wymagane od biskupów, którzy ślubują wierność papieżowi, gdy składają swoją świętą przysięgę, jest prawie tak ekstremalne, jak to wymagane od niemieckich generałów, którzy byli zmuszeni składać przysięgę wierności Hitlerowi...
Hans Küng
***
Hm, bardzo interesujące porównanie...
                                                                                          

niedziela, 31 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1770

Osobliwością wszelkich religii opartych na śmierci jest to, że ich treść leży poza sferą faktów. Ludzie myśleli i myśleli, przemawiali i dyskutowali, wysuwali twierdzenia, zaprzeczali, utrzymywali i spierali się, i pisali niezliczone książki, nie będąc w żadnym momencie ograniczanymi przez żadne fakty...
Charlotte Perkins Gilman
***
Jak tylko ludzie dostają bzika na punkcie teologii, to na zawsze tracą rozsądek. Więcej ludzi zabito w imię Jezusa niż w czyjekolwiek inne na przestrzeni dziejów.   
Gore Vidal
***
Dziś - w XXI w. - teologia oficjalnie jest nauką, studiowaną na poważnych świeckich państwowych uniwersytetach i wspomaganą poważną świecką państwową kasą. Obecnie w imię Jezusa ludzi już się nie zabija, bo byłoby to zbrodnią (co za czasy!). Ale też nie ma takiej potrzeby, skoro można całkiem legalnie szlachtować ich umysł. Żeby się na własne oczy przekonać jak to się robi, wystarczy kliknąć ten ---> link, zawierający przykłady intelektualnej jatki jakich mało (lektura tylko dla osób o mocnych nerwach).
 
***
Spójrzmy dla równowagi, jak racjonalny umysł, nieograniczany przez żadne zabobony, za pomocą faktów rozprawia się z religijnymi bredniami.
|||||
|||
|
 
Posłuchajmy opowieści o Wielkanocy. Otóż przeciwnie niż w przypadku Juliusza Cezara i Kleopatry, w przypadku Jezusa najważniejszą rzeczą nie jest jego szlachetne życie, a jego ponura śmierć i cudowne zmartwychwstanie. Zatem z pewnością dziwi, że chrześcijanie, nawet ci najwcześniejsi, nie mieli bladego pojęcia, kiedy dokładnie ich zbawiciel umarł i następnie za sprawą boskiego cudu powrócił do życia. Tak czy siak, dla chrześcijan największe znaczenie ma, jak to wciąż powtarzam, nie wspaniałe nauczanie świętego cieśli czy nawet cudowne uzdrowienia tych kilku napotkanych przypadkowo ślepych, głuchych, kulawych i opętanych. Tak, największe znaczenie ma jego żałosne ukrzyżowanie i wyłonienie się żywcem z grobu.
Chrześcijanie nie znają roku tego fantastycznego cudu. Teolodzy i badacze Nowego Testamentu sugerowali wszystkie możliwości z okresu pomiędzy 30 i 36 rokiem. Dziwny zaiste brak pewności, który jeszcze bardziej wzrasta, gdy pytamy o dokładną datę. Niektórzy spryciarze mogą podać 14 nisan, datę z kalendarza żydowskiego. 
Jednak ta data zmienia się każdego roku. Wierzcie lub nie, ale chrześcijanie obliczają datę aktu dotyczącego życia i śmierci swojego Pana. Obliczają! Czyżby jej nie znali?
Dzień Wielkanocy jest ruchomy w granicach od 22 marca do 25 kwietnia - 35 możliwych dat! Czy musimy obliczać datę zgładzenia Abrahama Lincolna? Nie - był to Wielki Piątek, 14 kwietnia, 1865 r. Wiemy to ze źródeł historycznych. Czy musimy obliczać datę zamordowania Juliusza Cezara? Nie - był to 15 marca 44 r. p.n.e. Jest to zapisane w możliwej do zweryfikowania historii. ,,Ależ Jezus nie był prezydentem ani cesarzem." powiadają nasi przyjaciele chrześcijanie, był zaledwie cieślą... I oczywiście współstwórcą wszechświata... 

