piątek, 18 września 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2153

 AEIZM ZABIJA 
Szedłem za przykładem [Kościoła] nadając programowi naszej partii cechy niezmiennej ostateczności, takie, jakie ma chrześcijańskie Credo. Kościół nigdy nie pozwolił na ingerencję w to wyznanie wiary. Upłynęło 1500 lat od czasu jego sformułowania, a każdą propozycję znowelizowania go, każdą logiczną krytykę czy atak nań odrzucano. Kościół zdawał sobie sprawę, że na dokumencie tego rodzaju można zbudować absolutnie wszystko, bez względu na to, jak bardzo nie do pogodzenia by z nim było. Wierni połkną to w całości, pod warunkiem, że nie dopuści się, by logiczne rozumowanie wywierało tu wpływ.
Adolf Hitler
(Hermanna Rauschninga Rozmowy z Hittlerem)
---
Wielkość chrześcijaństwa nie leży w usiłowaniu szukania przezeń kompromisu z pewnymi podobnymi filozoficznymi poglądami świata antycznego, ale w jego nieubłaganym fanatyzmie co do głoszenia swojej własnej doktryny i walki o nią.
Adolf Hitler
(Mein Kampf)
---
Jakże wypełnimy ludzi ślepą wiarą w poprawność doktryny, jeśli my sami rozsiewamy niepewność i zwątpienie co do jej zewnętrznej struktury? ... Także tu możemy uczyć się na przykładzie Kościoła katolickiego. Chociaż jego doktrynalna struktura, po części całkiem niepotrzebnie, wchodzi w konflikt z naukami ścisłymi i badaniami, jest mimo to niechętna wyrzeczeniu się choćby jednej małej sylaby ze swoich dogmatów ... to właśnie takie dogmaty przydają całości charakteru wiary.
Adolf Hitler
(Mein Kampf)
---
Nawet dziś nie wstydzę się powiedzieć, że, ogarnięty burzliwym entuzjazmem, padam na kolana i dziękuję niebiosom z całego przepełnionego szczęściem serca za danie mi tak wspaniałej możliwości życia w obecnych czasach.
Adolf Hitler
(Mein Kampf)
---
Jak przedtem, tak teraz jestem katolikiem i zawsze nim pozostanę.
Adolf Hitler
(do gen. Gerharda Engela, 1941)
---
Wierzę, że moje postępowanie jest w zgodzie z wolą Wszechmogącego Stwórcy.
 Adolf Hitler
(Mein Kampf)

***
Nie wstydził się, a powinien był, jako pierdolony ateista odpowiedzialny za największą w dziejach tragedię rodzaju ludzkiego. Paradoksalnie nie ma jeszcze pewności, czy smaży się za to w piekle. Eksperci, m.in. ze świątobliwego Komitetu (tzw.) Nauk Teologicznych Polskiej Akademii (prawdziwych) Nauk,
na pewno intensywnie ten problem badają, czekając jednocześnie na jakiś znak. Kto wie, może już wkrótce (tj. za jakieś 500 lat) wypowie się w tej kwestii jakiś watykański Jotpepięć, Bedwadzieścia czy Efsiedem, przeprosi za tę piekielną zwłokę i kanonizuje ekskomunikuje sukinsyna. Wszystko przed nami. Ducha nie gaśmy, jak i oni nie gasili.
|||||
|||
|
P.S.
Wiadomo, że współczesna rozpierducha na Bliskim Wschodzie i w Europie też jest dziełem - jakżeby inaczej - popierdolonych ateistów! Im szybciej świat się ich pozbędzie, tym lepiej. Po nich tylko... wszechświatowy ekumenizm, oczywiście wzmocniony nieco drutem kolczastym i subtelnie spryskany gazem łzawiącym. Wszystko w zgodzie z art. AK-47 Konwencji o Ogólnoświatowym Dialogu Międzyreligijnym. Kałachu akbar!

                                                                                         

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz