czwartek, 30 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1830

Słowo ,,bóg" jest dla mnie niczym więcej, jak tylko wyrazem i produktem ludzkich słabości, Biblia zbiorem poczciwych, ale jednak prymitywnych legend, które mimo wszystko dość dziecinne. Z mojego punktu widzenia żadna, nawet najbardziej subtelna interpretacja nie może tego zmienić...
Albert Einstein
***
Wydaje się, że każda normalna, to znaczy racjonalnie myśląca, czyli tzw. niewierząca osoba nie miałaby wątpliwości, którą pozycję wraz z jej autorem można by z poniższego symbolicznego mini kanonu literatury bez szkody dla ludzkości wymazać na zawsze ze zbiorowej pamięci i uznać za niebyłą.
|||||
|||
|
Można oczywiście się spierać, czym potem tę ,,stratę" uzupełnić. Oto jedno z  możliwych rozwiązań.
|||||
|||
|
 
Rzecz w tym, że każda pozycja tego zmodyfikowanego kanonu wnosi coś wartościowego do  zbiorowej i indywidualnej wiedzy i duchowości. Żadna z nich nie stawia człowieka w roli grzesznego niewolnika urojonego Pana. Żadna z nich nie nawołuje do nienawiści, prześladowań czy morderstw na jakimkolwiek tle.  Żadna z nich nie pogardza rozumem, inteligencją i zdolnością kwestionowania ,,niewzruszonych" prawd. Wszystkie one czynią człowieka lepszym i bardziej cywilizowanym. Między innymi dzięki temu, że nie są Święte.

Tragedia polega na tym, że ludzie niemyślący (tzn. wierzący), gdyby mogli zatrzymać tylko jedną jedyną książkę, to przypuszczalnie bez wahania wybraliby tę przez myślących (tzn. niewierzących) odrzuconą. Bo jest Święta. 
***
Tylko dwie rzeczy są nieskończone: wszechświat i głupota ludzka, choć nie mam pewności co do wszechświata.
Albert Einstein

                                                                                           

środa, 29 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1829


OBRAŻANIE RELIGII
(Powinno być obowiązkowe)

Ten krótki klip jest przeznaczony głównie dla tych chrześcijan i muzułmanów, którzy ustawicznie, nie wiedzieć dlaczego, powtarzają mi, że nie mam prawa obrażać ich religii. Nie wiem, kto wydumał tę regułę, bo nikogo przy tym nie było, ale widocznie ktoś jednak to zrobił, więc jeśli można, to pozwolę sobie przedstawić swoje spojrzenie na nią.    

Otóż mam tyle szacunku dla waszej religii, ile wasza religia ma szacunku dla mnie. Nie ma w tym niczego skomplikowanego i mam pełne prawo do obrażania religii, która robi wszystko, by obrażać, osądzać i potępiać mnie, jako niepełnowartościowego w jej oczach człowieka. A wasza religia robi to z zadufanym w sobie upodobaniem.  

Jeśli chodzi o obrażanie, to wasza religia wszystko zaczęła. Gdyby wasza religia siedziała cicho, ja też bym to robił. Wiedząc jednak, że tak nie jest i wiedząc, jak wiele szkody wasza religia wyrządziła na świecie, powiedziałbym, że nie tylko mam prawo, ale wręcz obowiązek obrażać ją, tak jak ma go każdy racjonalnie myślący człowiek na tej planecie. Właściwie myślę, że każdy powinien raz dziennie przymusowo obrazić waszą religię... nie, nie raz dziennie, pięć razy dziennie... albo dziesięć razy, a co tam - raz za każde przykazanie..., ale nawet i to by nie wystarczyło.  

Bo gdy tylko wasza religia zgłasza pretensje do posiadania jakichkolwiek kompetencji co do moich przeżyć, to obrażacie mnie w takim stopniu, że nawet nie jesteście w stanie tego spróbować pojąć. Nawet jeśli wasza wiara miałaby jakieś podstawy, to sama jej arogancja już byłaby obrazą, ale fakt, że nie posiada żadnych podstaw i jest tylko mnóstwem ewidentnych złudzeń i kłamstw, ogromnie tę obrazę wzmacnia. Z tego właśnie powodu nie tylko mam całkowite prawo do obrażania waszej religii, ale wręcz mam prawo do obrażania was osobiście, jak tylko usłyszę o waszej zakichanej religii.  

Jak tylko zaproponujecie mi jakiekolwiek oparte na świętych księgach opinie o tym, w co mam wierzyć, o wartościach jakie powinienem uznawać czy zwłaszcza o moralności, którą powinienem się wykazywać, to możecie oczekiwać, że będziecie obrazowo i od stóp do głów obrażani za swój trud i naprawdę mam nadzieję, że to urazi wasze uczucia, zaszkodzi waszemu dobremu samopoczuciu i zepsuje wasze wyobrażenie o sobie do takiego stopnia, że będziecie musieli położyć się na dziesięć minut zanim będziecie w ogóle mogli zacząć się modlić. 

Jeśli nie pozwala mi się na wyrażanie mojej szczerej wiary w to, że wasza religia jest kupą niebezpiecznych, niecnych, odczłowieczających, opartych na zabobonach bzdur, to wydaje mi się, że ja nie cieszę się wolnością religijną, a wy tak. Bo mogę was zapewnić, że wyznaję ten pogląd żarliwie i z tak bezwzględnym oddaniem, że dorównuje ono wszystkiemu, co wy macie do zaoferowania. Jest on dla mnie fundamentalnym, określającym mnie artykułem wiary i filarem całej mojej rzeczywistości i całkowicie niewzruszonym przekonaniem, które pobrzmiewa w każdym zakątku mojej tożsamości, że wasza religia w rzeczywistości jest kupą niebezpiecznych, niecnych, odczłowieczających, opartych na zabobonach bzdur, skażających i degradujących świat, w którym muszę żyć. I wcale mnie to nie cieszy. 

Czuję się też moralnie zobowiązany - ba! - zmuszony do oznajmiania tego głośno i często, bez względu na tych, którzy mają pretensje, że są obrażani, bo nierobienie tego pogwałciłoby wszystko, co się składa na mnie i wszystko, w co wierzę. Nie wytrzymałbym ze sobą; czułbym się jak kłamca, tchórz i, no cóż, ktoś w rodzaju moralnego karalucha, a to bardzo mocno ciążyłoby mi na sumieniu. Jestem pewien, że rozumiecie. Pokój wam!
Pat Condell
***
Kliknij tu I, tu II albo tu III dla posłuchania odpowiednio I, II albo III części programu, w którym niejaki o. prof. dr hab. Aleksander Posacki SJ (jezuita) i jego interlokutor dają świadectwo tego, że ich religia jest - jak to ujmuje Pat Condell -  ,,kupą niebezpiecznych, niecnych, odczłowieczających, opartych na zabobonach bzdur". Wystarczy posłuchać dowolnego fragmentu tego pseudointelektualnego bełkotu (który z jednej strony wzbudza swoiste ,,perwersyjne" zaciekawienie, a z drugiej budzi grozę), żeby się o tym przekonać na własne uszy.

Tu dodatkową obrazą dla myślącego racjonalnie człowieka jest fakt, że ten obecny w studiu ,,ekspert" (ds. m.in. sekt, ezoteryzmu i okultyzmu) posiada legalny tytuł naukowy prof. dr hab., uznany przez państwo i stawiany na równi z podobnymi tytułami np. fizyków, chemików, biologów, lekarzy, informatyków, historyków, językoznawców! Gdzie leży granica absurdu? Może państwo zacznie też uznawać podobne tytuły w dziedzinie alchemii, astrologii, scholastyki i innych*? Toż w porównaniu z  prezentowanymi w tej audycji bredniami, praktyki Alicji w krainie czarów, Harry'ego Pottera na Akademii Magii i Czarodziejstwa czy rozważania Tolkiena to przykłady najczystszej nauki!

