czwartek, 18 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1788

Religia naucza niebezpiecznej bzdury, 
że śmierć to nie koniec. 
Richard Dawkins
---
Wiara jest wystarczająco skuteczna, by uodpornić ludzi przeciwko wszelkim apelom o współczucie, o przebaczenie, o przyzwoite ludzkie odruchy. Ona ich nawet uodparnia przeciwko strachowi, jeśli naprawdę wierzą, że śmierć męczeńska wyśle ich bezpośrednio do nieba.   
Richard Dawkins
***
 
Albo ten posąg z Kalifornii, o którym się teraz mówi, że płacze krwawymi łzami... Po co się martwić rzekomym płaczem gipsowego wizerunku, gdy tak wiele rzeczywistych ludzkich istot ma powody do płaczu.
Anna Quindlen
***
Skuteczność religii leży właśnie w tym, co nie jest racjonalne, filozoficzne czy wieczne; jej skuteczność leży w tym, co niewidzialne, oparte na cudach, niezwykłe. Zatem religia przyciąga tym więcej pobożności, im więcej wymaga wiary - to znaczy, im bardziej jest niewiarygodna dla świeckiego umysłu. 
Henri Frederic Amiel
***
 
Jeśli chodzi o doktrynę życia po śmierci, to północnoamerykański Indianin wie dokładnie tyle samo, co starożytny czy współczesny filozof.
Thomas Babington Macaulay
***
Pytanie za milion... dni odpustu zupełnego. Czy warto wierzyć facetom w halkach, kieckach i operetkowych kapeluszach, pracujących na rzecz Kkorporacji, która w swoim ,,śmierciorysie" ma m.in. takie projekty, jak torturowanie ludzi w lochach i palenie ich na stosie za poglądy niezgodne z jej własnymi, tudzież szlachtowanie umysłów dzieci narodzonych?

Cytowane powyżej osoby niewątpliwie mają rozmaite życiorysy, ale NA PEWNO nie znajdzie się tam mordowania oponentów głoszących niewygodne dla nich poglądy czy łgania najmłodszym w żywe oczy. Są to ludzie intelektualnie UCZCIWI. Dlatego choćby z tego względu znacznie bardziej warto słuchać raczej ich niż wszelkich świątobliwych oszustów, bo mają oni takie mniej więcej kwalifikacje do majstrowania przy sferze intelektualno-duchowej, zwłaszcza najmłodszych, jak np. operator piły łańcuchowej do przeprowadzania zabiegów neurochirurgicznych.

                                                                                           

środa, 17 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1787

Alternatywne wyjaśnienia są w nauce zawsze mile widziane, jeśli są lepsze i wyjaśniają więcej. Alternatywne wyjaśnienia, które niczego nie wyjaśniają nie są mile widziane....

Zauważmy jak nauka zmieniała swoje przekonania, gdy pojawiały się nowe dane. Religie trwają przy tych samych starożytnych wierzeniach bez względu na dane.
Victor Stenger

                                                                                        

wtorek, 16 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1786

 
Zawsze mnie bawi, gdy jestem oskarżany o antyislamizm, jak gdyby był on czymś złym, a ja bym usiłował się z tym kryć i nagle jakimś sposobem zostałem przyłapany: ,,Aha! Teraz widać kim jesteś. Jesteś przeciwko islamowi!" Dobra robota, Sherlock, rzeczywiście jestem. Tak jak każdy człowiek o zdrowych zmysłach.

Dlaczego jestem przeciwko islamowi? No cóż, z prostej przyczyny - islam jest przeciwko mnie i wszystkim fundamentalnym wartościom jakie posiadam. Gdybym miał włączyć jego wartości do swojego życia, to zrujnowałbym wszystko, w co wierzę. Sądzę, że to byłoby nierozsądne, czyli oczywiście typowo islamskie.

Ogólnie rzecz biorąc nie lubię być przeciw, wolę być za, ale w islamie nie ma niczego, za czym można by być. Cała ta religia jest zbudowana na fundamencie uprzedzeń, niesprawiedliwości i nieludzkiego podejścia, a ja jestem przeciw temu wszystkiemu. Ludzie mówią, że koncentruję się tylko na tym, co złe w islamie. Tak, muszę przyznać, że jeśli się zignoruje złe rzeczy: agresywny separatyzm, ideę supremacji, nietolerancję społeczną, ciągłe specjalne wymagania, podkręcanie atmosfery fałszywych pretensji, mizoginię na poziomie psychopatycznym, zabójstwa honorowe, okaleczanie narządów płciowych, nawiasem mówiąc sankcjonowane przez Proroka, zaciekłą nienawiść do gejów i Żydów, zastraszanie, cenzurę i ciągłe groźby w sferze społecznej, to nie ma wiele złego w islamie. Jest on wówczas - proszę wybaczyć określenie - całkowicie koszerny. Problem w tym, że jeśli wszystko powyższe się usunie, to nie zostanie nic. Nie będzie islamu, bo jest on przez to wszystko definiowany. Widać to gołym okiem. Widzimy, że wszędzie gdzie ta religia się pojawia, przynosi z sobą gwarancję nietolerancji, konfliktów i podziałów społecznych, a gdy zdobywa przewagę, to też prześladowań i ostatecznie monstrualnego okrucieństwa, a ludzie zawsze stają się mniej wolni, zwłaszcza kobiety.

Ponieważ utrzymuję taki pogląd, jestem często błędnie oskarżany o nienawiść do muzułmanów, podczas gdy w gruncie rzeczy lubię wielu muzułmanów, których poznałem w życiu. Po prostu nie podoba mi się nic w ich religii, bo nie ma w niej nic, co by mogło się podobać. Stanowi ona absolutnie skandaliczną ideologię. Gdyby ktoś ją dziś stworzył od podstaw, to byłby trzymany w zamknięciu dla swojego własnego dobra. Wyzwala ona wszystko co najgorsze w ludziach, dając władzę i autorytet agresywnej, sadystycznej dziczy. Nie przyniosła ona niczego pozytywnego Zachodowi z prostego powodu - nie ma niczego pozytywnego do przyniesienia. Jej wpływ na ten świat był i jest zdecydowanie negatywny. Bez niej wszyscy bylibyśmy w lepszym położeniu, włącznie z muzułmanami, zwłaszcza muzułmankami.

Każda ideologia, która głosi zabijanie kogokolwiek nie zasługuje ani na włączenie jej do cywilizowanego społeczeństwa, ani tym bardziej na szacunek. Nie zasługuje nawet na pozory szacunku. ,,Śmierć apostatom, śmierć bluźniercom, śmierć cudzołożnicom, śmierć homoseksualistom..." Śmierć, śmierć, okaleczanie i śmierć. Dokładnie tak, jak się to głosi w meczetach, bo tak jest napisane. I na tym polega problem - tak jest napisane!

Każde religijne święte pismo może być niebezpieczne w niewłaściwych rękach, tzn. w ludzkich rękach. A Pismo islamu jest szczególnie niebezpieczne, ponieważ jest szczególnie jątrzące i agresywne. Nienawiść do nie-muzułmanów przewija się przez nie jak znak wodny - przeczytajcie sami, a przekonacie się. Każdy kto postanawia stosować się do tego pisma, otrzymuje wyraźne przyzwolenie na bycie nietolerancyjnym i agresywnym. I może czuć się zadowolony z siebie. I naprawdę nie pomaga, że tak wielu muzułmanów na tym świecie traktuje swoje Pismo daleko bardziej serio niż powinno to mieć miejsce w przypadku osób o zdrowych zmysłach. W niektórych regionach świata wystarczy tylko niewłaściwe spojrzeć na Koran, by podlegać linczowi na miejscu (ponowny ukłon w stronę Pakistanu!).

Pogląd, że mamy tu tylko jeszcze jedną religię i że wszystkie religie są jednakowo złe, jest nie tylko idiotyczny, ale właściwie też obraźliwy. Jest obelżywy dla wielu ofiar islamu, i nie chodzi mi o historię, a sytuację tu i teraz. Właśnie obecnie na świecie ludzie są mordowani każdego dnia przez muzułmanów. I tu ważna rzecz - z powodów czysto religijnych. Jest to zło w czystej postaci. Ale jak sądzicie, skąd ono się bierze? ,,Nie będziecie mieli przyjaciół pośród niewiernych", ,,najpodlejszymi zwierzętami są niewierni", ,,zabijajcie niewiernych wszędzie, gdzie ich znajdziecie" itd. itp. Jednak gdy ktoś uznaje to za obraźliwe, to wyraźnie cierpi na fobię. Tak, tak, coś z nim jest nie w porządku. Zatem, tak, jestem antyislamistą, jak zdążyliście zauważyć i to na tyle sposobów, że nie mam czasu ich tu wszystkich wymieniać.

Ale w szczególności jestem przeciwko żenieniu się z dziećmi. Jesteście przeciwni takim małżeństwom? Oczywiście, że tak. Chciałbym, by islam był przeciwko żenieniu się z dziećmi, ale nie jest. Jestem zatem przeciwko islamowi, bo nie mam tu wyboru, jako że żenienie się z dzieckiem jest niewybaczalne. I skoro już o tym mowa, to nakładanie islamskiej chusty małej dziewczynce na głowę też jest niewybaczalne. Postępując w ten sposób eksponuje się seksualność tego dziecka; ta chusta mówi o mężczyznach i gwałcie. Mówi się temu dziecku, że włosy kobiety doprowadzają muzułmańskich mężczyzn do obłędu. Ciekawe, że innych mężczyzn to nie dotyczy, tylko muzułmanów. Ale ponieważ muzułmanina nie wolno nigdy pociągnąć do odpowiedzialności za nic, co by zrobił kobiecie czy dziewczynie, bo by to się nie podobało Allahowi, więc gdy ją zobaczy, może ją zgwałcić, a jeśli tak się stanie, będzie to wyłącznie jej wina. I o to właśnie chodzi w tej chuście. Nakładanie jej dziecku na głowę jest aktem molestowania psychicznego i seksualnego, zatem jako takie powinno być sprzeczne z prawem.

Na koniec powiem, że w przeszłości wyrażano pod moim adresem krytykę za sugerowanie, iż kultura islamska w pewnym sensie stoi poniżej kultury zachodniej, ponieważ opowiada się za wartościami, które uważam za głęboko niecywilizowane i barbarzyńskie. Nie poprawiło to mojej reputacji w obrębie czegoś, co można nazwać ,,postępową" społecznością (martwi mnie to niezmiernie, jak się przypuszczalnie domyślacie), więc, jeśli można, skorzystam z okazji, by wyklarować te uwagi. 


Oczywiście kultura islamska nie stoi poniżej, stoi znacznie poniżej, i to nie tylko kultury zachodniej, ale wszystkich kultur. Jej wartości są obrazą ludzkości - całej ludzkości, włącznie z muzułmanami, zwłaszcza kobietami. No, mam teraz nadzieję, że wyjaśniłem wszelkie dwuznaczności.

Czy ktoś reflektuje na nieco pokoju? Tak, niech zapanuje pokój. Dobrze wiecie, że to by
wam się  podobało. 
Pat Condell

                                                                                         

poniedziałek, 15 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1785

Tysiące odsłon
 TOP 5 
1.
Sądzę, że powodem, dla którego zawsze nie cierpiałem religii jest jej przebiegła skłonność do sugerowania poglądu, że wszechświat jest zaprojektowany z myślą o ,,tobie" albo, jeszcze gorzej, że istnieje boski plan, w którym jesteśmy umieszczeni bez względu na to, czy o tym wiemy, czy nie. Taka skromność jest dla mnie zbyt arogancka.
Christopher Hitchens
***
A ja lubię religię katolicką, 
bo przyniosła nam oświecenie i...
|||||
|||
|



 Chwała jej za to! 
===================
2.
Natchnienie płynące z Biblii wzrasta wraz z ignorancją osoby, która ją czyta.
Robert G. Ingersoll
***
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Nowy Testament 

List św. Pawła do Rzymian, rozdz. 1, w. 3
[Jest to Ewangelia] o Jego Synu - 
pochodzącym według ciała z rodu Dawida...
---
Ew. wg św. Mateusza, rozdz.1
Rodowód Jezusa Chrystusa, syna Dawida, syna Abrahama. Abraham był ojcem Izaaka [...] Mattan ojcem Jakuba, Jakub ojcem Józefa, męża Maryi, z której narodził się Jezus, zwany Chrystusem.
***
Czyli zgodnie ze Słowem Bożym Jezus faktycznie pochodzi od Dawida według ciała, tzn. został fizycznie spłodzony przez Józefa - męża Maryi. Ale przecież  z drugiej strony - jak powszechnie wiadomo - nie był on biologicznym ojcem Jezusa, bo jego membrum virile nigdy się w Najświętszą Panienkę nie zagłębiało - urodziła bowiem dziewiczo, zaszedłszy uprzednio w ciążę po krótkiej rozmowie z aniołkiem wysłanym do niej wprost z nieba przez niejakiego Ducha Świętego!

I tak oto od wieków wiruje ta ,,natchniona" teologiczno-metafizyczno-mistyczno-dogmatyczno-mitologiczna karuzela, a wszyscy wierzący (tzn. niemyślący) za przejażdżkę na niej płacą Kkorporacji zabobonu swoją ciężko zarobioną kasą.

