niedziela, 25 września 2016

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2526

[N]ie tylko święci ojcowie Kościoła, ale także współczesne komentarze na temat Księgi Rodzaju, Księgi Psalmów, Księgi Koheleta i Księgi Jozuego, jak można się przekonać, zgadzają się co do dosłownej interpretacji tego, że słońce jest na niebie i obraca się wokół ziemi z wielką prędkością, a ziemia jest bardzo daleko od nieba i leży nieruchomo w centrum świata. .... Nie można też odrzec, że nie jest to kwestia wiary, bo o ile nie jest kwestią wiary ,,w odniesieniu do tematu", to jest kwestią wiary ,,w odniesieniu do mówiącego": byłoby zatem herezją twierdzić, że Abraham nie miał dwojga dzieci, a Jakub dwanaściorga czy że Chrystus nie został zrodzony z dziewicy, ponieważ wszystko to zostało oznajmione przez Ducha Świętego ustami proroków i apostołów.
Robert Bellarmin
***
Bellarmin (Roberto Francesco Romolo Bellarmino) był jedną z najważniejszych postaci kontrreformacji, a także kontrwiedzy. Bardzo ceniony przez swojego bossa, papieża Klemensa VIII (K8), został on w 1592 r. mianowany rektorem Kolegium Rzymskiego. Zaraz po mianowaniu go kardynałem, K8 powołał Bellarmina na stanowisko naczelnego inkwizytora. W tym charakterze nadzorował on proces o herezję i spalenie żywcem na stosie Giordana Bruna, a także brał udział w pierwszym potępieniu Galileusza. Należał do tej samej zakonnej sitwy, do której należy obecny naczelny Kkorporacji, do-rany-przyłóż Franuś (F0). 
***
 (duchowny anglikański,
dziekan katedry Chichester) 

Biblia jest niczym innym, jak głosem Tego, który zasiada na tronie. Każda jej księga, każdy jej rozdział, każdy jej werset, każda jej sylaba, każda jej litera jest bezpośrednim głosem Najwyższego. Biblia jest niczym innym, jak Słowem Bożym, i nie tylko tak, że jedna jej część w większym stopniu, a inna w mniejszym, ale wszystkie one jednakowo są głosem Tego, który zasiada na tronie - nienaganny, nieomylny, najwyższy.
John Burgon
(z kazania wygłoszonego
na Uniwersytecie Oksfordzkim)
***
Biblia jest bezbłędnym... słowem żywego Boga. Jest absolutnie nieomylna, bez błędu w każdej kwestii dotyczącej wiary i praktyki, a także w obszarach dotyczących geografii, nauk ścisłych, historii itd. 
Jerry Falwell
***
Chyba wielebni mają rację,
a poniższy materiał dowodowy
jest nie do podważenia.
 
Teraz dzieciaczki pokolorujecie trupa...
 
Jednak jeśli takie ,,pełne radości"
jest to ,,królestwo Boże",
to po jaką ciężką cholerę
uszczęśliwiać ludzi na siłę
 i przywracać ich do życia
na tym padole łez?
Gdzie tu sens, gdzie tu logika
(Pan Ojciec zsyła
śmierć na delikwenta,
a Pan Syn wyrok anuluje).
WTF!?
A może PANowie,
fachowcy od teologicznego spinu,
by to wyjaśnili
(w końcu biorą
naszą kasę i waszą)...

Jedna z możliwych opcji ,,wyjaśnienia":
Pan Ojciec jest też Panem Synem
i na odwrót,
więc obaj mogą swoje decyzje
nawzajem dowolnie anulować,
bo są takimi samymi,
tyle że w 100% różnymi
Osobą Boską;
Pana Ducha Świętego
tu pomijamy,
bo zakręciłoby się nam
we łbie od tego spinu).

P.S.
No chyba że
wierzący ,,pacjenci"
nie dowierzają słowom
samego Króla Wszechświata
i nie kwapią się
 do kopnięcia w kalendarz,
by jak najszybciej ujrzeć
całe to rajskie piękno
i po wieki wieków
radować się nim z Nim.
***
 
Francuski ks. katolicki i teolog. Czołowy przedstawiciel tzw. modernizmu biblijnego w Kościele katolickim. Jego zapatrywania teologiczne postawiły go w opozycji do czołowych katolików tamtych czasów, z papieżami Leonem III i Piusem X włącznie. W 1893 zwolniono go ze stanowiska profesora  Institut Catholique de Paris, a jego książki Kkorporacja potępiła i wpisała na Indeks. W 1908 r. został (tylko) ekskomunikowany (palenie żywcem na stosie wyszło z mody). Po ekskomunice, już jako świecki intelektualista, otrzymał katedrę historii religii w Collège de France, gdzie pracował do 1931 r. 

