piątek, 6 marca 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1957

Miliony ludzi twierdzą, że mają osobiste związki z kimś zwanym Jezusem i wydaje się, że każdy z nich ma w wyobraźni - bo to jest miejsce, gdzie Jezus mieszka - innego Jezusa. Jezusa, który podziela ich konkretne wartości i uprzedzenia, bo w końcu po to tam jest i w taki właśnie sposób zarabia na utrzymanie.

Zatem na przykład, jeśli zanadto nie lubicie homoseksualistów, to możecie być pewni, że wasz Jezus też ich nie będzie zanadto lubił. To jest naprawdę niewiarygodne, to prawie tak, jak gdyby czytał w waszych w myślach. Ale taki jest Jezus - nie ma dla niego rzeczy niemożliwych. No może z wyjątkiem tolerowania homoseksualistów. Jeśli zaś chodzi o aborcję, to nawet z Nim o niej nie zaczynajcie, bo ma mnóstwo do powiedzenia na temat aborcji, mimo że w Ewangeliach o tym ani słowa. Ale nie martwcie się, On jest jej całkowicie przeciwny, jeśli tylko wy jesteście.

I na tym polega piękno Jezusa; magia, cud Jezusa, że każdy z nas może Go ulepić na swój obraz i podobieństwo. I może On być dokładnie tym, kim chcemy żeby był - jest uniwersalny... jak pan Kartofel.
Pat Condell
 
***
Nawet pan ojciec święty Leon X w przypływie szczerości (prawdopodobnie nie zdając sobie sprawy, że mikrofon wciąż jest włączony) zagadał do rzeczy. Łał!
|||||
|||
|
Dobrze nam się przysłużył ten mit o Chrystusie.
Leon X
                                                                                    

czwartek, 5 marca 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1956

Jak można wymagać, żebym wierzyła w Boga, skoro nie mogę zobaczyć żadnego dowodu? Rzeczywiście wierzę w piękno i budzącą podziw tajemnicę nauki, która tam gdzieś jest, a której jeszcze nie odkryliśmy; w to, że istnieją naukowe wyjaśnienia tego, co określamy jako mistyczne, bo nie wiemy niczego więcej.
Jodie Foster
***
Nie wierzę w Boga. Nie wierzę w życie pozagrobowe. Nie wierzę w duszę. Nie wierzę w nic. Według mnie jest całkowicie OK, że ludzie wyznają własną wiarę, jeśli ona ich uszczęśliwia, ale dla mnie ta idea jest całkowicie niedorzeczna.
Joaquin Phoenix
***
Nie wierzę w Boga teraz, ale potrafię wzbudzić w sobie zazdrość, że ktoś wyznaje jakąś wiarę. Widzę jak głęboko kojącym może być ona doświadczeniem.
Jack Nicholson
***
Oto co się dzieje po śmierci: leżysz sobie w skrzyni i jesteś zjadany przez robaki. Gwarantuję ci, że gdy umrzesz, nic co jest cool się nie zdarzy.
Howard Stern
***
Nie sądzę, byśmy po śmierci szli dokądkolwiek. Mam nadzieję, że zwyczajnie leżymy w ziemi, szczęśliwi, nareszcie odpoczywając. Wcale mnie nie interesuje tamten świat; uważam, że on jest tutaj i sądzę, że dobre rzeczy, które zamierzamy robić, powinniśmy robić dla innych ludzi tutaj, a nie robić coś, żeby być szczęśliwymi na tamtym świecie.
Katharine Hepburn
***
Nie wierzę w nie. Uważam, że wszystko kończy się tu i myślę, że najlepiej tak właśnie żyć.
Natalie Portman
(spytana o wiarę w życie pozagrobowe)
***
Uważam, że wszystkie ważne sprawy muszą być załatwione tutaj, a nie gdzieś tam w obłokach, po tym, jak kopniemy w kalendarz.
Billy Joel
***
Nigdy nie spotkałem Boga. Nigdy nie spotkałem żadnego ducha ani aniołów. Ale spotkałem ludzi - wielu z nich to wyjątkowi ludzie i naprawdę wierzę, że jeśli zaakceptujemy wszechświat takim, jaki jest, jeśli podejdziemy do rzeczywistości z otwartym umysłem i sercem, to będziemy w stanie stworzyć warunki do takiego życia, które naprawdę warto przeżyć.
Sean Carroll
***
Powyższe myśli pochodzą od osób określanych cokolwiek umownie i w niejakim uproszczeniu mianem ,,ateistów". Łatwo jednak zauważyć, że ich poglądy na poruszane kwestie (cytaty to zaledwie mała dziurka od klucza) są zróżnicowane i tworzą pewne spektrum, swego rodzaju tęczę przekonań i form ich wyrażania. Istnieje jednak  wspólny mianownik dla postaw tych osób: żyją tu i teraz, tzn. nie uznają istnienia bytów czy ,,rzeczywistości" nadprzyrodzonych.