Postawmy sprawę jasno - każdy ,,uczony" o./ks. prof. dr hab. to o./ks. ,,prof. dr hab.", czyli o./ks. prof. dr hab., a zatem o./ks., tzn. ojciec/ksiądz i w efekcie przede wszystkim klecha. O. czy ks. jest zawsze na pierwszym miejscu i prędzej czy później daje o sobie znać. 
_______________________
* np. santosubityzmu, angelogardanizmu, harrypotterystyki, santonicolaizmu, kryptoalicjonizofii, medigeocentryzmu, antropodemonizmu, demonomancji, blablablatoryki, hobbitomantyki itp.
 
                                                                                           

wtorek, 28 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1828

 STAN JAJ A STAN KAPŁAŃSKI 
 (i nie tylko) 

Pamiętajmy też, że
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Nowy Testament 
Ew. wg św. Mateusza, rozdz. 5, w. 18
mówi wyraźnie:
 Dopóki niebo i ziemia nie przeminą, 
 ani jedna jota, ani jedna kreska 
 nie zmieni się w Prawie

Niebo i ziemia jak wiadomo są wciąż na swoich miejscach, więc, zgodnie z Nowiutkim Testamentem, Prawo (oczywiście nie to stanowione, które funkcjonariusze Kkorporacji mają w miejscu intymnym poniżej pleców) obowiązuje. Ciekawe zatem, jak dzisiaj podczas kościelnych castingów wyglądają badania kandydatów na kapłanów Pana. Kto dokonuje oględzin - biskup, arcybiskup, kardynał, panie zakonnice - i jak? Ponadto interesujący jest fakt, że Pan dba tak bardzo o części anatomii znajdujące się między nogami swoich kapłanów, a nie interesuje się zbytnio tym, co mają między uszami. A może dlatego, że według Pana członek Jego zgromadzenia bez członka byłby -  tfu! tfu!podobny do pani?

Jeszcze drobiazg dotyczący synów robionych na boku, czyli - jak ich jeszcze do niedawna czule nazywano - bękartów. Stan ich genitaliów jest tu bez znaczenia.
Widać wyraźnie, że Jezus, jako syn robiony w bardzo podejrzany sposób, prawdopodobnie nie załapałby się do takiego świętego gremium.
 
To nie są żadne potłuczone jaja, 
to jest Prawo Pana.
Wiadomo też co grozi za jego olewanie.
Prawda PANie?
|||||
|||
|
 
 
TYLKO IDEAŁ SIĘ LICZY

                                                                                              

poniedziałek, 27 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1827

Demokratyczny senator z Alabamy (1927-1937); kapitan armii Stanów Zjednoczonych; służył podczas I wojny światowej w kwaterze głównej 8. dyw., 81. Armii Polowej.  Sędzia Black był żarliwym orędownikiem praw obywatelskich znanym też z tego, że bardzo się frustrował, gdy nie mógł znaleźć egzemplarza konstytucji Stanów Zjednoczonych, który starał się mieć zawsze przy sobie. W latach 50., gdy większość sędziów podtrzymywała ograniczanie swobód obywatelskich, Black pisał zdania odrębne, opowiadając się za wolnością jednostki w granicach ustalonych przez konstytucję. Został pochowany na Narodowym Cmentarzu w Arlington.
 
Słowami Jeffersona, klauzula [w pierwszej poprawce do konst. USA] przeciwko ustanawianiu religii przez prawo miała na celu wzniesienie ,,muru oddzielającego kościół od państwa".
Hugo Lafayette Black
---
Wolność wypowiedzi oznacza, że nie będzie się robić ludziom nic ani za poglądy, które wyrażają, ani za słowa, których używają w mowie czy piśmie.
Hugo Lafayette Black
***
Ciekawe co sędzia Black powiedziałby na polskie praktyki powszechnego bezkarnego łamania zasady rozdziału kościoła od państwa, np. poprzez wieszanie Kkato-logo wszędzie, gdzie tylko się da (łącznie z urzędami państwowymi i salą obrad parlamentu!), nauczanie za pieniądze podatnika teologii Kkatolickiej na świeckich państwowych uniwersytetach, religii w takichże szkołach itd., a także na ograniczanie praw obywatelskich i wolności słowa przez umieszczenie w kodeksie kanonicznym karnym uwłaczającego każdemu normalnemu człowiekowi art. 196 o obrażaniu czegoś tak idiotycznego i enigmatycznego, jak ,,uczucia religijne".  