Jeśli sam Bóg napisał Biblię, to musimy uznać, że jest on albo niedouczony, albo nieprawdomówny. 
Alfred Loisy
---
 Jezus przybył ogłosić Królestwo, a tym, co się pojawiło był Kościół.
 Alfred Loisy
---
Chrystus ma nawet mniejsze znaczenie w mojej religii niż w religii liberalnych protestantów: ja przywiązuję niewielką wagę do objawienia Boga Ojca, za które oni honorują Jezusa. Jeśli jest we mnie coś z religii, to bardziej tej panteistyczno-pozytywistyczno-humanitarnej niż chrześcijańskiej.
Alfred Loisy
***
Przykład Alfreda Loisy pokazuje jak wygląda dyskusja w Kkorporacji zabobonu. Każde wychylenie się z szeregu, każdy ruch niezależnego intelektu w niewłaściwą stronę jest traktowany ,,z buta". W Kkraju nad Wisłą ostatnio jest trochę zamieszania wokół osoby niejakiego ks. Wojciecha Lemańskiego, a wcześniej ks. Adama Bonieckiego. Ci duchowni są ponoć kneblowani przez swoich zwierzchników. Hmm, cóż można powiedzieć takim osobom... Panowie, wyplujcie w cholerę ten brudny knebel i przejdźcie (jak Alfred Loisy) ,,do cywila", tj. na stronę świata ludzi myślących racjonalnie. Tu będziecie mogli mówić i pisać wszystko, co wam rozum podpowie, bez jakichkolwiek ograniczeń. Nikt was za to nie ekskomunikuje, bo tu nie uznaje się ,,herezji" i tym podobnych uwłaczających rozumowi bzdur. Odważcie się na zrobienie tego kroku, a będziecie zdrowsi. Chyba że obawiacie się szoku poznawczego, ale to już inna bajka.
***
Sposobem na patrzenie poprzez wiarę jest zamknięcie oczu rozumu.
Benjamin Franklin
***
Amerykanie nieco cynicznie mawiają
 IT'S ALL ABOUT THE BENJAMINS 
mając na myśli sens (ekonomiczny)
 - nie mylić z teologicznym -
wszelkich ludzkich działań.
Kkorporacja zabobonu,
natchniona mocą Ducha Św.,
doskonale tę różnicę rozumie
i nigdy w takich kwestiach
nie myli się.
W tym i tylko w tym sensie
czci wielkiego Franklina.

ARE YOU READY TO...

FOLLOW JESUS?
 PODAJ DALEJ! 
                                             

sobota, 24 września 2016

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2525

 
Nagminną słabością przekonań pozanaukowych jest jawna dysproporcja między stopniem ich uzasadnienia a stopniem pewności, z jaką są żywione. Jako pewne lub wysoce prawdopodobne traktowane są często twierdzenia bardzo słabo uzasadnione, a niekiedy zgoła pozbawione uzasadnienia. Dotyczy to, oczywiście, wierzeń religijnych, ale także rozmaitych innych przekonań, których nabywa się przez indoktrynację lub w wyniku zaufania źle wybranym autorytetom.
Barbara Stanosz
***
Wiara jest wykrętem. To intelektualne bankructwo. Brak możliwości zaakceptowania jakiegoś twierdzenia inaczej niż tylko na wiarę jest równoznaczne z przyznaniem, że nie jest możliwe przyjęcie go dla jego własnych walorów merytorycznych.    
Dan Barker
---
Nie jest łatwo zmienić światopogląd. Wiara ma swoją bezwładność i wierzenie jest wygodne. Przebudowa rzeczywistości jest traumatyczna i przerażająca. To właśnie dlatego wielu inteligentnych ludzi wciąż wierzy: niewiara jest niewiadomą. 
Dan Barker
---
Przystosowanie się zajęło mi około roku. Tak jak w przypadku śmierci w rodzinie czy rozwodu, zwyczajne pstryknięcie palcami nie kończy sprawy.
Dan Barker
---
Prawda nie wymaga wiary. Uczeni nie biorą się w każdą niedzielę za ręce, wołając - Tak, grawitacja istnieje naprawdę! Będę wierzył! Będę silny! Wierzę z całego serca, że to, co się wznosi, wznosi, wznosi musi spaść, spaść, spaść. Amen! Gdyby tak postępowali, odnosiłoby się wrażenie, że nie są zbyt pewni siebie.
Dan Barker
---
Wierzycie książce, w której występują gadające zwierzęta, czarownicy, wiedźmy, demony, laski* zamieniające się w węże, jedzenie spadające z nieba, ludzie chodzący po wodzie i wszelkiego rodzaju magiczne, absurdalne i prymitywne opowiastki, a mówicie, że to my jesteśmy tymi, którzy potrzebują pomocy?
 Dan Barker

*** 
Oto dwa kabaretowo-cyrkowe przykłady z tej świętej książki, ilustrujące ostatni cytat.

 BIBLIA TYSIĄCLECIA 

 Stary Testament 
Ks. Wyjścia, rozdz. 7, w. 10
Mojżesz i Aaron przybyli do faraona i uczynili tak, jak nakazał Pan. I rzucił Aaron laskę swoją przed faraonem i sługami jego, i zamieniła się w węża.

---
 Nowy Testament 
Ew. wg św. Jana, rozdz. 6, w.19 
Gdy upłynęli około dwudziestu pięciu lub trzydziestu stadiów, ujrzeli Jezusa kroczącego po jeziorze i zbliżającego się do łodzi.
A na zakończenie coś odrobinę cięższego, mniej rozrywkowego, bo z nieco innej - moralnej - beczki. Żeby nie stwarzać wrażenia, że artykuły tej jedynie słusznej, miłościwie nam panującej wiary i zarządzającej nią religijnej Kkorporacji zabobonu to jakieś tam idiotyzmy, które można tak ot bezkarnie sobie olewać, na przykład w dniu świętym myjąc gablotę albo pracując na stacji benzynowej, względnie w szpitalu czy wchodząc w homoseksualne związki partnerskie (w dniu dowolnym). Pan qrde widzi te sprawy w kategoriach czarno-białych, jak na multipleksie cyfrowym - zero-jedynkowo; żadnych 0,5-środków, żadnego srutu-tutu. Nikt, nawet Prezes Najwyższy, Go nie przekona, że białe jest jednak białe... W grę wchodzi tylko i wyłącznie 100% CZAPA!
 Stary Testament 

Ks. Liczb, rozdz. 15, w. 32-36
Gdy Izraelici przebywali na pustyni, spotkali człowieka zbierającego drwa w dzień szabatu. Wtedy przyprowadzili go ci, którzy go spotkali przy zbieraniu drew, do Mojżesza, Aarona i całego zgromadzenia. Zatrzymali go pod strażą, bo jeszcze nie zapadło postanowienie, co z nim należy uczynić. Pan zaś rzekł do Mojżesza: Człowiek ten musi umrzeć - cała społeczność ma go poza obozem ukamienować. Wyprowadziło go więc całe zgromadzenie poza obóz i ukamienowało według rozkazu, jaki wydał Pan Mojżeszowi.
---
Ks. Kapłańska, rozdz. 20, w. 13
Ktokolwiek obcuje cieleśnie z mężczyzną, tak jak się obcuje z kobietą, popełnia obrzydliwość. Obaj będą ukarani śmiercią...

 
_____________________
* Gwoli ścisłości, nie chodzi tu o młode zgrabne dziewczyny, a o podłużne, zakręcone na końcu przyrządy, podobne tym, które uroczyście i z namaszczeniem trzymają w swoich błogosławionych upierścienionych rękach kochani biskupi i kardynałowie.



ARE YOU READY TO...
 SWIM
IN RELIGIOUS SHIT?

Drodzy Kkato-przyjaciele, teraz na zakończenie katechezy, dla oczyszczenia umysłu z racjonalnego osadu i wprowadzenia się w stan łaski uświęcającej odmówcie 500+ razy ojczenasz i 500+ razy zdrowaśmaryjo.

 PODAJ DALEJ! 
                                         

piątek, 23 września 2016

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2524

 Aborcja wg Pana 
 (na życzenie... pana!) 
Chrześcijaństwo ... ta stara zapleśniała teologia, która już ma na sobie ubranie do trumny i wkrótce zostanie pochowana ... Mur Biblii, siarki, kościoła i demoralizacji zamykał dotąd kobiety w nicości.
Lucy Stone
***

Ignorancja i degradacja kobiet zawsze były bastionem kościoła. Kontrola przezeń kobiety w dwóch kwestiach - małżeństwa i edukacji - dała mu klucze do władzy ważniejsze od tych, które miał św. Piotr.
Matilda Joslyn Gage
***
 
Kobiety będą się jeszcze dumnie szczyciły tym, 
że nie wniosły ani jednego wersetu do Biblii.
George William Foote
***
Dedykuję poniższy tekst wszystkim świątobliwym sutannowym sQRwysynom i ich 3,14Rdolonym politycznym dupolizom. Wszyscy oni, próbując wprowadzić barbarzyński wobec kobiet całkowity zakaz przerywania ciąży bełkoczą, że prawo naturalne (czyt. Boże), że piąte przykazanie, że sranie w banie nie pozwalają im postępować inaczej. Odpowiadam - wszyscy oni są bandą skończonych debili, niedouków, hipokrytów, dewiantów i co tam jeszcze. 

A jeśli nie są, to powinni wiedzieć, że Prawo (Stary Testament) podaje instrukcję przeprowadzenia zabiegu przerywania ciąży na życzenie (faceta!), tzn. gdy mąż uważa, że jego żona zaszła w ciążę nie z nim; w czasie gdy on był np. przez kilka tygodni na polowaniu (,,w delegacji"). I przy tym nie chodzi tu o zagrożenie życia żony ciążą ani o ciążę z gwałtu, ani o śmiertelny niedorozwój płodu (np. brak nerek, zdegenerowane serce, mózg...), w których to przypadkach aborcja jest przecież uzasadnionym etycznie (też z punktu widzenia dobra płodu; skąd założenie ,,obrońców życia", że w takim stanie chciałby on żyć wegetować później jako dziecko, czasami aż przez godzinę?; ma prawo do życia, ale nie ma obowiązku życia), choć dramatycznie trudnym (przede wszystkim dla kobiety) wyjściem. 

Powinna też ta sfora wiedzieć, że ich guru - Pan Dżizus - twierdził w Nowym Testamencie, że Prawo ma się spełnić co do joty i co do kreski. Krótko mówiąc, wszyscy uczuciowo-religijnie obrażalscy, wsłuchujący się ze wzruszeniem w płacz zarodków pamiętajcie, że mamy tu poronienie na życzenie. I to w świątyni, i to przy pomocy kapłana, i to w imieniu Pana - stoi jak wół w waszym Piśmie Najświętszym!

Normalnie szczena opada na myśl o tak monumentalnej masie ignorancji, zakłamania i intelektualnego sabotażu dokonywanego na społeczeństwie przez Kkorporację z przyległościami. Kiedy wreszcie wyschnie to cuchnące szambo zabobonu?! Proszę sprawdzić jego aromat (może zabrzmi to paradoksalnie, ale warto powąchać tego smrodu)...
|||||
|||
|
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Stary Testament 
Ks. Liczb, rozdz. 5
Gdy mąż ma żonę rozpustną
i ta
go zdradzi
przez to,
że inny mężczyzna
z nią obcuje cieleśnie
[tj. uprawia z nią seks]
wylewając nasienie,
[z wytryskiem w pochwie,
na całość]
a nie spostrzegł tego jej mąż,
i dopuściła się
nieczystości w ukryciu,
[kochała się z innym na boku]
gdyż nie było świadka,
który by ją pochwycił
na gorącym uczynku -
gdy więc
duch podejrzenia ogarnie męża
i
zacznie podejrzewać żonę swoją,
w wypadku
gdy rzeczywiście się splamiła,
lub będzie ją posądzał,
choć się nie splamiła -
wówczas winien mąż
przyprowadzić żonę swoją
do kapłana
[oni są wszędzie]
i
[bla, bla, bla 3,14Rdoły]
przynieść jako dar ofiarny za nią
dziesiątą część efy mąki jęczmiennej.
Nie wyleje jednak na to oliwy
ani też nie położy kadzidła,
gdyż jest to ofiara posądzenia,
ofiara wyjawienia,
która
ma wykazać winę.
[a teraz konkrety - 
opis procedury przerywania
niechcianej przez męża
ciąży żony]
Wówczas
rozkaże kapłan
[pełna kurtuazja]
zbliżyć się kobiecie
i
stawi ją przed Panem.
[teraz trochę 3,14Rdół, 
a jakże]
Następnie naleje kapłan
wody świętej
do naczynia glinianego,
weźmie nieco pyłu
znajdującego się
na podłodze przybytku
i
rzuci go do wody.
Teraz postawi kapłan
kobietę przed Panem,
odkryje jej włosy
i
położy na jej ręce
ofiarę wyjawienia,
czyli posądzenia;
[a tu już 100% konkret]
wodę zaś gorzką,
niosącą klątwę,
[środek na poronienie]
kapłan będzie trzymał
w swym ręku.
Wtedy zaprzysięgnie kobietę
i
powie do niej:
Jeśli rzeczywiście
żaden inny mężczyzna
z tobą nie obcował
i
jeśliś się z innym
nie splamiła nieczystością
[nie zaszłaś w ciążę]
względem swego męża,
wówczas woda
goryczy i przekleństwa
nie przyniesie ci szkody.
[nie wywoła poronienia,
bo nie ma płodu - genialne!]
Jeśli jednak byłaś
niewierna swemu mężowi
i
stałaś się przez to nieczystą,
ponieważ inny mężczyzna,
a nie twój mąż,
obcował z tobą,
wylewając [nasienie] -
[zaszłaś w ciążę z innym]
wówczas
przeklnie kapłan kobietę
[jak oni to potrafią]
przysięgą przekleństwa
i
powie do niej:
Niechże cię Pan uczyni
poprzysiężonym przekleństwem
pośród ludu twego,
niech
zwiotczeją twoje biodra,
[macica dozna obumarcia]
a
łono niech spuchnie.
[brzuch spuchnie
i wydali martwy płód]
[inne wersje:
Niech Pan sprawi,
że zwiotczeją twoje biodra
i
spuchnie twoje łono;

Niech Jahwe
ześle na ciebie przekleństwo
pośród twego ludu
i
niech sprawi,
aby zwiotczały twoje biodra,
a puchlina
zstąpiła na twoje łono.;

Niechaj cię poda Pan
na złorzeczenie,
i na przeklinanie
między ludem twoim,
przepuściwszy,
aby łono twoje wypadło,
i
żywot twój opuchł.;

Niech Jehowa
wystawi cię
na przekleństwo
i przysięgę pośród twego ludu
przez to,
że Jehowa sprawi,
iż twoje udo zmarnieje,
a twój brzuch spuchnie.]
Woda niosąca przekleństwo
niech
wniknie do twego wnętrza
i
niech sprawi,
że spuchnie twoje łono,
a
biodra zwiotczeją.
Odpowie na to kobieta:
Amen, Amen.
[znowu nieco 3,14Rdół]
Teraz wypisze kapłan na zwoju
słowa przekleństwa, 
a następnie
zmyje je wodą goryczy.
Wreszcie da wypić kobiecie
[to już nie 3,14Rdoły!]
wodę gorzką,
[środek na poronienie]
niosącą klątwę,
aby wody przekleństwa
weszły w nią
[zaczęły ją niszczyć]
sprawiając gorzki ból.
[aborcja nie jest przyjemna!]
Następnie
weźmie kapłan z rąk kobiety
ofiarę posądzenia,
wykona gest kołysania
[Kozakiewicza gest
byłby super odpowiedzią]
przed Panem
[Najwyższym Ginekologiem]
i
złoży na ołtarzu.
Potem weźmie z niej pełną dłonią
część jako pamiątkę
i
spali na ołtarzu.
Teraz da kobiecie do picia
wodę przeklętą:
[środek poronny]
jeśli naprawdę
stała się nieczystą
i
swojemu mężowi niewierną,
woda wniknie w nią,
sprawiając gorzki ból.
Łono jej spuchnie,
a biodra zwiotczeją,
[nastąpi aborcja]
i
będzie owa kobieta
przedmiotem przekleństwa
[będzie bezpłodna]
pośród swego narodu.
Jeśli jednak ta kobieta
nie stała się nieczystą,
lecz przeciwnie
- jest czysta -
pozostanie bez szkody
i
 znów będzie rodzić dzieci.
Takie jest prawo
odnoszące się do posądzenia,
gdy żona
nie dochowa wierności
swojemu mężowi
[zajdzie w ciążę, 
ale nie z własnym mężem]
i
stanie się przez to nieczystą,
[Pan nie lubi skoków w bok
ani ich owoców - bękartów] 
lub gdy mąż
zacznie ją posądzać,
wtedy stawi ją przed Panem,
a kapłan
spełni względem niej
wszystko według tego prawa.
Mąż będzie wtedy bez winy,
a żona poniesie zasłużoną karę.
[jak zwykle]

 No i zawsze ta święta troska,
zwłaszcza o dzieci nienarodzone!
|||||
|||
|
Ks. Ozeasza, rozdz. 5
Daj im, o Panie,
co tylko dać zechcesz -
łono, które roni,
i
piersi wyschnięte!

A z czeluści odbytów suwerenów nadwiślańskiego Kkraju - umiłowanych biskupów (przy wtórze PiSkupów) - płynie nieustanny apel:

,,Życie każdego człowieka jest chronione piątym przykazaniem Dekalogu: »Nie zabijaj!«. Dlatego stanowisko katolików w tym względzie jest jasne i niezmienne: należy chronić od poczęcia do naturalnej śmierci życie każdego człowieka."   
Jasne, tak jak nauczał
Pan Dżiiizus
w Nowym Testamencie
Świętej Książki
|||||
|||
|
Nieprzyjaciół zaś moich,
tych,
którzy nie chcieli,
żebym nimi rządził,
przyprowadźcie tu

i
zabijcie
 na moich oczach.

Zgodnie z judeochrześcijańskim dziedzictwem narodu i Europy opartym na Nieomylnym Słowie Bożym (patrz wyżej). Bla, bla, bla... WTF?! Poza tym wszyscy zdrowi, a tymczasem wśród normalnie myślących i czujących obowiązuje jedno jedyne przykazanie: nie bądź durnym kutasem! George Carlin, u którego głu/tępota ludzka wywoływała drgawki z pewnością by się zgodził (patrz niżej).

***
ABORCJA

Czemu, czemu, czemu, czemu tak się dzieje, że ludzie, którzy są przeciwko aborcji, to jednocześnie ludzie, z którymi i tak  nie chciałoby się bzykać? Kurde, konserwatyści to niezłe numery, nie? Wszyscy oni są wielkimi zwolennikami nienarodzonych. Robią wszystko dla nienarodzonych. Ale jak tylko się narodzisz, to jesteś sam. Konserwatywni obrońcy życia mają obsesję na punkcie zarodka od momentu jego zapłodnienia do dziewiątego miesiąca. Potem nie chcą cię znać. Nie chcą o tobie słyszeć. O niczym. O żadnej opiece noworodków, żadnej opiece dziennej, żadnych względach, żadnych posiłkach w szkole, żadnych kartkach na jedzenie, żadnej opiece społecznej, o niczym! Przed urodzeniem masz luzik; przed pójściem do przedszkola masz przesrane.

Konserwatyści przestają mieć cię w dupie dopiero gdy osiągasz wiek ,,poborowy". Wtedy uważają, że jesteś po prostu super. Jesteś kimś, o kogo im chodziło. Konserwatyści chcą żywych dzieci, żeby podrosły i zostały martwymi żołnierzami. Obrońcy życia... tak, obrońcy życia... Ci ludzie nie są obrońcami życia, oni zabijają lekarzy! Jacy to obrońcy życia? Robią wszystko, co się da, żeby uratować płód, ale jak wyrośnie na lekarza, to mogą być zmuszeni go zabić? Nie są obrońcami życia. Wiecie kim są? Są przeciw kobietom. Proste jak drut - przeciw kobietom. Nie lubią ich. Nie lubią kobiet. Uważają, że podstawowym zadaniem kobiety jest funkcjonowanie w roli klaczy zarodowej na potrzeby państwa.

Obrońcy życia... Jakoś nie widać wielu tych białych antyaborcjonistek zgłaszających się na ochotnika do wszczepienia zarodków czarnoskórych do własnych macic. Nie... I nie widzi się zbyt wielu z nich masowo adoptujących dzieci narkomanów. Nie, to raczej zostawiają Chrystusowi. I nie widać też wielu z tych obrońców życia oblewających się naftą i podpalających się. Patrzcie, moralnie zaangażowani ludzie w Wietnamie Południowym wiedzieli jak urządzić cholerną demonstrację, prawda?! Wiedzieli jak przeprowadzić pieprzony protest. Przez PODPALENIE SIĘ!!! No dalej, moralni krzyżowcy, dołóżcie trochę dymu do żaru waszych serc.

Mam też inne pytanie: jak to się dzieje, że gdy chodzi o nas, to jest aborcja, a gdy chodzi o kurczaka, to jest omlet? Czy nagle jesteśmy o tyle lepsi od kurczaków? Kiedy prześcignęliśmy kurczaki w przyzwoitości? Podajcie mi sześć powodów, dla których jesteśmy lepsi od kurczaków... Widzicie, nikt nie potrafi! A wiecie dlaczego? Bo kurczaki to poczciwy naród. Nie widać, żeby kurczaki zadawały się z gangami narkotykowymi, prawda? Nie spotkacie kurczaka przywiązującego faceta do krzesła i podłączającego mu jaja do akumulatora, prawda? Kiedy ostatnio słyszeliście o kurczaku, który po powrocie z roboty spuścił porządny wpierdol swojej kurze, no kiedy? Nie zdarza się. Bo kurczaki to poczciwy naród.

Ale wróćmy do tej zasranej aborcji. Dobra, czy zarodek jest człowiekiem? To wydaje się być podstawowym pytaniem. Cóż, jeśli zarodki są ludźmi, to czemu spis powszechny ich nie uwzględnia? Jeśli zarodki są ludźmi, to czemu w przypadku poronienia nie ma pogrzebu? Jeśli zarodek jest człowiekiem, to dlaczego mówimy ,,mamy dwoje dzieci i jedno w drodze", a nie ,,mamy troje dzieci"? Mówi się, że życie zaczyna się od momentu zapłodnienia, a ja mówię, że życie zaczęło się z grubsza miliard lat temu i jest procesem ciągłym. Ciągłym, po prostu toczy się naprzód. Toczy się, toczy, toczy się naprzód.

I wiecie co jeszcze? Posłuchajcie, można pójść dalej wstecz. A co z atomami węgla? No? Życie ludzkie nie mogłoby istnieć bez węgla. Czyli być może nie powinniśmy palić tego całego węgla? Szukam tylko odrobiny logiki w tych anty-aborcyjnych argumentach. Widzicie, ci naprawdę twardogłowi powiedzą, że życie zaczyna się w momencie zapłodnienia. Zapłodnienia, czyli momencie, gdy plemnik zapładnia komórkę jajową. Dzieje się to zazwyczaj kilka chwil po tym, jak facet mówi - ,,O kurde, kochanie, chciałem właśnie wyciągnąć, ale zadzwonił telefon i mnie przestraszył". Czyli zapłodnienie...

Ale jeśli nawet taka komórka jajowa jest zapłodniona, to upływa sześć albo siedem dni zanim dotrze do macicy i rozpocznie się ciąża, a nie każda dociera tak daleko. Osiemdziesiąt procent zapłodnionych komórek jajowych kobiety jest wypłukiwanych i wydalanych z jej ciała raz na miesiąc podczas tych uroczych kilku dni, jakie są jej udziałem. Lądują na podpaskach, a przecież są wciąż zapłodnionymi komórkami jajowymi. Czyli faktycznie ci antyaborcjoniści mówią nam, że każda kobieta, która miała więcej niż jeden okres jest seryjnym zabójcą! Logika i jeszcze raz logika.