Dzięki swojemu statusowi (pewnie nie lubiliby tego określenia) gwiazd o zasięgu globalnym wywierają wpływ i pomagają w przesunięciu paradygmatu, zmiany intelektualnego status quo. Nie chodzi przy tym o epatowanie kogokolwiek ich pozycją, sławą czy o automatyczne przyznawanie im racji, a raczej o pokazanie, że nowoczesne, krytyczne, racjonalne, wolne od zabobonu podejście do rzeczywistości istnieje w takich środowiskach i jest sexy ;) Oczywiście w przeciwieństwie do tego, co twierdzą niektórzy funkcjonariusze Kkorporacji nie prowadzi ono automatycznie do rozmaitych dewiacji, nietolerancji, ograniczania wolności słowa, pedofilii (to raczej uduchowiona sfera życia Kkonsekrowanego), rasizmu, nazizmu, stalinizmu, maoizmu, ludobójstwa itd. Ani do zamykania ludzi o odmiennych przekonaniach w gettach światopoglądowych.

Niniejszy post dedykuję wszystkim tym Koleżankom i Kolegom - o ,,niższym" od cytowanych powyżej osób statusie - którzy on-line starają się bezinteresownie w drobnym choćby stopniu  pozytywnie wpłynąć na rzeczywistość i coś w niej zmienić na lepsze; edukować i pomagać innym rozwijać zdolność wykrywania i demaskowania wszelkich irracjonalnych głupot, z religijnymi na czele.

Mój szczery szacunek 
i
 CHAPEAUX BAS!  

P.S.
UWAGA!
Wszyscy świątobliwi na fejsie
 pamiętajcie -
Mark Zuckerberg jest ateistą
i
tłucze na was ka$$$ę!
:o
                                                                                   

środa, 4 marca 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1955

 JAD OD 2 LAT 
Niniejsza edycja Atlasu ukazuje się powtórnie dokładnie po 2 latach, dla uczczenia II rocznicy niezwykle doniosłego wydarzenia. Otóż na początku marca 2013 Wielce Szanowna Pani Profesoressa Doktoressa PiSuardessa subtelnie skomplementowała wygląd posłanki Anny Grodzkiej. Dziś, w obliczu nadciągających złowieszczo Dni Ateizmu, z taką samą kurtuazją traktuje bliźnich swych (widocznie ,,kocha" ich jak samą siebie, bo inaczej nie może), którzy nie wierzą w baśnie z kilku tysięcy i jednej jej samotnych, żałosnych, beznadziejnie smutnych, pustych nocy wypełnionych tęsknotą za światem, w którym żyją szczęśliwi ludzie, wyznający wiarę w rzeczywistość i w prawdziwą miłość ludzką do ludzi z krwi i kości, bez potrzeby wikłania się w skazane na porażkę romantyczne związki z bytami urojonymi. Pi(e)S jej tę niewyparzoną, wyhabilitowaną mordę lizał na wieki wieków!
|||||
|||
|
 WIELKI ATLAS 
 GADÓW 
 RELIGIJNO-POLITYCZNYCH 

Jadowita pisuardessa katolicka

Nie rozmnaża się, nie wchodzi w żadne - nawet chemiczne z najbardziej żrącymi kwasami - trwałe związki. Posiada kompleksy i różnego rodzaju tłumione ,,grzeszne" skłonności, najczęściej na podłożu (trans?)seksualnym. Występuje na terenach i wśród społeczności dotkniętych plagą nienawiści, hipokryzji i fałszu. Jej toksyczne werbalne wydzieliny stanowią pożywkę dla innych przedstawicieli gatunku. Wizerunki jadowitych pisuardess są z powodzeniem stosowane w terapii najbardziej drastycznych psychoseksualnych dewiacji gwałcicieli-sadystów, w przypadkach, gdy przeprowadzona wcześniej kastracja chirurgiczna nie przynosi pożądanych rezultatów. Gatunek na wymarciu.
***

Jak ja widzę faceta koło siebie, jak ja mam mówić ,,proszę pani"?. W jednej z audycji byliśmy w radiu, byliśmy razem i on mi udowadniał, że on jest, kobietą się czuje (...), naprawdę twarz boksera (...). To nie jest tak, że jak ktoś się nażre hormonów i sobie operacji trochę zrobi, to się stanie kobietą, kod genetyczny decyduje.
prof. dr hab. Krystyna Pawłowicz
(wypowiedź na temat posłanki Anny Grodzkiej, 
która w r. 2010 temu przeszła operację zmiany płci)
***
Jak ja widzę jadowitą pisuardessę katolicką
koło siebie, jak ja mam mówić ,,człowieku"? To nie jest tak, że jak ktoś się nażre dogmatów i sobie tytułów naukowych trochę zrobi, to się stanie człowiekiem, kod genetyczny decyduje.