Gdyby wszyscy tutejsi tzw. prawodawcy mieli podobne jak sędzia Black podejście m.in. do wolności wypowiedzi (gdyby w ogóle wiedzieli o czym mowa), to nadwiślański sKkansen zmieniłby się w miejsce znośne do życia dla wszystkich. Niestety takie spojrzenie jest właściwe tylko wyjątkowym i rzadko spotykanym osobistościom publicznym, które mają kręgosłupy z hartowanej stali szlachetnej, nie pozwalające im zginać się dla bicia pokłonów jakimkolwiek religijno-politycznym, bogoojczyźnianohonorowym stadom Kkaraluchów zdolnym do funkcjonowania tylko w (intelektualnej) ciemności i syfie wokół koryta wypełnionego bardzo podłym żarciem.
                                                                                        

niedziela, 26 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1826

 DRODZY CHRZEŚCIJANIE! 
Wasza religia jest nie mniej próżna, nie mniej przesądna niż jakakolwiek inna; nie jest mniej fałszywa w swoich zasadach, nie mniej śmiechu warta i absurdalna w swoich dogmatach i maksymach; nie jesteście bałwochwalcami w mniejszym stopniu niż ci, których potępiacie za bałwochwalstwo; bożki pogan i waszej religii są różne tylko pod względem nazw i kształtów. Słowem, wszystko, co głoszą wam wasi księża i uczeni z tak dostojną elokwencją dotykającą wspaniałości i świętości tajemnic, które za ich sprawą wielbicie; wszystko, co opowiadają wam z taką powagą, tą pewnością rzekomych cudów, i to wszystko, co przekazują wam z takim zapałem i takim przekonaniem, dotyczącym wspaniałości nagrody w niebie, a także przerażającej kary piekła, jest niczym innym w swej istocie, jak iluzją, błędem, snem, fikcją i udawaniem wymyślonym przede wszystkim dla politycznych celów i intryg, kultywowanym przez oszustów i uzurpatorów; i w końcu jest tym, co otrzymują i w co ślepo wierzą niewykształceni i prymitywni zwykli ludzie, i co ostatecznie jest podtrzymywane przez autorytet możnych i władców tego świata, którzy darzą względami nadużycia, błędy, przesądy i mistyfikację przez wspieranie ich prawem w celu utrzymania masy ludzkiej w kieracie i zmuszania jej do robienia wszystkiego, czego rządzący zechcą.
Jean Meslier
***
Łał, piękny cios!
Nawet sam Wolter był pod wrażeniem...
|||||
|||
|
[Meslier był] najbardziej niezwykłym zjawiskiem kiedykolwiek widzianym pośród wszystkich meteorów zabójczych dla religii chrześcijańskiej.
Wolter

                                                                                      

sobota, 25 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1825

Kara śmierci jest koniecznym i efektywnym środkiem, by Kościół mógł osiągnąć swój cel, gdy buntownicy działają przeciwko niemu, a burzycieli wspólnoty Kościoła, zwłaszcza zatwardziałych heretyków i przywódców herezji nie można powstrzymać za pomocą żadnej innej kary przed ciągłym zakłócaniem porządku Kościoła i skłanianiem innych do wszelkiego rodzaju przestępstw .... Gdy oceni się, że perwersja jednego lub kilku może przynieść ruinę wielu jego [Kościoła] dzieci, jest on zobowiązany skutecznie ją usunąć w taki sposób, że jeśli nie będzie innego środka zaradczego, by uratować jego członków, może on i musi tych podłych ludzi zgładzić.
Leon XIII
(nieomylny)
***
Bezwarunkowe opowiedzenie się po stronie życia zyskuje pełne znaczenie religijne i moralne, gdy wypływa z wiary w Chrystusa, jest przez nią ukształtowane i z niej czerpie moc.
Jan Paweł II
(nieomylny)
***
Czyli życie ponad wszystko (Jotpedwa), jednak tylko wtedy, gdy nie godzi ono w interes Kkorporacji (Eltrzynaście). W przeciwnym razie CZAPA albo PIERDEL. Tak w historii było (idee świętych Augustyna i Tomasza z Akwinu; koniecznie i efektywnie płonące stosy św. Inkwizycji etc.), jest (wszyscy święci Bezwarunkowo Obrażeni; skuteczny art. 196 k.k.) i będzie (oszołomska mentalność jest constans). Bez względu na miliony okrągłych fałszywych frazesów wygłaszanych z ambon przez wszelkich sukienkowych szarlatanów o zaburzonej percepcji rzeczywistości. 

Można iść o zakład, że gdyby obecne warunki sprzyjały, to wzięłaby górę pierwsza z cytowanych powyżej (natchnionych wiarą w Chrystusa cytowanego poniżej) nieomylnych wydzielin. Oczywiście dziś z obłędem w oczach lansuje się tę drugą (głównie gdy chodzi o eutanazję i ,,dzieci nienarodzone" - gowiniątka), bo na niej można najwięcej ugrać dla kościelnego przemysłu. Całość tego ,,nauczania" kupy się nie trzyma, ponieważ jest zależna tylko i wyłącznie od koniunktury na religijno-politycznym rynku. Moralność osadzoną na takim rachitycznym  fundamencie o kant dupy ołtarza potłuc.

P.S.
Kocham cię życie!
Bezwarunkowo. 
W duchu Pana.
Ach ta moc!
|||||
|||
|
Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach.
Jezus Chrystus
(Nieomylne Słowo Boże - Łk 19:27)

                                                                                             

piątek, 24 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1824

 SAMOBÓJ NA ŁOŻU ŚMIERCI 
Pozwólcie mi odejść do domu Ojca. 
Jan Paweł II
(ostatnie słowa)
***
Powyższe słowa są ważniejsze niż wszystkie dotychczasowe fałszywie podniosłe i zagmatwane encykliki i homilie. Są to słowa, które jasno pokazują, jakim bezsensem jest religia w ogóle, a katolicka w szczególności. 

Otóż mamy tu papieża - najwyższy autorytet teologiczny i moralny ponad miliarda katolików, który w stanie agonalnym prosi ludzi (opiekujących się nim), by pozwolili mu odejść, to znaczy umrzeć. Tym samym eufemistycznie wyraża prośbę o pomoc w samobójstwie poprzez zaniechanie wszelkich zabiegów medycznych, czyli praktycznie o eutanazję

Przed jakimi dylematami sumienia stawia on osoby, do których tę prośbę kieruje?! A z drugiej strony, z teologicznego punktu widzenia, czy jako najgłębiej wierzący pokorny sługa boży nie powinien był zwrócić się raczej z prośbą o przyspieszenie swojej śmierci bezpośrednio do Ojca? Czyż nie popełnił gigantycznego bluźnierstwa, grzechu arogancji i obrazy majestatu Najwyższego, jako że tylko On ma prawo ,,pozwalać odejść"? Mało tego, pacjent chce być po śmierci przetransportowany wprost do nieba (,,domu Ojca")! Skąd jednak ta butna pewność, że od razu właśnie tam  zostanie  zakwaterowany? Bzdura goni bzdurę.

Jednak odpowiedzi na powyższe pytania są trywialne, gdy przyjmiemy, że żadnego ,,Ojca" nie ma i być nie może. Są tylko ludzie i tylko oni mogą coś faktycznie zdziałać (np. odłączyć respirator czy zaprzestać podawania lekarstw). Wojtyła zawsze miał taką (pod)świadomość, a niechcący potwierdził to tymi sześcioma prostymi słowami na kilka godzin przed śmiercią, strzelając swoistego ontologicznego gola do własnej bramki. W konsekwencji powinien być raczej ekskomunikowany jako bluźnierca i grzesznik, niż santosubitowany jako cudotwórca. 
 Och, Karol! 

                                                                                          

czwartek, 23 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1823

Religia to brednie.
 Thomas A. Edison
***
Jedna z najkrótszych i najtrafniejszych definicji tej zarazy, jakie znam, a pochodząca od człowieka, który sam zrobił więcej dla postępu ludzkości niż cały ,,uduchowiony" (czyt. zdeprawowany) kler na przestrzeni dziejów. Ponadto by to osiągnąć, nigdy, o ile mi wiadomo, nie zamordował (w przeciwieństwie do np. przedstawicieli Kkorporacji zabobonu) ani jednego ze swoich krytyków czy oponentów. Wprost nie do WIARY!

Edison - genialny samouk, zwany ,,Czarodziejem z Menlo Park" - mawiał, że ,,Geniusz to w jednym procencie natchnienie, a w dziewięćdziesięciu dziewięciu procentach ciężka praca." Oto ,,dogmat", na którym powinna się opierać powszechna niezachwiana wiara w cuda.

I jeszcze tylko tytułem uzupełnienia, a dla niektórych Czytelników być może przypomnienia...
|||||
|||
|
Czy wy moi drodzy wierzycie, że Adam i Ewa zostali stworzeni w ogrodzie Edenu i że zabroniono im jeść z drzewa wiedzy? Ja tak. Kościół zawsze obawiał się tego drzewa. Wciąż obawia się wiedzy.
Clarence Seward Darrow
***
Chrześcijańscy teologowie często stoją na stanowisku, że postęp i ucywilizowanie świata dokonały się dzięki chrześcijaństwu, a dyskusja komplikuje się przez fakt, że wiele wybitnych osób w służbie ludzkości było nominalnie chrześcijanami tego czy innego wyznania. Twierdzę, że ci wyjątkowi ludzie tak wielki wkład wnieśli do postępu człowieka nie dzięki swojej przynależności do chrześcijaństwa, ale pomimo niej i szczególne korzyści dla rodzaju ludzkiego wynikają z ich jawnego sprzeciwu wobec wyraźnych postanowień Biblii.
Charles Bradlaugh
***
Kler, oprócz kilku chlubnych wyjątków, był we wszystkich rozwiniętych krajach zaciekłym wrogiem szerzenia wiedzy, stanowiącego niebezpieczeństwo dla jego profesji, które za sprawą jakiegoś instynktu zawsze zdawał się wyczuwać.
Henry Thomas Buckle
 ***
To prawda. Zwłaszcza w przypadku Kkorporacji zabobonu, która ma wbudowany w swoją strukturę swoisty czujnik postępu cywilizacyjnego ludzkości, ostrzegający ją przed najdrobniejszym nawet niebezpieczeństwem i uruchamiający natychmiast mechanizm zapobiegający mu.

Wszystkie odkrycia nauki i wynalazki techniki zawsze były przez Kkanciarzy gromione jako ,,dzieła szatana" do czasu, gdy okazywało się, że jednak można je wykorzystać do własnych brudnych celów, związanych z głoszeniem dogmatu, wzmacnianiem strachu przed nieznanym i generalnie robieniem trzodzie wody z mózgu celem wyłudzenia od niej ciężkiej kasy. 

Nic zatem dziwnego, że nigdy nie zostają świętymi ci, których geniusz pomaga ludzkości mozolnie posuwać się naprzód ku wiedzy: św. Mikołaj to nie Kopernik, św. Jan to nie Kepler, św. Tomasz to nie Edison, św. Albert to nie Einstein, a św. Maria to nie Skłodowska-Curie. Zostają nimi natomiast różni ,,cudotwórcy" z zaświatów, kumple i kumpele urojonego magika Jezusa, ,,specjaliści" od leczenia nowotworów, ślepoty, choroby Parkinsona i czego tam jeszcze.

Internet na przykład też do niedawna był przeklinany jako źródło potencjalnej deprawacji. Dzisiaj został już przez Kkorporacyjnych apostołów ciemnoty oswojony, zawłaszczony i, jak szereg innych osiągnięć ludzkości, przekształcony w narzędzie indoktrynacji - wirtualną ambonę. A wszystko to w imię sprawowania pieczy nad moralną czystością przedsięwzięć rodzaju ludzkiego i w trosce o jego dobro tu, żeby zasłużył - za ich skromnym pośrednictwem - na wieczne szczęście TAM. 

Rzeczywiście, kto jak kto, ale ta totalitarna organizacja antydemokratyczna; samozwańcza obrończyni moralności; synonim hipokryzji, pazerności, kłamstwa; azyl dla pedofilów, sadystów itp. dewiantów, ma faktycznie wszelkie podstawy do pełnienia tej roli! To tak, jak gdyby kobrę (z całym szacunkiem dla wszystkich kobr) postawić na ssstraży doczesnego dobrobytu kurcząt... Drób by się uśmiał.     

                                                                                  

środa, 22 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1822

 JEST NADZIEJA?  

To dziś prawdziwy cud,
że mimo tak dużej liczby jedynych słusznych religii
ich wyznawcy nie rzucają się masowo sobie nawzajem
i osobom niereligijnym do gardeł,
by siłą ustanawiać swoje natchnione dogmaty.

Można to prawdopodobnie przypisać
pewnemu genowi racjonalności w naturze człowieka;
zbiorowemu instynktowi samozachowawczemu,
wypadkowej sile wymuszającej ruch naprzód;
ukrytej często głęboko intuicji, że te religie,
mimo pozornej ich atrakcyjności,
swoistej placeboterapeutyczności,
w ostatecznym rozrachunku
prowadzą  ludzkość na manowce.

Może kiedyś, gdy taki pogląd przeważy,
będziemy rzucać się sobie...
 w ramiona.
***
Niesprawiedliwość jest grzechem. Natura stworzyła racjonalne jednostki dla ich wzajemnego dobra, każdą do pomocy swoim bliźnim stosownie do ich zasługi, a w żadnym razie nie po to, by ich krzywdzić.

Gdy wszyscy wokół dają wobec ciebie upust krytyce czy złej woli, czy jakiemukolwiek krzywdzącemu oburzeniu .... to wciąż jest twoją powinnością myśleć o nich dobrze; bo natura uczyniła ich twoimi przyjaciółmi.
Marek Aureliusz
***
 
Nie sądźcie, że przyszedłem pokój przynieść na ziemię. Nie przyszedłem przynieść pokoju, ale miecz. Bo przyszedłem poróżnić syna z jego ojcem, córkę z matką, synową z teściową; i będą nieprzyjaciółmi człowieka jego domownicy.
Książę Pokoju, Dobry Pasterz, Król Wszechświata
(Nieomylne Słowo Boże - Mt 10:34-36)
---
Tych zaś przeciwników moich, którzy nie chcieli, żebym panował nad nimi, przyprowadźcie tu i pościnajcie w moich oczach.
Książę Pokoju, Dobry Pasterz, Król Wszechświata
(Nieomylne Słowo Boże - Łk 19:27)
---
Kto zaś nie ma [pieniędzy], 
niech sprzeda płaszcz i kupi sobie miecz.
Książę Pokoju, Dobry Pasterz, Król Wszechświata
(Nieomylne Słowo Boże - Łk 22:36)

                                                                                          

wtorek, 21 października 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1821

Chrześcijanie mówią mi, że mają wyższy cel istnienia niż zwierzęta niższe, bo homo sapiens potrafi rozumować. Ale Biblia mi mówi, że ten dar rozumowania, nazywany przez nich boskim darem, może być zapałką wzniecającą ogień piekielny dla tych, którzy ośmielają się go używać, jako że wszystko, co nie wywodzi się z wiary jest grzechem.  
Ruth Hurmence Green