 STULTITIA OMNIA VINCIT 
=================
3.
Możemy zdefiniować ,,wiarę" jako niezachwiane przekonanie o prawdziwości czegoś, co nie jest oparte na dowodzie. Gdzie istnieje dowód, nikt nie mówi o ,,wierze". Nie mówimy o wierze, że dwa i dwa jest cztery albo, że ziemia jest okrągła. Mówimy o wierze tylko wtedy, gdy pragniemy zastąpić dowód emocjami.
Bertrand Russell 
---
Najbardziej zażarte kontrowersje dotyczą rzeczy, na które nie ma dobrych dowodów w żadną stronę. Prześladowania są stosowane w teologii, nie w arytmetyce.
 Bertrand Russell
***

Religia nie zasługuje na szacunek, ponieważ a) - nie ma do zaoferowania szacunku i b) - nie ma do zaoferowania żadnych dowodów. Prawdę mówiąc, dowód nie jest mile widziany, bo usuwa potrzebę wierzenia, a to oznaczałoby marnowanie tej fałszywej cnoty. Wiara jest jedną z trzech fałszywych cnót; pozostałymi są pobożność i bogobojność.
Pat Condell
***
Religia ma u swoich podstaw pewne idee, które nazywa świętymi, uświęconymi czy jakoś tak. Znaczenie tego jest następujące. Oto mamy idę czy wyobrażenie, o którym nie wolno mówić źle; po prostu nie wolno. Dlaczego nie? Bo nie.
Douglas Adams
=================
4.
Wierzę w rozdział kościoła od państwa i nigdy nie użyję swojej władzy dla pogwałcenia w jakikolwiek sposób tej zasady. 
Jimmy Carter
---
Rząd powinien trzymać się z dala od tych modlitewnych spraw.
Jimmy Carter
***
Istotnie, jeden ze współczesnych prezydentów całkowicie zaniechał odwoływania się do Boga, kończąc przemówienia prostym ,,Dziękuję bardzo". Był nim Jimmy Carter, najbardziej szczerze pobożny prezydent okresu powojennego.
Jonathan Rauch
***
 RZECZPOSPOLITA PARAFIALNA WITA! 
Na wojskowym(!) lotnisku Okęcie, w asyście Kompanii Reprezentacyjnej WP, warszawski szef ortodoksyjnego imperium zabobonu, Sawa, wita Cyryla I - swojego moskiewskiego capo (z antenką GPS - God Positioning System - na głowie).

Oto ortodoksyjny batiuszka Cyryl o numerze seryjnym 1, patriarcha (czy oligarcha) wszechczegośtam, przyleciał do nadwiślańskiego sKkansenu na zaproszenie swojego warszawskiego podwładnego, batiuszki Sawy Nienumerowanego, też patriarchy (czy oligarchy) czegośtam. Odbędzie on m.in. rozmowy z nieortodoksyjnymi bossami miejscowej Kkorporacji zabobonu, takimi jak abp (abominably brazen prick) Michalik i inni. Dodatkowo przewidziano ekumeniczne nabożeństwo w intencji dzisiejszego skazania trzech czarownic z zespołu Pussy Riot na zasłużoną karę ciężkiego więzienia za popełnienie grzechu bluźnierstwa reli-poli (religijno-politycznego).
Na marginesie zauważmy, że gość ten ani nie jest głową państwa, ani nie przybywa na zaproszenie głowy państwa czy szefa rządu, a cała impreza ma charakter religijny. Na jakiej więc podstawie tego groteskowo-operetkowego dziadziusia wita Kompania Reprezentacyjna Wojska Polskiego i kto wydał jej stosowne polecenia?!  

Takie działania organów państwowych są obrazą dla wszystkich tych, którzy stanowczo sprzeciwiają się przekształcaniu nominalnie neutralnego światopoglądowo państwa w przybudówkę instytucji zabobonu. Nawet sztandarowy orzeł z obrzydzeniem wywrócił się na lewą stronę.

P.S.
A tak hipotetycznie. Jeśli w przyszłości (może niedalekiej) np. jakiś naczelny megaprorok miejscowego Kościoła UFOlogicznego zaprosi najwyższego gigaguru Kościoła scjentologicznego powiedzmy z USA, to czy Kompania Reprezentacyjna WP też będzie z całym ceremoniałem witać Dostojnego Gościa na wojskowym lotnisku Okęcie?
=================
5.
 GOTT MITT ROMNEY 
|||||
|||
|
Republikański kandydat na 45. prezydenta USA. Wyznawca mormonizmu; biskup kongregacyjny Kościoła Jezusa Chrystusa Świętych w Dniach Ostatnich, organizacji, która na mocy swojej doktryny religijnej jeszcze 35 lat temu otwarcie dyskryminowała osoby czarnoskóre. Mr Romney był wówczas młodym dwudziestoparo-trzydziestoletnim aktywnym członkiem swojego kościoła, ale najwyraźniej nie widział niczego zdrożnego w jego rasizmie, bo nigdy nie wygłaszał krytycznych sądów w tej kwestii. Oficjalnie (co nie znaczy, że prywatnie też) kościół mormoński odrzucił tę haniebną doktrynalną zasadę dopiero w 1978 roku (10 lat po śmierci Martina Luthera Kinga - zamordowanego bojownika o równe prawa dla czarnoskórej mniejszości w Stanach Zjednoczonych).

Dziś, po wizycie m.in. w Wielkiej Brytanii (gdzie został wyśmiany jako ,,Mitt the Twit" - przygłup Mitt), pan kandydat przybywa do Kkraju nad Wisłą po polityczne błogosławieństwo dla swojej kampanii wyborczej. Z pewnością je uzyska, bo ma wielki atut - nie jest Obamą. Udzielą go kolejno polithierarchowie: wysokonapięciowy Lech elektryczny w spoczynku i czynni - hrabia Bronisław i Donald (nie kaczor). 

Spotkania z Kkatohierarchią nie przewidziano. Jaka szkoda, bo niewykluczone, że  jego eminencja mormon odkryje w duchu ekumenizmu przed swoimi katolickimi gospodarzami niektóre z bardziej ekscytujących tajników gorąco wyznawanej przez siebie wiary (określanej często jako chrześcijaństwo z dodatkiem kilku niezwykle idiotycznych idei; taki powiedzmy katolicyzm na podwójnym haju).

Oto przykładowy wybór:
- Wyznawcy mormonizmu, którzy przeszli przez rytuały świątynne noszą magiczną bieliznę świątynną, by chronić się m.in. przed ,,złem". Tym złem są nie-mormońskie religie, takie jak katolicyzm.

- Planują, że kiedyś sami zostaną bogami, a zwiększają swoje szanse na osiągnięcie tego zaszczytu poprzez uświadamiające rozmowy z nie-mormonami.

- Kobiety mogą osiągnąć zbawienie tylko za sprawą mężów-mormonów.

- Zamierzają mieć wiele żon w niebie, wchodząc w wielokrotne związki seksualne na przestrzeni wieczności, tak długo, aż będą mieli dostatecznie dużo dzieci do zaludnienia własnej ziemi, by móc zostać ,,Ojcem Niebieskim" swojej własnej planety.

- Maria Panna w rzeczywistości wcale nie była dziewicą, bo pozostawała z Ojcem Niebieskim - mężczyzną z krwi i kości - w fizycznym związku seksualnym celem zajścia w ciążę i wydania na świat mormońskiej wersji Jezusa Chrystusa.

- Prorocy mormońscy nauczają, że Jezus, gdy był na ziemi, miał co najmniej 3 żony i liczne potomstwo.

- Bóg mieszka w pobliżu planety zwanej Kolob.

- Jezus Chrystus powtórnie powróci na ziemię i zamieszka (przynajmniej na jakiś czas) w stanie Missouri.

- Pierwsi prorocy mormońscy sądzili, że Księżyc i Słońce są zamieszkałe.

- Używanie papierosów, alkoholu, kawy i herbaty jest zabronione przez zawarte w jednej ze świętych ksiąg ,,słowa mądrości", które pierwszemu mormońskiemu prorokowi Josephowi Smithowi bezpośrednio w formie przykazania objawił ok. 200 lat temu sam Bóg.

Między nami mówiąc, to są banialuki na maksa, bo przecież wiadomo, że Bóg nigdy nie rozmawiał z jakimś Józkiem Smithem - w Słowie o tym ani słowa. Ponadto miejscem stałego zameldowania Pana jest niebo, a nie okolice jakiejś idiotycznej planety Kolob, a On nie jest żadnym facetem, bo dzieciaka Mani osobiście nie zmajstrował. I na koniec - Jezus Chrystus był prawiczkiem!

Z trzeciej strony jednak, to wszystko może być prawdą, bo ich Najświętsza Księga tak twierdzi.  

 Mitt to kit! 
P.S.
Tylko wyjątkowo złośliwi powiedzieliby, że dopiero bez drugiego m mormon to angielski ,,moron", czyli polski ,,debil". Wszyscy inni wiedzą, że tak jest nawet bez usuwania tej litery.

                                                                                    

niedziela, 14 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1784

Lubię czytać Richarda Dawkinsa i Christophera Hitchensa i uważam, że są zabawni, ale atakowanie fundamentalistycznych wyobrażeń o Bogu jest tak łatwe, jak strzelanie do słonia ze śrutówki. Ja wierzę w ludzką wyobraźnię. Religia jest jej wytworem, jak literatura czy muzyka, więc odrzucanie religii jest odrzucaniem części tego, co oznacza bycie człowiekiem. Ani przez moment nie wierzę, że Maria urodziła dziecko i pozostała dziewicą. Jest to jednak cudowna opowieść i ma moc oddziaływania.
Sting
***
Mamy tu do czynienia z przykładem poprawnego politycznie intelektualnego rozmamłania. Oto Mr Sting (właśc. Gordon Matthew Thomas Sumner), czyli Żądło, siedzi sobie okrakiem na płocie i machając rytmicznie nogami pali Panu Bogu (tj. Dawkinsowi i Hitchensowi) cieniutką świeczkę, a Panu Diabłu (tj. religii) gruby ogarek. Być może pali jeszcze coś innego i właśnie dlatego wydziela z siebie podobne teksty. Zapomina przy tym (albo nie wie), że ludzka wyobraźnia ma dwie strony: normalną (odpowiedzialną m.in. za muzykę, literaturę etc.), potwierdzającą nasze człowieczeństwo  i patologiczną (odpowiedzialną m.in. za religię), przeczącą mu.  To właśnie z powodu dziwacznych teologicznych wytworów tej drugiej ginęły miliony ludzi we wszelkiego rodzaju wojnach religijnych, inkwizycyjnych polowaniach na czarownice i innych ,,świętych" przedsięwzięciach. Idea KL Auschwitz też narodziła się w takiej wyobraźni...   