                                                                                       

wtorek, 3 marca 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1954

NIEPROSZONY
 GOŚĆ NIEDZIELNY 

Z OSTATNIEJ CHWILI!
KAI-a donosi, że zeszłej niedzieli we wczesnych godzinach rannych wszystkim duchownym jednocześnie ukazała się Matka Boska Kwantowa (MBK), 
która oświadczyła im, że ich hipokryzja nie będzie już przez Jej Uni-Tri-Szefa dłużej tolerowana. Dodała, że jeśli &#@$! Kkler natychmiast nie zastosuje się do biblijnych słów Jot Ce (które cytuje na co dzień swoim owieczkom): 
Idź, sprzedaj wszystko, co masz, i  rozdaj ubogim, a będziesz miał skarb w niebie. Potem przyjdź i chodź za Mną!
to następnym razem zjawi się sam ich Autor i zrobi z nim porządek raz na zawsze. Podkreśliła też, że nie ma absolutnie żadnego powodu, by czarni, purpurowi i fioletowi  ziemscy funkcjonariusze Jej Syna wozili swoje tłuste dupy jakimiś wypasionymi maybachami, mercami czy lexusami,
podczas gdy On z Nią i Jej Józkiem przemieszczał się od dziecka na skromnym trzyosobowym niedożywionym osiłku osiołku albo piechotą. To powiedziawszy, MBK zniknęła w gniazdkach sieciowych,  wywołując potężne zwarcie i przepalenie bezpieczników, tudzież znaczną jonizację pod sutannami zainteresowanych i nasycenie atmosfery ostrym swędem palonej siarki...
 
 Lucyfer 
<łac. lucifer = niosący światło, jutrzenka>

Jak zatem nazwać typów niosących 
 kaganek ciemnoty?

Kochani parafianie...
|||||
|||
|
 
wystarczy pomyśleć!

                                                                                    

poniedziałek, 2 marca 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1953

 ŚWIĘTE SŁOWA 
  OJCA ŚWIĘTEGO  
Każdy, kto usiłuje interpretować Boga na swój własny sposób stojący w sprzeczności z dogmatem Kościoła, musi zostać bez litości spalony. 
Innocenty III
|||||
|||
|
***
Oczywiście interes Kkorporacji nade wszystko! Samodzielne i niezależne podejście do spraw duchowych i wszelkich innych było dla delikwenta baaardzo szkodliwe. Dzisiaj za wszelkich ,,odszczepieńców" dobrotliwy (ha! ha! ha!) watykański biały tatuś święty tylko  łaskawie (w duchu ekumenizmu i czego tam jeszcze) się modli. 
Zatem panie papieżu, panowie kardynałowie, biskupi, księża, ojcowie, bracia, katecheci... Jak to właściwie jest po śmierci z tymi ludźmi, którzy tu na ziemi są bez zarzutu i często o całe niebo lepsi od was, tyle że mają w dupie waszą totalitarną, antydemokratyczną organizację wraz z jej nietrzymającymi się kupy, durnowatymi naukami, świętymi księgami, Bogiem jedynym (ale oczywiście w trzech osobach) etc. - czy idą oni na całą wieczność do piekła? 

 TAK czy NIE?! 
***
 
Kto walczy z księżmi musi być przygotowany na to, że jego nieszczęsne dobre imię będzie szargane i brukane przez najhaniebniejsze kłamstwa i wyjątkowo złośliwe oszczerstwa.
Heinrich Heine 