Czy to aby nie jego śmierć i zmartwychwstanie są istotą wiary chrześcijańskiej? Jeśli ewangeliści zdołali zapamiętać i zapisać dokładnie słowa Jezusa i złowieszcze ostrzeżenia pod adresem faryzeuszy i uczonych w Piśmie, to jak to jest, że żaden chrześcijanin, nawet 20 wieków temu nie potrafił powiedzieć dokładnie, kiedy prawa rządzące wszechświatem zostały wstrzymane i trup ożył? Dlaczego byli zmuszeni obliczać datę, zamiast po prostu zajrzeć do dzieł historyków? Dlaczego używali tablic astronomicznych i znaków zodiaku?
W początkach historii kościoła chrześcijanie musieli pytać miejscowych żydów o datę ich święta Paschy i zgodnie z tym obchodzili święto Męki Pańskiej. Jednak ponieważ żydzi w różnych miastach podawali różne daty, to także chrześcijanie upamiętniali śmierć i zmartwychwstanie swojego Pana w różnych dniach. Data nie miała nic wspólnego z historią, a była wyłącznie związana z prymitywną astronomią i astrologią. W Rzymie to się jednak nie podobało i postanowiono raz na zawsze przesunąć to wydarzenie na dzień, w którym poganie czcili swoich rozmaitych bogów słońca -  oczywiście na Sunday [tj. 7. dzień tygodnia - pol. ,,niedziela" (ang. sun - słońce, day - dzień); niem. Sonntag; łac. dies Solis;].
Na soborze w Nicei [miasto w Turcji, dzisiejszy İznik] w roku 325 cesarz Konstantyn nakazał kościołowi zaprzestać stosowania systemu żydowskiego. 
Sobór wyznaczył wzór, według którego powinno się obliczać dzień Wielkanocy. Bogu dzięki ustalono jego datę: niedziela po pełni księżyca. To była ta pełnia, która następuje po równonocy wiosennej. Widać więc, że ten pełen chwały cud Jezusa jest określany przez pozycję słońca i księżyca!
Jednak nie jest on zapamiętanym zdarzeniem historycznym, jest całkowicie zmyśloną historią opartą na jednym z wersetów, który można znaleźć w biblijnej Księdze Kapłańskiej, rozdz. 23, w. 5. [,,W pierwszym miesiącu, czternastego dnia miesiąca, o zmierzchu, jest Pascha dla Pana."] Na podstawie tego wersetu chrześcijanie sfabrykowali wielkie obchody śmierci i zmartwychwstania swojego Pana.

Ale nie jest to ani prawda, ani historia. Jest to jeszcze jeden stek zdumiewających bzdur!
 Kenneth Humphreys

Jak to dobrze, że Kkorporacja zabobonu nie może, tak ot po prostu spalić internetu w cholerę, by pozbyć się problemu. A swoją drogą, jak długo można iść w zaparte w obliczu faktów?

                                                                                          


sobota, 30 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1769

Istnieje pasożyt o nazwie motyliczka wątrobowa, który rozmnaża się tylko w żołądkach przeżuwaczy.

Problem polega na tym, że trzeba się do takiego żołądka dostać. Ale jak to zrobić? Proste - wystarczy przyczaić się na szlaku uczęszczanym przez mrówki i przylgnąć do czegoś w sensie gastronomicznym dla mrówek atrakcyjnego. Po połknięciu przez mrówkę pasożyt zaczyna działać. Co robi? Ano przechwytuje część jej systemu nerwowego, modyfikując go w bardzo przebiegły sposób. Powoduje, że każdego wieczoru ofiara zaczyna szukać odpowiedniego źdźbła trawy po to, żeby się nań wspiąć i czekać do rana w nadziei, że jakaś krowa czy inny bawół połknie to źdźbło razem z nią i jej pasażerem na gapę, i tym samym umożliwi mu dostanie się do żołądka zwierzęcia. Jeśli sztuka się nie uda, tzn. jeśli źdźbło nie zostanie połknięte, mrówka wraca do gniazda i siedzi tam do wieczora, aby powtórzyć całą akcję. To, że wraca na dzień do mrowiska ma sens, bo w dzień jest zwykle gorąco i gdyby została na czubku źdźbła, usmażyłaby się w słońcu razem z pasożytem, w którego interesie taki obrót sprawy nie leży.

Motyliczka wątrobowa jest przykładem tego, jak można sterować postępowaniem innych istot (wyższych) nie mając za grosz inteligencji (no może tyle, ile ma marchew). Niewykluczone, że niektóre religie i ich urzędnicy działają podobnie w stosunku do wiernych, jak motyliczka wątrobowa w stosunku do mrówek, przechwytując w części ich system nerwowy i ,,nakazując" im takie czy inne zachowania (np. samobójcze zamachy bombowe, zabijanie lekarzy przeprowadzających legalne aborcje itp.)...

Włos się jeży.
Daniel Dennett
***
BIBLIA TYSIĄCLECIA
Nowy Testament
2 List św. Pawła do Koryntian, rozdz. 10, ww. 4-6
Udaremniamy ukryte knowania i wszelką wyniosłość przeciwną poznaniu Boga i wszelki umysł poddajemy w posłuszeństwo Chrystusowi z gotowością ukarania każdego nieposłuszeństwa...
***
(niemiecki ksiądz kat., prof. teologii, 
czołowa postać protestanckiej reformacji)

Wszystkim chrześcijanom 
powinno się unicestwić rozum.
[na rzecz wiary]
Marcin Luter
---
Wiara musi zadeptać wszystek rozum, rozsądek i zdolność pojmowania, a cokolwiek widzi, musi usunąć i pragnąć tylko Słowa Bożego.
Marcin Luter
---
Rozum jest największym wrogiem wiary; nigdy nie przychodzi w sukurs sprawom duchowym, ale - częściej niż nie - walczy ze Słowem Bożym, traktując z lekceważeniem wszystko, co emanuje z Boga.
Marcin Luter

W czym jak w czym, ale w kwestii powszechnego prania mózgu Kkorporacja zabobonu zgadza się w 100% z wielebnym księdzem profesorem Marcinem, acz pod wieloma (co najmniej 95) innymi względami uważa go za wredną gnidę, która powinna była w swoim czasie skwierczeć na stosie.
***
Chciałbym, żeby ludzie byli sceptyczni, krytyczni i używali naukowego rozumowania do samodzielnego rozwiązywania problemów, i żeby nigdy nie przyjmowali niczego na wiarę, przez objawienie czy z mocy tradycji. By wierzyli we wszystko tylko na podstawie dowodów (...), gdyby tak się stało, to religia i zabobon słabłyby coraz bardziej, aż całkowicie by zanikły, a światu wyszłoby to tylko na dobre.
Richard Dawkins
***
 
Wielkim problemem jest to, że w ręce księży trafiają dzieci w wieku sześciu - siedmiu lat, z którymi potem prawie nic się nie da zrobić.
Thomas A. Edison
***
A tymczasem z okazji nadciągającego złowieszczo nowego roku Kkatechetyczno-szkolnego  dla wszystkich umiłowanych sutannowych oprawców intelektualnych i im podobnych MENd serdeczne pozdrowienia pokornie przesyłają przyszłe ofiary, z utęsknieniem czekające na egzekucję swoich bezużytecznych, pasożytniczych szarych komórek, świadome, że liczą się tylko i wyłącznie komórki rozrodcze.
 
 OTO BLASK MROKU 

                                                                                        

piątek, 29 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1768

Tylko szczerość się liczy. Jest to szeroko rozpowszechniona współczesna herezja. Dobrze się zastanówcie. Bolszewicy są szczerzy. Faszyści są szczerzy. Wariaci są szczerzy. Ludzie wierzący, że ziemia jest płaska są szczerzy. Nie mogą oni wszyscy mieć racji. Lepiej i wy też coś sobie znajdźcie i kogoś do podzielenia się tą szczerością.   
Tom Driberg
***
Jakże aktualne. Na przykład w nadwiślańskim Kkraju szczerość wprost kwitnie. Szczery jest prezydent, premier, prezes, prymas; szczerzy są senatorowie, posłowie, funkcjonariusze w sutannach z tej i owej frakcji, katecheci, obrońcy życia napoczętego (nienapoczęte ich na razie nie interesuje), bojownicy o klerykalizację waszą i naszą, kibole, podpalacze tęcz, lenie umysłowi, zwolennicy natychmiastowego najazdu na Rosję, jak i pozostali polityczno-religijni szczerzy idioci. Wszyscy oni, też niezwykle szczerze, na różne sposoby i w różnych konfiguracjach, nawzajem się nienawidzą. Chodzi im tylko o to, żeby za wszelką cenę zjednać sobie możliwie najwięcej szczerych zwolenników swojej szczerości i znaleźć sobie miejsce możliwie najbliżej koryta, by móc szczerze z niego chłeptać póki sił.
                                                                                          

czwartek, 28 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1767

Chrześcijańscy apologeci strasznie nie cierpią sugestii, że ich wiara ma mało wspólnego z wyjątkowym bóstwem - które ich odwiedziło, przysłane tu z nieba - a dość dużo z synkretycznymi zapożyczeniami od istniejących wcześniej kultów i pasji.

Jednakże wszystkie osiągnięcia ludzkie są budowane na tym, co działo się wcześniej, a obrzędy religijne nie są tu wyjątkiem. Tak się zdarzyło, że przez prawie 400 lat chrześcijaństwo walczyło z konkurencyjnym kultem, który, jak wiara w Chrystusa, pochodził ze Wschodu, miał swój kluczowy dramat - opowieść o ofierze i odkupieniu, a
swoich wiernych organizował w bractwa, którym przewodzili ojcowie. Chrzcili oni nowo przyjętych, nauczali wiernych i przewodzili ceremoniom. Cóż zatem stanowiło ten konkurencyjny kult? Otóż był on zwany misteriami Mitry albo w skrócie - mitraizmem.

Powiem teraz coś zadziwiającego. Archeolodzy nie mają szczęścia, gdy próbują odkryć kościoły chrześcijańskie z okresu pomiędzy I i III w. Dowody istnienia pierwszych kościołów pojawiają się dopiero po zalegalizowaniu i wsparciu wiary przez cesarza Konstantyna na początku IV w. Jednak w jaskrawym kontraście do tego stoją pozostałości mitreów, tj. małych kaplic wyznawców boga Mitry - mitraistów, odkryte w liczbie ponad 400 w różnych miejscach - od piasków Iraku, po smagane wiatrem wzgórza północy Wielkiej Brytanii i od północnej Afryki, po brzegi Dunaju. Dodatkowo zidentyfikowano na całym obszarze byłego imperium rzymskiego ponad 1000 inskrypcji odnoszących się do boga Mitry.

Nikt nie może wątpić, że chrześcijaństwo miało poważnego rywala, popularnego i powszechnie znanego, i że przez wieki ten rywal spychał entuzjastów chrześcijaństwa na margines. To nie chrześcijaństwo, a mitraizm gwałtownie się rozprzestrzeniał na obszarze cesarstwa rzymskiego w I, II i III w. I są na to niepodważalne dowody. W gruncie rzeczy wiele kościołów chrześcijańskich w Rzymie i poza nim zbudowano na miejscu zniszczonych, zdewastowanych czy opuszczonych kaplic mitraistycznych.

Luki w naszej wiedzy na temat mitraizmu są związane ze świętymi księgami liturgicznymi, bo, cóż za niespodzianka!, chrześcijańscy cesarze rzymscy żądali ich zniszczenia pod groźbą śmierci. Nasi przepełnieni miłością chrześcijańscy przyjaciele, jak tylko dorwali się do władzy, wykorzystali cały państwowy aparat przymusu, włącznie z oddziałami wojska i hordami prymitywnych mnichów, by niszczyć każdą konkurencyjną religię. Zatem pod koniec IV w. mitraizm zniknął
nagle ze świata cesarstwa rzymskiego.

Czegóż to chrześcijańscy biskupi tak bardzo się obawiali u tego rywala? W swojej propagandzie mówili, że mitraiści czczą diabły i przebierają się w groteskowe stroje, by odprawiać dziwaczne rytuały. Proszę chwilkę się nad tym zastanowić. Proszę pomyśleć o papieżu i jego kardynałach ubranych w swoje fantastyczne suknie i głupkowate kapelusze. Proszę pomyśleć o jedzeniu ciała Chrystusa i piciu jego krwi. Czy to też nie wydaje się odrobinę dziwaczne?

W rzeczywistości, mimo różnic co do szczegółów, mitraizm i chrześcijaństwo miały wiele wspólnego. Zacytujmy słowa kogoś, kto cieszył się pewną sławą jako chrześcijanin: ,,Spośród wszystkich kultów misteryjnych, mitraizm był największym rywalem chrześcijaństwa. Powodem ścierania się obu religii był fakt, że posiadały one bardzo wiele podobnych, a w niektórych przypadkach identycznych, tradycji, obrzędów i idei." Człowiekiem, który te słowa napisał był dr Martin Luther King!

W chrześcijaństwie Chrytus-bóg złożył siebie w ofierze, by swoją krwią odkupić grzechy. W mitraizmie bóg Mitra składa ofiarę z byka, którego krew odnawia oblicze ziemi. Gdybyśmy potrzebowali jakiejś bajki, to która miałaby większy sens? Mitraizm, nauczający etycznych zasad braterstwa i uczciwości na długo przed tym, jak chrześcijaństwo nieszczerze zaczęło wychwalać te idee. Mitraizm z wieczerzą pańską, podczas której jego wyznawcy upamiętniali swojego boga chlebem i wodą.

W szczególności jedna rzecz odróżnia mitraizm od chrześcijaństwa. Chociaż mitraizm był w swej istocie monoteistyczny, tolerował mieszanie się z innymi religiami i dzielił z nimi święte miejsca. Mitraiści nie mieli żadnych władz biskupich, egzekwujących wprowadzanie przymusowych i ogólnie obowiązujących dogmatów. Wszędzie, gdzie się pojawiały, misteria mitrajskie przystosowywały się tak, by przyjąć inne wierzenia i koegzystować z nimi. Chrześcijaństwo natomiast zrodziło się z judaizmu i było nietolerancyjną religią. Nawróceni nań musieli porzucić swoje wcześniejsze wierzenia i bezwarunkowo podporządkować się władzy biskupów. Konsekwencją tego były mroki średniowiecza.

I na tym właśnie polega zagrożenie ze strony tych, którzy sądzą, że znają ,,boga" i wiedzą, co ten bóg chce, żebyśmy mówili i robili, i myśleli. Ale to nie jest ani prawda, ani historia, jest to jeszcze jeden stek bzdur.
Kenneth Humphreys

                                                                                            

środa, 27 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1766

 PRAWDZIWA FACJATA 
 KRÓLA WSZECHŚWIATA? 
Powyższy wizerunek (z biblioteki zdjęć BBC) został na początku tego wieku stworzony przez Richarda Neave'a, medycznego artystę plastyka, na podstawie danych uzyskanych przez brytyjskich specjalistów antropologii sądowej we współpracy z archeologami izraelskimi.  

Hmm... Czyli tak wyglądał Mr Zbawiciel wszechświata, którego ciałem i krwią Jego Kkato-wyznawcy delektują się regularnie na swoich seansach sakro-kanibalo-wampiro-spirytystycznych zwanych ,,mszami świętymi". Pycha! Ciekawe czy można odtworzyć Jego zapach.
 
                                                                                         

wtorek, 26 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1765

 DO 
 SKURWYSYNÓW WSZELKICH 

małych i wielkich; durnych i cwanych; głęboko i płytko wierzących; dzikich i ,,cywilizowanych"; noszących w pracy wymyślne kapelusze, hełmy, turbany i pióropusze, pierścienie, pistolety i amulety, sutanny, togi, garnitury i mundury; urzędujących w domach białych, czerwonych, czarnych i jakich tam jeszcze, tudzież w biurach politycznych i parafialnych; leczących swoje podupadające ego na rozmaitych zdezelowanych platformach obywatelskich i w prawo-sprawiedliwych sitwach; czytających ,,święte" książki od lewej do prawej, od prawej do lewej i od góry do dołu; padających na kolana i twarz przed Bogiem, bogiem, bogami, bożkami, idolami, mesjaszami, świętymi i całą resztą tej urojonej hałastry...

 KTÓRZY W XXI WIEKU   

- wierząc wciąż w religijne pierdoły (siłą) narzucają innym swój natchniony oszołomopogląd i agresywnie prześladują tych, którzy uważają go za debilny,
- z oczami wzniesionymi ku niebu i zaciśniętymi pięściami przeklinają inne osoby za ich odmienny kolor skóry, płeć i orientację seksualną,
- nienawidzą i nawet nie wiedzą dlaczego,
- w chorym religijnym widzie potrafią pilotować samoloty pełne pasażerów w budynki pełne ludzi czy w innym, równie chorym, widzie takie samoloty zestrzeliwać,
- są w stanie przed kamerą, dla ,,świętej sprawy", z zimną krwią ściąć głowę niewinnemu człowiekowi i zrobić z tego barbarzyński pijar,
- z kretyńskich religijnych względów mordują ,,grzeszne" kobiety,
- w uświęconym prymitywną tradycją rytuale torturują bezbronne zwierzęta,
- marnotrawią biliony dolarów na prowadzenie ,,sprawiedliwych" wojen pod mętnymi pretekstami,
- w szemranym politycznym interesie bombardują miasta, wsie i osiedla, a w nich m.in. szpitale, szkoły, przedszkola, żłobki i wszystko, co z takim trudem zbudowano, skutkiem czego głodujący nierzadko, bezradni, zrozpaczeni  ludzie kryją się po piwnicach i innych dziurach jak szczury,
- eufemistycznie nazywają niewinne ofiary konfliktów zbrojnych ,,nieuniknionymi stratami towarzyszącymi działaniom na rzecz obrony demokracji",
- na każdym kroku cynicznie łżą w żywe oczy,
- składają wolność słowa na ołtarzu opacznie rozumianej poprawności politycznej,
- tańczą jak teokracja zagra,
- przedkładają złudzenie wiedzy nad wiedzę i pranie mózgu nad edukację,
- pozwalają na religijne indoktrynowanie dzieci i zamulanie ich umysłów toksycznymi dogmatami po to, by wyhodować zdolną uwierzyć w każdy kit, bezwolną i bezkrytyczną trzodę - takie ot religijno-polityczno-społeczne mięso armatnie,
- dbają tylko i wyłącznie o własną dupę, plemię, koryto i mamonę, na każdym kroku ,,czyniąc sobie (i tylko sobie) ziemię (tę ziemię) poddaną", jak gdyby byli jej właścicielami, panami życia i śmierci...

 najserdeczniejsze międzynarodowe 

 FUCK YOU!!! 