Spójrzmy inaczej. Ile czarownic spalono na stosie za rzucanie uroków na don Giovanniego? Ilu bluźnierców ścięto za brak należytego szacunku dla Hamleta? Ilu heretyków zgniło w lochach za wątpienie w uśmiech Giocondy? Oczywiście takie pytania brzmią absurdalnie.

Jedno jest jednak pewne. Otóż gdyby powyższe fikcyjne postacie były wbudowane w dogmaty istniejące w chorej wyobraźni jakiejś dostatecznie dużej i wpływowej grupy wyznawców ,,dongiovannizmu", ,,hamletyzmu" czy ,,giocondyzmu", to nawet dzisiaj wspomniane wyżej ,,przestępstwa" przeciwko nim byłyby tak samo karane, jak karane jeszcze do niedawna były wykroczenia przeciwko bohaterom grubej księgi baśni zwanej Biblią. Sam pan Sumner zresztą też zostałby wówczas skrócony o głowę za swoje intymne zwierzenia (gdyby miał odwagę je ogłosić) dotyczące Maryi (zawsze przecież dziewicy!). 


Można wierzyć w wyobraźnię, ale trzeba też używać rozumu, bo wtedy zauważy się, że faktyczna moc oddziaływania religii polega przede wszystkim na zamienianiu całych pokoleń w intelektualne bonsai.

Ludzkość ma żywotny interes w odrzuceniu religii i takie w dużej mierze  przesłanie płynie z twórczości
Richarda Dawkinsa i Christophera Hitchensa - gigantów intelektu i mistrzów słowa. Jeśli pan muzyk Żądło uważa, że głównym ich celem jest polowanie na fundamentalistyczne słonie i zabawianie go w ten sposób, to znaczy, że niewiele z ich twórczości rozumie i powinien raczej czytać komiksy albo inne cudowne opowieści, na przykład o Trzech Królach, bardzo w nadwiślańskim sKkansenie popularną.
|||||
|||
|
(ups! tu przyplątał się jeden nadmiarowy)

                                                                                          

sobota, 13 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1783

Gdy tylko ludzie dostają bzika na punkcie teologii, to na zawsze tracą rozsądek. Więcej ludzi zabito w imię Jezusa niż w czyjekolwiek inne na przestrzeni dziejów.  
Gore Vidal
***
Dziś - w XXI w. - teologia jest nauką, studiowaną na poważnych świeckich państwowych uniwersytetach i wspomaganą poważną świecką państwową kasą. Obecnie w imię Jezusa nie zabija się już ludzi, bo byłoby to zbrodnią (co za czasy!). Ale nie ma też takiej potrzeby, skoro można całkiem legalnie szlachtować ich umysł. Żeby się na własne oczy przekonać jak to się robi, wystarczy kliknąć ten --> link, który zawiera przykłady intelektualnej jatki jakich mało (lektura tylko dla osób o mocnych nerwach).
                                                                                             

piątek, 12 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1782

 NAZARET 
 MIASTO ZBUDOWANE PRZEZ TEOLOGIĘ 

Jezus z Nazaretu...
Przyjrzyjmy się bliżej temu ,,Nazaretowi". Większości wiadomo, jak sądzę, że w Izraelu istnieje duże miasto zwane Nazaretem. Jest ono zamieszkane głównie przez Arabów, ale odgrywa znacząca rolę w izraelskim przemyśle turystycznym: ponad milion gości, a wśród nich wielu wierzących chrześcijan, przewija się co roku przez to miasto, i bez wątpienia ich wiara ulega wzmocnieniu.
Potrafimy prześledzić historię Nazaretu wiele wieków wstecz. W gruncie rzeczy aż do IV w., gdy matka cesarza Konstantyna, Helena, odbyła pielgrzymkę do tzw. Ziemi Świętej. Była w szczególności zainteresowana odnalezieniem reliktów i miejsc związanych ze swoim nowo przyjętym Panem.
Otóż w rzeczywistości w miejscu, gdzie dzisiaj jest położony Nazaret Helena nie znalazła ani dużego, ani małego miasta, ani nawet wsi; nie znalazła nic, oprócz studni, która, jak jej powiedzieli  sprytni miejscowi, była studnią, z której Maria, matka Jezusa, czerpała wodę. Cesarzowa rozkazała zbudować kościół nad tą studnią.
Po upływie jednego pokolenia inna podróżująca wielka dama, związana z dworem cesarskim Egeria z Hiszpanii, odwiedziła to samo miejsce. Znalazła jaskinię, a raczej skierowano ją do niej i powiedziano, że to ta sama jaskinia, w której mieszkała Święta Rodzina. I znowu zbudowano kościół na tym miejscu.
Zbudowanie tych dwóch kościołów dało początek rozwojowi świętej osady. Wkrótce stała się ona miejscem pielgrzymek i zapełniła ludźmi, którzy obsługiwali strumień pielgrzymów, nieźle na tym zarabiając. Zatem od IV w. mamy miasto Nazaret. 
Jednakże bardziej istotna z punktu widzenia badania postaci Jezusa jest sytuacja sprzed IV w., tj. sprzed oficjalnego uznania chrześcijaństwa za ogólnie obowiązującą religię imperium.

Jest faktem, że w III w. ojciec kościoła Orygenes, 
który jak się zdarzyło mieszkał w nadmorskim mieście Cezarea zaledwie 50 km od miejsca położenia obecnego Nazaretu, poczynił uwagę, że nie ma pojęcia, gdzie jest zlokalizowany Nazaret. 

Mamy też świadectwo tzw. pielgrzyma z Bordeaux, jednego z pierwszych pielgrzymów do Ziemi Świętej, który pozostawił dla potomności zapis swoich wojaży. Jest niezwykle interesujące, że mimo zapisu odwiedzin bardzo wielu miejsc wymienianych przez Stary Testament, nie wspomina on wcale miasta Nazaret.
Po przeszukaniu innych wczesnych źródeł, wyłania się bardzo interesujący obraz. Nazaretu nawet jeden raz nie wymienia ani Stary Testament, ani święte dzieło Żydów - Talmud. Listy przypisywane apostołowi Pawłowi, chociaż wymieniają imię Jezus ponad 200 razy, ani razu nie wspominają miasta Nazaret. W rzeczy samej, żadna starożytna wersja historii czy geografii nie wymienia takiej miejscowości.

Tak się dzieje, że 200 lat poszukiwań archeologów-biblistów też nie przynosi potwierdzenia, że w I-wiecznej Palestynie istniało jakieś miasto Nazaret. Są niewielkie znaleziska z wcześniejszych i późniejszych okresów, ale większość z nich ma związek z grzebaniem zmarłych. Kilka artefaktów w najlepszym razie wskazuje na osadę rolniczą, prawdopodobnie zamieszkaną przez kilka rodzin wielopokoleniowych, ale nic, co by się wiązało z opisanym w ewangeliach ,,miastem Nazaret". Cóż, poza tym taka maleńka wiejska społeczność nie posiadałaby synagogi, w której mógłby przemawiać Jezus.
Jak to właściwie jest, że ani archeologia, ani źródła historyczne nie potwierdzają istniejącego w ewangeliach zapisu o mieście Nazaret? Odpowiedź brzmi: miasto Nazaret, jako ,,rodzinne miasto" Jezusa, jest następstwem wiary religijnej, a nie jej zwiastunem.

W napisanej po grecku oryginalnej wersji bajki autorstwa kogoś znanego dziś jako św. Marek nie znajdujemy Jezusa z Nazaretu, a Jezusa Nazarejczyka. ,,Nazarejczyk" nie ma związku z nazwą miejscowości; niewykluczone, że albo odnosi się do prawdy, albo do gałęzi, ale może też mieć jakieś powiązanie z ,,nazirejczykiem" - kimś, kto składa śluby religijne.

Późniejsza wersja bajki św. Marka, którą obecnie nazywa się ewangelią wg św. Mateusza*, zastąpiła ,,Nazarejczyka" ,,Nazaretem", by dać swojemu bohaterowi rodzinne miasto. Imię ,,Jezus z Nazaretu" jest zmanipulowane i mylące. Mając zatem święte miasto wymienione w Piśmie, sponsorowana przez państwo IV-wieczna religia przystąpiła do tworzenia rzeczywistego miasta odpowiadającego treści bajki. 