Przez całe wieki hipokryci zwani księżmi wkładali korony na głowy złodziei zwanych królami.
Robert G. Ingersoll
***
A biskupi szaleją. Niedługo czekaliśmy na skutki konkordatu, owego niepoczytalnego konkordatu, dającego biskupom przywileje, jakich nie mieli w Polsce nawet w średniowieczu, konkordatu, który czyni z nich wyłącznie przedstawicieli Rzymu, luźnie związanych z naszym społeczeństwem, czujących się ponad naszym prawem. I kiedy się czyta te orędzia, które spadają teraz jedno po drugim, uderzyć musi ich obcość, twardość. Nikt by nie pomyślał, że to chodzi przecież o dobro ludzi, ich owieczek. .... I znów uderzyć musi ten twardy, nieludzki ton. Nic ich nie obchodzą cierpienia ludzi, demoralizacja, krzywda, zamęt prawny. Nigdy w tych orędziach nie zabrzmi nuta współczucia. Cierpieć, męczyć się i... płacić to jedyna rola człowieka na tym ziemskim padole. Zwłaszcza płacić. I to jest charakterystyczne: o wszystkim mówią te orędzia, tylko nie o kwestiach materialnych. Utarła się taka kurtuazja, bardzo wygodna; wobec kleru, który - zbiorowo czy pojedynczo - jest najbardziej nieubłagany, gdy idzie o sprawy pieniężne, stale przystoi udawać, że te rzeczy nie istnieją, że wszystko rozgrywa się w wymiarach zaziemskich. Tak więc, o cokolwiek chodzi, o szkolnictwo czy o kodeks karny, czy wreszcie o nową ustawę małżeńską, wszędzie ci nowi wielmoże przeciwstawiają się jakiejkolwiek zbawczej i koniecznej reformie, wszędzie nieubłaganie ścigają własne ,,mocarstwowe" cele, obce społeczeństwu, w którym żyją. Wiemy, czym straszą i co robią; ale co dają? Czym zamanifestowali swój udział, swoje istnienie w ciężkim okresie, jaki przechodzimy? Msza na intencję bezrobotnych; zeszpecenie jednego z placów projektem brzydkiego pomnika i - przede wszystkim - wyciskanie ostatniego grosza z biedoty na wszystkie sposoby. A grosz, który dostanie się do tego mieszka, już stracony jest dla obiegu!
Tadeusz Boy-Żeleński
***
W uzupełnieniu powyższych wypowiedzi i dla odprężenia mały konkurs na elokwencję. Proszę dokończyć następujące bardzo proste poniższe zdanie korzystając z podanego zbioru przymiotników.

  Kler jest ____________. 
fałszywy, dwulicowy, obłudny, jadousty, żmijowaty, obleśny, świętoszkowaty, rozpasany, zboczony, nieobyczajny, lubieżny, ohydny, zakłamany, nieszczery, interesowny, nikczemny, mściwy, nieludzki, nieprzyjazny, kłamliwy, podstępny, lisi, jadowity, oszukańczy, skryty, spiskujący, interesowny, sprzedajny, chciwy, wyrachowany, pazerny, zachłanny, niewiarygodny, zdradziecki, niebezpieczny, bezwzględny, dokuczliwy, napastliwy, mendowaty, konfrontacyjny, bezkompromisowy, bezczelny, chamski, agresywny, zjadliwy, bezlitosny, okrutny, podły, wredny, zły, małoduszny, nieprzejednany, nieubłagany, groźny, wrogi, wsteczny, zacofany, obskurancki, ograniczony, głupi, tępy, nienowoczesny, groteskowy, dyktatorski, złowrogi, tyrański, fanatyczny, totalitarny, faszystowski
Pytanie za milion... dni odpustu zupełnego:
Które przymiotniki tu nie pasują?
A może jakiegoś brakuje?

 Je suis 
 KRZYSZTOF 

                                                                          

niedziela, 1 marca 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1952

To, że od człowieka do goryla istnieje nieprzerwany łańcuch, w którym ogniwa pośrednie niektórych gatunków zwyczajnie dawno temu wyginęły, nie mieści się w głowie ,,gatunkowców". Gdy tylko przyklei się etykietę homo sapiens nawet do maleńkiej cząstki nieczułej tkanki embrionalnej, to jej życie natychmiast osiąga astronomiczną, nieobliczalną wartość...

Samozwańczy ,,obrońcy życia" i inni oddający się bzdurnym dyskusjom o tym, kiedy dokładnie w swoim rozwoju płód ,,staje się" człowiekiem wykazują się taką samą niespójną mentalnością. ,,Ludzki" dla takiej niespójnej mentalności jest kategorią absolutną. Nie ma tu miejsca na półśrodki, z czego wynika bardzo wiele zła.
 Richard Dawkins
***
Nasza obecna polityka w kwestii komórek macierzystych jest kształtowana przez poglądy nie mające nic wspólnego z żadną sensowną intuicją możliwą do ukształtowania na temat prawdopodobnych odczuć organizmów żywych. Patrząc z punktu widzenia neurologii, sprowadzamy więcej cierpienia na ten świat przez zabicie muchy niż przez zabicie ludzkiej blastocysty*, nie mówiąc o ludzkiej zygocie** (przecież muchy mają 100 000 komórek w samym tylko mózgu). Oczywiście  moment, w którym nabywamy cech ludzkich i zdolności do odczuwania cierpienia pozostaje kwestią otwartą. Jednak każdy, kto dogmatycznie utrzymuje, że cechy te z pewnością pojawiają się w momencie poczęcia, niczego poza swoją ignorancją do dyskusji nie wnosi. Wszyscy ci, którzy z pozycji religijnych sprzeciwiają się badaniom nad terapeutycznym zastosowaniem komórek macierzystych tworzą biologiczny i etyczny odpowiednik towarzystwa płaskiej ziemi. Powinno to znaleźć swoje odbicie w naszym dyskursie. Ustępstwa, na jakie idziemy wobec wiary w tym tylko obszarze polityki społecznej nie przyniosą niczego poza uświęceniem ogromu ludzkiego cierpienia na całe kolejne dziesięciolecia.
Sam Harris
_______________________________________________________
* Wczesne stadium rozwojowe zarodka złożone z 70 - 100 komórek.
** Komórka powstała z połączenia komórki jajowej z plemnikiem.  