Dobrze, jeśli chcą rzeczywiście iść na poważnie, to co powiedzą na te plemniki, które są marnowane gdy państwo wykonuje wyrok kary śmierci czy na jednego z tych obrońców życia oglądających spermę w swoich majtkach, co? Stoi sobie taki gość, a jego bokserki są pełne Jasiów i Małgoś, i nikt mu słowa nie powie. Nie każdy wytrysk zasługuje na własne imię.

Skoro mówimy o logice, drodzy katolicy (byłem jednym z nich zanim osiągnąłem wiek rozumu), to wy i pozostali chrześcijanie jesteście przeciwko aborcji, ale też przeciwko homoseksualistom. Dobra, kto dokonuje mniej aborcji niż homoseksualiści?! Do jasnej cholery, zostawcie tych ludzi w spokoju na rany Chrystusa! To jest cała kategoria ludzi, którzy nie będą dokonywać aborcji - gwarantowane! A katolicy i chrześcijanie tak po prostu ich odrzucają. I chciałoby się pomyśleć, że są naturalnymi sprzymierzeńcami. Tak właśnie kończą się próby znalezienia odrobiny logiki w religii.

Jak już jestem przy moich przyjaciołach katolikach, to gdy John kardynał O'Connor z Nowego Jorku i kilku innych kardynałów i biskupów doświadczy pierwszych ciąż i bólów porodowych i z minimalnej pensji wykarmi i ubierze kilkoro dzieciaków, to chętnie posłucham, co mają do powiedzenia na temat aborcji. Jestem przekonany, że będzie ciekawie. I pouczająco też. Tymczasem jednak powinni nakazywać wszystkim księżom, którzy przecież złożyli śluby czystości, żeby ręce trzymali z dala od ministrantów! Trzymaj ręce przy sobie wielebny ojcze! Tak, tak...  Gdy Jezus powiedział: ,,Dopuście dzieci i nie przeszkadzajcie im przyjść do Mnie", to co innego miał na myśli.  

Wiecie co mówię tym wszystkim przeciwnikom aborcji? Mówię - ,,Hola, hola! Jeśli uważacie, że płód jest ważniejszy od kobiety, to załatwcie, żeby płód, ot tak, bezinteresownie, uprał wam posrane gacie...." Mówię im - ,,Traktujcie aborcję jako ograniczenie okresu sprawowania urzędu. Tym właśnie ona jest - ograniczeniem biologicznego okresu sprawowania urzędu." 
George Carlin
(1996)

ARE YOU READY TO...
Czy
BIAŁE będzie BIAŁE
na
wieki
wieków
amen
 ???
 
SEE THE RIGHT COLOUR?

 PODAJ DALEJ! 
                                        

czwartek, 22 września 2016

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2523

 Łał! 
Tylko taka reakcja przychodzi do głowy po przeczytaniu cytowanej w niniejszej notce myśli Samuela Butlera. Nic dodać, nic ująć. Jej logika, klarowność i prostota są urzekające. Swoją drogą blokowanie młodym umysłom (narodzonym) przez intelektualnych dywersantów z Kkorporacji zabobonu dostępu do materiału takiego kalibru na rzecz jej własnych durnowatych ,,nauk" z dupy jest (dosłownie!) zbrodnią przeciwko ludzkości, wołającą o pomstę do... ziemskiego wymiaru sprawiedliwości.
Wierzymy w to
na podstawie materiału
uzyskanego z poniższego źródła...
***
 
Dla siebie samego każdy jest nieśmiertelny. Nawet jeśli wie, że umrze, to nigdy nie będzie wiedział, że nie żyje.
Samuel Butler
---
Anonimowy  5 sierpnia 2013 11:02
Piękne, takie proste, a jakże piękne. Całe życie to czuję, a dopiero teraz znalazłam określenie tego, co mam w głowie od urodzenia.
Dzięki Ci Samuelu, dzięki Ci dr Val D Mar!

Wdzięczna Stała Czytelniczka Baby

  dr Val D. Mar  5 sierpnia 2013 11:50
Zgadzam się w 100% i muszę przyznać, że mnie też urzekła ta myśl, gdy ją po raz pierwszy zobaczyłem w oryginale. Istotnie, często mniej oznacza więcej i piękniej. Przyznaję, iż miałem obawy, że zgubię coś tłumacząc ją na nasz piękny język, ale widać wersja polska dobrze się broni.

Proszę bardzo!, a w imieniu Samuela Butlera - You're welcome! ;) Serdecznie pozdrawiam. 

P.S.
Myśl Epikura (http://www.blog-operacyjny.pl/2012/04/absurdalia-religijne-cz-907.html) jest równie piękna i zwięzła, jak cytowana w tym poście.

 
Dlaczego miałbym bać się śmierci? Gdy ja jestem, nie ma śmierci. Gdy jest śmierć, nie ma mnie. Dlaczego miałbym bać się czegoś, co nie może istnieć, gdy ja istnieję? 
Epikur
---
Anonimowy  5 sierpnia 2013 12:24
A.. rzeczywiście, też trafna myśl.
Pozdrawiam,
Wdzięczna Stała Czytelniczka Baby

starszy58   28 października 2013 06:44
Zgrabne podejście, ale omija istotę problemu. Boimy się umierania, nie śmierci. To nie to samo.

dr Val D. Mar  28 października 2013 17:07
Nie omija istoty problemu. Nie odnosi się w ogóle do strachu przed umieraniem, często związanym z cierpieniem i odchodzeniem na zawsze od kochanych osób z rodziny, przyjaciół etc., zwyczajnie dlatego, że człowiek wówczas jeszcze żyje, a to jest inna kwestia. Jeśli natomiast chodzi o śmierć, stan po okresie umierania, to wg bardzo trzeźwego podejścia Epikura nie ma powodu do obaw, natomiast zgodnie z perwersyjnymi, odczłowieczającymi naukami wielu religii, w tym katolickiej, to właśnie wtedy zaczynają się prawdziwe ,,schody" (ziemskie przy nich to mały pikuś). Właśnie strach przed nimi (będący udziałem miliardów ludzi) ten wielki filozof niszczy swoją żelazną logiką. I chwała mu za to.


ARE YOU READY TO...



DESTROY YOUR FEAR?
 
Religia naucza niebezpiecznej bzdury, 
że śmierć to nie koniec. 
Richard Dawkins
***
 
Jeśli chodzi o doktrynę życia po śmierci, to północnoamerykański Indianin wie dokładnie tyle samo, co starożytny czy współczesny filozof.
Thomas Babington Macaulay

 PODAJ DALEJ! 
Po śmierci po prostu będziecie nieżywi
i poza tym nic wam nie grozi,
wbrew temu, co bredzi
świątobliwy oszust w sutannie.

                                         

środa, 21 września 2016

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2522

Śmierć dogmatu to narodziny moralności.
Immanuel Kant
***
Dogmat jest kłamstwem wielokrotnie powtarzanym i autorytatywnie zaszczepianym w umyśle jednej lub wielu osób, które wierzą, że wierzą w to, w co ktoś inny wierzy.
Elbert Hubbard
***
Piękno obsesji religijnej polega na tym, że ma ona moc wyjaśniania wszystkiego. Jak tylko Bóg (czy Szatan) jest uznany za praprzyczynę wszystkiego, co zachodzi w doczesnym świecie, to już nic nie jest dziełem przypadku... logikę można z powodzeniem wyrzucić przez okno.
Stephen King
***
Wewnętrzne mechanizmy obronne są podświadome. Składają się z pewnego rodzaju magicznej aury, którą umysł roztacza wokół pielęgnowanej wiary. Argumenty, które przebijają się przez tę magiczną aurę nie są traktowane racjonalnie, ale poddawane pseudoracjonalnemu rozumowaniu. Absurdy i sprzeczności stają się możliwe do zaakceptowania po pozornie sensownym  ich uzasadnieniu.
Arthur Koestler
***
 ALBO, ALBO 

|||||
|||
|
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Nowy Testament  

Ew. wg. św. Marka, rozdz. 16, w. 16
Kto uwierzy i przyjmie chrzest, 
będzie zbawiony; 
a kto nie uwierzy,  
będzie potępiony.

 Ew. wg. św. Mateusza, rozdz. 13, ww.41-43
 Syn Człowieczy
pośle aniołów swoich:
ci zbiorą z Jego królestwa
wszystkie zgorszenia
i tych,
którzy dopuszczają się
nieprawości,
i wrzucą ich
 w piec rozpalony;
tam będzie płacz i zgrzytanie zębów.
(przy czym ,,nieprawość" definiowana
stosownie do bieżących potrzeb
Kkorporacyjnych agentów,
ale najgorszą nieprawością
jest niewiara w ich debilne bzdety)
|||||
|||
|

Gwarantuje to sam Dobry Pasterz!
|||||
|||
|


 Katechizm Kościoła Katolickiego 
Urząd Nauczycielski Kościoła w pełni angażuje władzę otrzymaną od Chrystusa, gdy definiuje dogmaty...

Między naszym życiem duchowym i dogmatami istnieje organiczna więź. Dogmaty są światłem na drodze naszej wiary; oświecają ją i nadają jej pewność.
ARE YOU READY TO...
Batalia przeciwko religijnej iluzji jest częścią innej bardzo ważnej batalii, nie tyle o wyzwolenie ludzkości, co potencjalnie, jeśli nie faktycznie, o przetrwanie ludzkości, a zatem batalii, której nawet nie ważmy się przegrać!
Christopher Hitchens
FIGHT THIS BATTLE?
Prawda, która zniechęca swoją prawdziwością ma większą wartość niż najbardziej pobudzające kłamstwo.
Maurycy Maeterlinck

 PODAJ DALEJ!