Jednak w Galilei z I wieku nie było żadnego Nazaretu, a skoro nie było Nazaretu, to nie było żadnego Jezusa z Nazaretu. Jest on kłamstwem wymyślonym przez kościół.
Kenneth Humphreys

______________________________
* Ewangelia wg św. Marka została napisana jako pierwsza z 4 ewangelii Nowego Testamentu; 3 pozostałe są jej wersjami ,,ulepszanymi" stosownie do bieżących potrzeb kościoła (przyp. dr VDM).
***
Ach, które dziecko chrześcijańsko-katolickich rodziców nie słyszało na lekcjach religii o Nazarecie. Przecież to rodzinne miasto ich umiłowanego Pana, Jezusa Chrystusa! Prawda jak widać jest jednak inna.  To miasto zbudowano tak samo, jak zbudowano wszystko, co nazywa się Kkato-religią, czyli na kłamstwie i wyłącznie dla dobra świątobliwych pasożytów w sukienkach. 

Tylko bezbronnych intelektualnie dzieci narodzonych żal, jako że mózgobójstwo małych Jasiów, Maryś, Antosiów i Karolinek trwa w najlepsze... Zgodnie zaś z chorym projektem ustawy, wykoncypowanym przez pewnych niestabilnych psychicznie członków sKkansenowego parlamentu, do pierdla (nawet na 2 lata!) ma iść nie dewiant intelektualny (katecheta), który podaje najmłodszym np. gówno warte ,,fakty" nie mające nic wspólnego z historią, a nauczyciel, który próbuje im podać  istotne fakty związane z fizjologią i seksualnością.  

Czy społeczeństwo oparte na takich fundamentach może się zdrowo rozwijać? Czy społeczeństwo, które toleruje taki stan rzeczy może stoczyć się jeszcze niżej? Jeśli tak, to gdzie jest dno?

                                                                                       

czwartek, 11 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1781

Człowiek, który nigdy nie zmagał się ze swoją wczesną wiarą, tą wiarą,  w której został wychowany, a która nie jest jeszcze jego własną - bo żadna wiara nie jest naszą własną, jeśli nie została mozolnie zdobyta - stracił dyscyplinę nie tylko moralną, ale też intelektualną. Brak tej dyscypliny może napiętnować człowieka na całe życie i uczynić jego pracę bezskuteczną. Stracił on możliwość przygotowania się do krytyki, analizy, otwartości umysłu, traktowania osobistych problemów z chłodnym dystansem, czego żadne inne przygotowanie nie może zrekompensować. Jest on w dużej mierze skazany na życie w intelektualnej dżungli, gdzie jego ręce wkrótce będą  zbyt słabe, by odgarniać chaszcze, które go oplatają, a jego oczy zbyt słabe, by dojrzeć światło.
Havelock Ellis
***
Zanik wiary religijnej pośród najbardziej cywilizowanej części rasy ludzkiej jest krokiem na drodze od dziecinady do dojrzałości. 
Charles Eliot Norton

                                                                                          

środa, 10 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1780

Jakiż to w istocie wpływ na społeczeństwo obywatelskie miały chrześcijańskie instytucje religijne? W wielu przypadkach wspierały trony politycznej tyranii. W żadnym przypadku nie stanęły na straży swobód obywatelskich. Władcy, którzy chcieli podkopać te swobody znajdowali w klerze wygodnych pomocników. Sprawiedliwy rząd, wybrany by utrwalać wolność, nie potrzebuje kleru.
John Adams
***
Uważam, że historia nie dostarcza ani jednego przykładu narodu, który jako zdominowany przez księży, utrzymywałby wolny rząd obywatelski. Oznacza to ignorancję najgorszego sortu, z której polityczni i religijni przywódcy skwapliwie dla swoich własnych celów korzystają.
Thomas Jefferson
***
Każdy nowy przykład udanego całkowitego oddzielenia spraw kościelnych od państwowych ma znaczenie.
James Madison
***
Rozdział kościoła od państwa powinien być bezwzględny. Bezwzględny do tego stopnia, że jakakolwiek własność kościelna gdziekolwiek - na poziomie stanu czy kraju - nie powinna być wolna od jednakowego dla wszystkich opodatkowania; bo jeśli zwalnia się od niego jakąś własność organizacji kościelnej, to w takim samym stopniu nakłada się podatek na całe społeczeństwo.
James Abram Garfield

                                                                                          

wtorek, 9 września 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1779

Każda strategia, która próbuje umacniać wiarę poprzez podkopywanie nauki jest tak samo skazana na porażkę. Demonstrowanie, że jakaś teoria naukowa jest błędna nie dowiedzie tego, że religijna alternatywa jest automatycznie poprawna. Gdy wykazywano, że  Słońce nie jest centrum wszechświata, jak postulował Kopernik, Ziemia nie weszła z powrotem na to szczególne miejsce w kosmosie. Gdyby się okazało, że darwinowska ewolucja jest błędna, to biolodzy nie opracują nowej teorii opartej na hipotezie, że każdy gatunek z osobna został stworzony przez Boga  6000 lat temu.
Victor J. Stenger