                                                                                            

sobota, 28 lutego 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1951

Jeśli poświęcenie się prawdzie jest znakiem rozpoznawczym moralności, to nie ma większej, szlachetniejszej, bardziej heroicznej formy poświęcenia niż działanie człowieka, który bierze odpowiedzialność za myślenie... Rzekomy skrót do wiedzy, jakim jest wiara to tylko krótkie spięcie prowadzące do zniszczenia umysłu.
Ayn Rand
***

Sposób na radzenie sobie z zabobonem nie polega na byciu dla niego uprzejmym, ale na zdecydowanym stawieniu mu czoła, by go zgromić, sparaliżować, na wieki zniesławić i ośmieszyć... Potem jego szaleństwa powinny być wydobyte na światło dzienne i prezentowane w całej swej obrzydliwości, dopóki nie ucieknie on od tego światła z głową zwieszoną ze wstydu... Prawdą jest, że nawet człowiek zabobonny ma pewne niezbywalne prawa. Ma prawo posiadać i rozkoszować się swoimi idiotyzmami tak długo, jak zechce, pod jednym wszakże warunkiem: nie będzie próbował siłą narzucić ich innym... I oczywiście nie ma on też prawa do ochrony przed wolną krytyką ze strony tych, którzy takich idiotyzmów nie uznają... Nie ma on prawa głosić ich i jednocześnie liczyć na brak jakiegokolwiek sprzeciwu...
Henry Louis Mencken
***
Z zabobonu należy zdecydowanie robić sobie podśmiechujki, tak jak sugeruje powyżej świetny i bezkompromisowy H. L. Mencken. Weźmy na przykład taką oto absurdalną religijną historyjkę z Afryki o stworzeniu pierwszych ludzi. Otóż idzie ona tak (debile w to wierzą)...
|||||
|||
|
Bóg Mebege był bardzo samotny.
Wyrwał sobie włos spod pachy, 
wziął odrobinę mózgu
i kamyk z morza.
Następnie
dmuchnął na to wszystko
i stworzył jajo.
Wręczył je
zawieszonemu między niebem a ziemią
pająkowi Dibibia,
a gdy jajo się nagrzało,
Mebege zstąpił z góry
i spryskał je swoją spermą.
Wówczas jajo pękło
i wyłonili się zeń ludzie -
troje dzieci Mebege.

Cóż za 3,14erdolone kosmiczne banialuki! He, he, ciekawe jak Pan Bóg Mebege wycisnął z Siebie spermę. No i jeszcze ten pająk (żeby chociaż jaki gadający wąż). Jak tu nie robić sobie z tego wszystkiego jaj?!

Ma rację Ayn Rand mówiąc, że wiara jest krótkim spięciem prowadzącym do destrukcji umysłu. Aby temu zapobiec należy tylko i wyłącznie posługiwać się prawdą i myśleniem, za które trzeba przyjąć pełną odpowiedzialność. Nie ma wtedy marginesu na szyderstwo, bo prawda świetnie  broni się sama. Jak w poniższej religijnej historii stworzenia człowieka pochodzącej z pewnej grubej księgi napisanej parę tysięcy lat temu przez bliskowschodniego Boga Jahwe. Nie ma tu miejsca na kpiny, bo rzecz jest w 100% prawdziwa! 
|||||
|||
|
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
Stary Testament
Ks. Rodzaju, rozdz. 2 w. 7
Wtedy to Pan Bóg
ulepił człowieka
z prochu ziemi
i tchnął w jego nozdrza
tchnienie życia,
wskutek czego
 

stał się człowiek 
istotą żywą.