                                                                                         

poniedziałek, 25 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1764

Naturę perwersyjną można pobudzać czymkolwiek. Dowolna książka może być użyta jako instrument pornografii, nawet wielkie dzieła literackie, jeśli umysł korzystający z nich nie jest w równowadze. Napotkałem kiedyś małego chłopca, który onanizował się przed wiktoriańskim stalorytem z rodzinnej Biblii.
Anthony Burgess
***
W seminariach duchownych, na plebaniach i w pałacach biskupich aż się roi od takich natur. Czytają one sugestywny, natchniony Duchem Św. liryczny biblijny sakro-soft-porn, więc nic dziwnego, że potem nie mogą opanować swoich napęczniałych celibatycznych namiętności i dają im upust na różne sposoby. Nierzadko poprzez przejście od bytów odwiecznych niebiańskich nadprzyrodzonych, do odbytów doczesnych ziemskich przyrodzonych. 
***
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Stary Testament 
Pieśń nad pieśniami

rozdz. 4, w. 5  
Piersi twe jak dwoje koźląt,  
bliźniąt gazeli,
 co pasą się pośród lilii.
---
rozdz. 4, w. 16
Powstań, wietrze północny, nadleć, wietrze z południa, wiej poprzez ogród mój, niech popłyną jego wonności! Niech wejdzie miły mój do swego ogrodu i spożywa jego najlepsze owoce!
---
rozdz. 5, w. 4
Ukochany mój przez otwór włożył rękę swą, 
a serce me zadrżało z jego powodu.
---
rozdz. 13, w. 14
O świcie pospieszmy do winnic, zobaczyć, czy kwitnie winorośl, czy pączki otwarły się, czy w kwieciu są już granaty: tam ci dam miłość moją. Mandragory sieją woń, nad drzwiami naszymi wszelki owoc wyborny, świeży i zeszłoroczny dla ciebie, miły mój, chowałam.
,,Staloryt" przedstawiający dwoje koźląt, bliźniąt gazeli, 
pasących się pośród lilii,
i ogród z wszelkim owocem...

 Ecce nutrimentum spiritus 

                                                                                    

niedziela, 24 sierpnia 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1763

 CH...ABEMUS PAPAM! 
(Nie)dawnych wspomnień czar

Niniejszy post został po raz pierwszy na tym blogu opublikowany 15 marca 2013 r., dla uczczenia wyboru zwójciakowanego argentyńskiego kardynała na nieomylnego, do-rany-przyłóż capo Stolicy Świątobliwego Fałszu. Ogłoszenie tego wiekopomnego wydarzenia wywołało długotrwałe duchowe szczytowanie miliarda Kkato-organizmów, wzmacniane medialnym pijarowym megawytryskiem. To były piękne dni!

P.S.
Wspomniany poniżej, były argentyński dyktator, gen. Jorge Rafael Videla, w wieku 88 lat, ciężko chory, miał ochotę coś zeznać na temat m.in. czasów opisywanych w tym poście. Niestety mocą Ducha Świętego zostały biedakowi na zawsze zamknięte usta, jako że 29 maja 2013 r. przeniósł się na łono Abrahama. Było to zaledwie dwa miesiące z kawałkiem po tym, jak (też mocą Ducha Świętego) jego rodaka, kumpla i imiennika jezuitę-celebrytę wybrano na watykańskiego dyktatora Efzero. Cóż, niezbadane są wyroki...
---
Tak się zdarzyło, że w tygodniu poprzedzającym święta Bożego Narodzenia [2010] w mieście Córdoba [Jorge] Videla i członkowie niektórych jego wojskowych i policyjnych kohort zostali przez sądy swojego kraju skazani za morderstwo, między kwietniem i październikiem 1976 r., 31 osób, czyli niewielką część wszystkich zabójstw, za które byli odpowiedzialni. Wyroki dla niektórych wojskowych opiewały na dożywocie. Kar nie mieli odbywać w komfortowych domach dla emerytowanych wojskowych, jak to się często działo w Argentynie i sąsiadującym z nią Chile, ale w zwyczajnych więzieniach. Nic dziwnego, że na ulicach zaczęto tańczyć, gdy sędzia ogłaszał wyrok.

Nie było tylko słychać z ust żadnego wyższego hierarchy argentyńskiego wyrazów ubolewania w związku ze współudziałem Kościoła w tych zbrodniach. Zakres udziału Kościoła w tych ciemnych sprawkach wspaniale ukazał Horacio Verbitsky, jeden z najwybitniejszych dziennikarzy argentyńskich, w swojej książce Milczenie. Opowiada on jak marynarka wojenna Argentyny dzięki knowaniom kardynała Jorge Bergoglio, jezuickiego arcybiskupa Buenos Aires, ukrywała więźniów politycznych przed wizytującą delegacją Inter-Amerykańskiej Komisji Praw Człowieka. Bergoglio ukrywał ich nie gdzie indziej, jak w swoim letnim domu na wyspie El Silencio na rzece La Plata. Najbardziej haniebną dla Kościoła rzeczą jest to, że nazwisko Bergoglio pojawiło się na kartach do głosowania w czasie wybierania następcy Jana Pawła II. Jakiż by był skandal, gdyby pierwszy w dziejach papież z kontynentu amerykańskiego został ukazany jako współwinny morderstw i bezprawnego pozbawiania wolności.
Hugh O'Shaughnessy
(z art. Kardynał Bergoglio i grzechy Kościoła argentyńskiego; 20-08-2011) 
***
Co się odwlecze...

 jezuita, kardynał, arcybiskup Buenos Aires
 od 14-03-2013 papież Franciszek (Francisco) 
Nie bądźmy naiwni, nie mówimy tu o prostej walce politycznej; to są destrukcyjne roszczenia przeciwne Bożemu planowi. Nie mówimy o zwykłym projekcie ustawy, a raczej o machinacjach Ojca Kłamstw, który usiłuje wprowadzić w błąd dzieci Boga.
kard. Jorge Mario Bergoglio
(na temat projektu ustawy o legalizacji małżeństw tej samej płci)
---
 Adoptowanie przez homoseksualistów jest formą dyskryminowania dzieci.
kard. Jorge Mario Bergoglio
***
Stanowisko Kościoła przypomina czasy średniowiecza i Inkwizycji.
Cristina Fernández de Kirchner
***
Historia go potępia. Ukazuje go jako przeciwnego wszystkim innowacjom w Kościele, ale przede wszystkim pokazuje, że w czasach dyktatury miał konfidencjonalne układy z wojskiem.
Fortunato Millimacci
***
Kto ma oczy, niechaj patrzy i zrozumie przekazane światu następujące znaki. Otóż nazwisko Jorge Mario Bergoglio i jego obecna zawodowa ksywka - papież Franciszek (Francisco) - dają do myślenia, bo mają wiele wspólnego z tymi oto panami... 
 
Jorge Rafael Videla i Francisco Franco

Obaj dyktatorzy wojskowi o niezwykle swobodnym podejściu do demokracji i opozycji politycznej - ten po lewej bardzo dobrze znany nowemu papie - został za swoje zasługi niedawno (w r. 2012) doceniony i skazany na 50 lat więzienia, a ten drugi, jako żarliwy obrońca chrześcijaństwa i europejskich tradycyjnych wartości...
(od lewej: naziści - Karl Wolff, szef SS Heinrich Himmler 
i nasz ,,obrońca" Francisco Franco; X 1940)
spoczywa (wciąż) w mauzoleum hiszpańskiego Santa Cruz, chociaż w 2008 r. usunięto jego pomnik z miejsca publicznego w mieście Santander.

Podczas ostatniego konklawe zauważono ,,znaki" w postaci mewy śmieszki (,,gołębicy") na rurze dymnej i ,,tajemniczego pielgrzyma" na pl. św. Piotrka, ale te powyższe (ważniejsze!) jakoś pominięto.

Aha, jeszcze drobiażdżek...
Jestem zaledwie łajnem. Muszę prosić naszego Boga, żeby, gdy umrę, moje ciało rzucono na kupę gnoju ptakom i psom na żer ... Czyż nie powinienem życzyć sobie takiej kary za moje grzechy?
Ignacy Loyola

To poetyckie stwierdzenie jednego z hersztów Kkorporacji idealnie podsumowuje walory moralne tej instytucji i jej funkcjonariuszy. Pokazuje niestety też, że papieże i ich podwładni zawsze mieli, mają i będą mieli za co przepraszać ludzkość.