Ponadto jest ona tak przekonująca, że bez szemrania wierzą w nią 2 miliardy ulepionych z prochu ziemi (doskonały materiał genetyczny!) istot żywych...
|||||
|||
|

 
 LUX VERITATIS 

                                                                                            

piątek, 27 lutego 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1950

Twierdzenie, że ateista i teista są w tej samej sytuacji, skoro żaden z nich nie potrafi dowieść swojej tezy, dość często bywa wypowiadane. Pomijając przypadki, w których wygłasza się je w złej wierze, licząc na ignorancję słuchaczy, fakt, iż wielu ludzi wyraża takie przekonanie, można wytłumaczyć jedynie lukami w ich wiedzy.

Trudno się temu dziwić w kraju, w którym ze szkoły średniej nikt nie wynosi znajomości elementarnej logiki ani podstaw teorii wiedzy, a i w szkołach wyższych dyscypliny te są albo nieobecne, albo traktowane bardzo marginesowo, wręcz ,,po macoszemu". Wyobrażam sobie, że praktykowany u nas model edukacji - przeładowanej wiadomościami szczegółowymi, a pozbawionej wszelkich wskazówek co do tego, jak odróżniać twierdzenia zasadne od bezpodstawnych - wymyśliłyby dla ludzi demony, gdyby istniały i pragnęły władać naszymi umysłami. 


Agnostycyzm w kwestiach religii deklarują na ogół ateiści, którzy nie chcą być traktowani przez teistów z nieprzejednaną wrogością. Przedstawiając się jako agnostycy są wprawdzie bardziej narażeni na natrętną perswazję i agitację, ale nie grozi im ostracyzm i rozmaite jego przykre konsekwencje życiowe, w tym przeszkody w karierze zawodowej, które w społeczeństwach takich jak nasze często spotykają otwartych ateistów.
Barbara Stanosz
***
Ateizm nie jest filozofią; nie jest nawet poglądem na świat; jest po prostu przyznaniem rzeczy oczywistych. Właściwie ,,ateizm" jest terminem, który nawet nie powinien istnieć. Nikt nie potrzebował nigdy przedstawiać się jako ,,nie-astrolog" czy ,,nie-alchemik". Nie mamy specjalnych słów na określenie ludzi, którzy wątpią, że Elvis wciąż żyje, czy że przybysze z kosmosu przebyli galaktykę po to, by molestować farmerów i ich bydło. Ateizm jest tym, o czym rozsądni ludzie napomykają w obliczu nieuzasadnionych twierdzeń religijnych. Ateista jest osobą, która wierzy, że 260 milionów Amerykanów (87% populacji) utrzymujących, że ,,nigdy nie wątpiło w istnienie Boga" powinno czuć się zobowiązanymi do przedstawienia dowodu na jego istnienie, i w istocie na jego dobrotliwość, biorąc po uwagę nieustanną zagładę niewinnych istnień ludzkich, której świadkami jesteśmy każdego dnia na świecie. Ateista jest osobą, która jest przekonana, że zamordowanie jednej małej dziewczynki - raz na milion lat - stawia pod znakiem zapytania ideę jakiegoś dobrotliwego Boga.
Sam Harris
***
Ateistę. Agnostyk byłby próbą wykręcenia się, wywołania wrażenia, że jestem bardziej miły w tej kwestii niż faktycznie ma to miejsce.
Richard Feynman
(odp. na pyt. czy uważa siebie za ateistę czy agnostyka)
***
 
Dzięki Bogu jestem ateistą.
Luis Buñuel
***
Ateista, agnostyk czy zwolennik sekularyzmu (...) wszyscy oni powinni bronić przed wkraczaniem religii w obszary, gdzie nie ma dla niej miejsca, zwłaszcza przed kontrolowaniem edukacji przez władze religijne. Próby zakazania nauczania ewolucji czy innych teorii naukowych - echo, dalekie wprawdzie, ale mimo wszystko echo tyranii średniowiecznego kościoła i jego wrogości wobec wiedzy - są zagrożeniem wolności badań naukowych i powinny być energicznie zwalczane.
Sunand Trymabak Joshi
***
Zauważyłem, że świat cierpiał o wiele mniej z powodu niewiedzy niż z powodu udawanej wiedzy. To nie sceptycy czy badacze, a fanatycy i ideolodzy zagrażają przyzwoitości i postępowi. Żaden agnostyk nigdy nikogo nie spalił na stosie ani nie torturował poganina, heretyka czy niewierzącego.
Daniel Boorstin
***

Bycie ateistą oznacza zdawanie sobie sprawy, że gdy umieramy, to naprawdę jest koniec. Musimy maksymalnie wykorzystać to, co mamy tutaj i wywrzeć możliwie jak największy wpływ. Uważam, że żyjemy dzięki wpływowi jaki wywieramy, czy miałby on polegać na posiadaniu dziecka, czy tworzeniu muzyki. 
Matt  Bellamy

                                                                                     

czwartek, 26 lutego 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1949

 MURY 
 
Kontempluję z najwyższym szacunkiem ten akt całego narodu amerykańskiego, który zadeklarował, że jego ustawodawca nie będzie uchwalał żadnych aktów prawnych odnoszących się do ustanawiania religii czy zakazu swobodnego jej praktykowania, wznosząc tym samym mur między państwem a kościołem.
 Thomas Jefferson
***
A w nadwiślańskim sKkansenie też coraz wyżej pnie się mur, ale nieco inny, bardzo niepożądany, bo budowany przez orędowników zabobonu na fundamentach, nie lękajmy się tych określeń - demokratycznego, neutralnego światopoglądowo państwa. Zgniata je raczej, zamiast oddzielać. Sorry, takie mamy budownictwo.
|||||
|||
|
 
Czy kiedykolwiek runie, runie, runie
i pogrzebie stary świat?
 
Na razie jest to mało prawdopodobne, 
bo ten świat
jest solidnie podparty z każdej strony.

Działanie zaangażowanego tu mechanizmu precyzyjnie i przekonująco wyjaśnia wybitna ekspertka m.in. w dziedzinie logiki* prof. Barbara Stanosz
|||||
|||
|
Rządzących i pretendentów do rządów w państwie wyznaniowym nie musi cechować fanatyczna religijność, muszą oni jednak demonstrować swoje religijne zaangażowanie (jeśli wcześniej było ono słabe lub żadne, doznają tzw. nawróceń). Systematycznie uczestniczą w obrzędach religijnych i chętnie łączą je z uroczystościami państwowymi. Zapewniają wszechobecność symboli religijnych, a zwierzchnikom organizacji wyznaniowej okazują wyjątkowy respekt, wręcz czołobitność.
Barbara Stanosz
---
Skutki społeczne tej [tronu i ołtarza] symbiozy są zawsze podobne, choć, rzecz jasna, nieidentyczne: miewają swoisty koloryt lokalny, a przede wszystkim występują z rozmaitym nasileniem, co każe traktować pojęcie państwa wyznaniowego jako stopniowalne, pozwala zatem określać dane państwo jako mniej lub bardziej wyznaniowe i mówić o procesie nabierania przez nie (lub tracenia) wyznaniowego charakteru.
Barbara Stanosz

____________________________
* logika - gałąź wiedzy o sposobach poprawnego rozumowania w oparciu o racjonalne argumenty ze świata rzeczywistego; jej zaprzeczeniem jest teologika - ,,nauka" o sposobach rozumowania w oparciu o argumenty z dupy, na których m.in. opierają się  dowody niemożliwych do obalenia twierdzeń wysuwanych przez wszelkie religie (np. Bóg istnieje - tak twierdzi Biblia, a Biblia się nie myli, bo napisał ją Bóg... albo: Kkatoeksperta X uważa się za szalonego, Einsteina uważano za szalonego, więc Kkatoekspert X jest Einsteinem).
***
Proszę zauważyć, że w USA prezydent Thomas Jefferson jest dzisiaj publicznie cytowany w zasadzie tylko na wiecach i konferencjach ,,ateistycznych oszołomów". Ameryka też długo staczała się do kloaki zabobonu, tyle że powoli trend się zmienia. Dziś ok. 20% społeczeństwa (~65 milionów Amerykanów) deklaruje niereligijność. Ogromna większość, tj. 97%, członków Amerykańskiej Narodowej Akademii Nauk nie wierzy w żadne byty nadprzyrodzone. Tymczasem nadwiślański  Kkraj...
właśnie przechodzi okres Kkloaczny. Ile potrwa  - 10, 15, 20... 100 lat?

Z drugiej strony ciekawe, że oficjalne statystyki mówią o 88% katolików w społeczeństwie. Oczywiście ta liczba jest grubo zawyżona, bo w większości oparta na zapisach chrztów w nigdy nie weryfikowanych księgach parafialnych. Jednak jest ona i symptomatyczna, i optymistyczna, jako że nie stanowi już tych ,,przytłaczających" 99 czy 95 procent z okresu ziemskiego panowania Jotpedwa. Jaki ten odsetek naprawdę jest tylko Herr Duch Św. raczy wiedzieć. Można jednak przypuszczać, że dość cienko idzie trzymanie stada w kupie. Prawdopodobnie realnie tylko ok. 70% społeczeństwa ma umysł w różnym stopniu ,,zareligijniony". Czyżby zbliżał się powoli, ale nieuchronnie walec masy krytycznej rozumu napędzany nowoczesną nauką i techniką (internet i pochodne), który z zabobonu zrobi... No cóż, wystarczy sobie wyobrazić wesz rozgniecioną między paznokciami powiększoną milion razy.
                                                                                        

środa, 25 lutego 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1948

Ludzie chodzą do kościoła z tego samego powodu, dla którego chodzą do karczmy: by wprowadzić się w stan otępienia, zapomnieć o swojej niedoli i choćby przez kilka minut poczuć się wolnymi i szczęśliwymi. 
Michał Bakunin
***
 ABRAKKADABRA 
Kaolicy, a wśród nich wiele osób sprawujących obecnie najwyższe funkcje państwowe i tym samym odpowiedzialni za losy kraju, w tym szeroko rozumiane jego bezpieczeństwo i gospodarkę - takie osoby jak prezydent, premier, liderzy parlamentu, najwyżsi rangą dowódcy wojskowi i wiele innych - kierują się w życiu głęboką (jak sądzę) wiarą m.in. w następujące rzeczy (warto im się uważnie przyjrzeć, bo pochodzą z systematycznie - co najmniej raz w tygodniu - recytowanego przez nich w podniosłym otępieniu ,,Wyznania wiary", ich szczerej wiary)
|||||
|||
|
Wierzę w jednego Boga, 
Ojca wszechmogącego, 
Stworzyciela nieba i ziemi, 
wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, 
Syna Bożego Jednorodzonego, 
który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. 
Bóg z Boga, 
światłość ze światłości. 
Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. 
Zrodzony, a nie stworzony, 
współistotny Ojcu, 
a przez Niego wszystko się stało. 
On to dla nas, ludzi, 
i dla naszego zbawienia 
zstąpił z nieba. 
I za sprawą Ducha Świętego przyjął ciało z Maryi Dziewicy, 
i stał się człowiekiem. 
Ukrzyżowany również za nas, 
pod Poncjuszem Piłatem został umęczony i pogrzebany. 
I zmartwychwstał dnia trzeciego, jak oznajmia Pismo. 
I wstąpił do nieba; 
siedzi po prawicy Ojca. 
I powtórnie przyjdzie w chwale 
sądzić żywych i umarłych: 
a królestwu Jego nie będzie końca.
Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, 
który od Ojca [i Syna] pochodzi. 
Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; 
który mówił przez proroków. 
Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.
Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. 
I oczekuję wskrzeszenia umarłych. 
I życia wiecznego w przyszłym świecie. 
***
Czy dorosłym ludziom, którzy deklarują otwarcie, że wierzą, wyznają i oczekują tego wszystkiego (łącznie ze 100-procentowym wskrzeszeniem umarłych!) można powierzać kierowanie neutralnym światopoglądowo państwem? Kto jest dla nich naprawdę najważniejszy - jakiś urojony Bóg (do którego prawem kaduka odwołuje się Konstytucja) czy rzeczywisty człowiek z jego ziemskimi sprawami? Czy przypadkiem na ich działania nie ma wpływu ,,święta" (i bardzo namacalna!) instytucja naciągaczy i szarlatanów - Kkorporacja zabobonu, która odpłatnie ,,pośredniczy" między życiem ziemskim a gniciem grobowym życiem pozagrobowym? Czy w swoich oficjalnych działaniach nie reprezentują oni po części jej interesów ze szkodą dla szeroko pojętego ogółu? Czy poniższe liczby (zwłaszcza ta ostatnia), przytoczone przez prof. Ewę Łętowską (w 2014 r. na konferencji ,,25 lat w cieniu Kościoła")  nie przerażają? Czy osiągnięcie ,,ideału" -  liczby 460 jest tylko kwestią czasu?
|||||
|||
|
W jednej z publikacji podano jak się kształtuje w składzie Sejmu liczba posłów, którzy się zdecydowali na przyjęcie przysięgi konfesyjnej... z odwołaniem do Boga. Otóż wygląda to tak: w roku 91 - 70; w roku 93 -17; w 97 -  280; w 2001 - 220; w 2005 - 330, a obecnie [2014] 400.
 Ewa Łętowska
---
Czy tak idiotyczna wiara zasługuje na szacunek, poparcie i dotacje finansowe z funduszy publicznych? Czy podobnych ludzi można w ogóle uważać za trzeźwo myślących i normalnych? Czy może - cóż za okropne przypuszczenie! - oni w to wszystko tylko ,,wierzą", bo są zwykłymi hipokrytami i inaczej żyć nie potrafią, a kariera od tego zależy?

Czy powierzono by podobne funkcje osobom jak wyżej, tyle że wyznającym oficjalnie szczerą i głęboką wiarę np. w św. Mikołaja, wór prezentów, magiczne sanie, renifery i Jego doroczne zstępowanie w chwale przez komin; albo w boga Neptuna?

 Ho ho ho! 
Ale czy ma sens odpowiadanie na pytania retoryczne?