poniedziałek, 12 stycznia 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1904

Wiarę można zdefiniować w skrócie jako nielogiczne przekonanie o występowaniu niemożliwego ... Człowiek przepełniony wiarą jest kimś, kto utracił (może nigdy nie posiadał) zdolność jasnego, realistycznego myślenia. Nie jest on zwykłym głupcem, on właściwie jest chory.
H. L. Mencken
***
Dlaczego wiara zasługuje na tak wielki szacunek? Czy ktoś mógłby mi pokazać jakieś obliczenia, bo ja tego nie łapię. Ludzie wciąż mi powtarzają - ,,Powinieneś okazywać nieco więcej szacunku. Nie musisz nazywać ludzi chorymi umysłowo tylko dlatego, że się z tobą nie zgadzają." Cóż, nazywam ich chorymi umysłowo nie dlatego, że się ze mną nie zgadzają. Nazywam ich tak ze względu na ich przekonania odnośnie do rzeczywistości i, co ważniejsze, na to, co chcą z nimi robić.

Otóż gdyby to były tylko opinie, nie miałbym problemu z okazywaniem religii wszelkiego szacunku, jakiego sobie zażyczy. Tak samo jak szanuję czyjś gust w ubieraniu się albo wystrój jego domu, i nawet gdybym uważał go za pozbawiony smaku, to miałbym dlań na tyle szacunku, by nic nie mówić.

Jednak religia jest czymś więcej niż tylko opinią. Religia chce narzucać wszystkim jednakową moralność i właśnie dlatego zawsze przyciąga do siebie ludzi, którzy uważają, że mogą wtykać nos w życie prywatne innych. Właśnie darzenie szacunkiem tego rodzaju mentalności doprowadziło do bałaganu, jaki teraz mamy.

Rozbudziliśmy w religii wybujałe ambicje i przekonaliśmy ją, że jest czymś, czym w gruncie rzeczy nie jest. Prawda wygląda tak, że wiara jest niczym więcej, jak rozmyślnym powstrzymaniem się od niedowierzania. Jest aktem woli, a nie jakimś stanem łaski. Jest aktem wyboru, bo bez żadnych dowodów nie masz innego powodu, by wierzyć, oprócz własnej chęci wierzenia. Zatem dlaczego miałoby to zasługiwać na szacunek w większym stopniu niż chęć wbicia sobie ołówka w oko? I dlaczego wiara jest uznawana za rodzaj cnoty? Czy dlatego, że zakłada jakąś głębię kontemplacji i pojmowania?

Nie sądzę. Wiara, z definicji, jest czymś niesprawdzonym, czyli w takim sensie jest najbardziej miałkim ze wszystkich doznań. Jednakże gdyby tylko mogła, to by kontrolowała każde działanie, słowo i myśl każdej jednej osoby na świecie, bo, nie zapominajmy, że nawet nieczyste myśli są  grzechem!

Cóż, sądzę że wiara w Boga jest nieczystą myślą. Zanieczyszcza nasze rozumienie rzeczywistości. Wchodzi w paradę i wydobywa to co najgorsze z najlepszych pośród nas, że nawet jesteśmy gotowi zejść tak nisko, by zatruwać nieukształtowane umysły tych, których kochamy najbardziej - naszych dzieci. Zanim osiągną wiek, w którym będą mogły myśleć samodzielnie, jest za późno. Będą dokumentnie zahipnotyzowane. Przykro mi, ale nie ma żadnego uprzejmego sposobu powiedzenia tego. Jeśli wypełniasz umysł swojego dziecka obrazami Szatana i okropności ognia piekielnego, jesteś osobą nienormalną, chorą umysłowo. Nie jesteś tego świadom tylko dlatego, że zbyt długo pobłażały ci rozmaite osoby i instytucje, które powinny świetnie wiedzieć o co tu chodzi. 

Prawdą jest, że twoje wierzenia są infantylne, twoje święte pisma są kłamliwe, a twoi bogowie są urojeniami. Mówię to z całym należnym szacunkiem, bo w istocie żaden szacunek nie jest tu należny. Poza tym każdy, kto musi domagać się szacunku, automatycznie zasługuje na kpiny. Gdybyś zasługiwał na szacunek, to już byś się nim cieszył. Pławiłbyś się w nim jak jakiś telewizyjny kaznodzieja w cudzych pieniądzach. Wszystko, na co zasługujesz to drwiny. Ale jestem osobą rozsądną i chcę się postarać, więc powiem ci co zrobię. Będę darzył szacunkiem twoje wierzenia tak długo, jak długo będę w stanie utrzymać poważny wyraz twarzy myśląc o nich, czyli przez około pół sekundy. Ale potem nie mogę niczego obiecać.

A tak w międzyczasie. Nie wierzę, że Bóg istnieje, ale jeśli okaże się, że jestem w błędzie, to też będzie w porządku. Szczerze mówiąc nie mam zbyt wysokiego mniemania o jego zachowaniu, więc jeśli zechce się ujawnić, to bardzo chętnie powiem mu to w oczy, gdyby jakieś miał.

Jeśli Bóg istnieje, to chcę, żeby mi to oświadczył osobiście. Nie chcę tego słyszeć od nikogo innego, a gdybyś przypadkiem był ciekaw, to mam też na myśli ciebie. Zatem proszę cię, nie cytuj mi już swoich świętych pism. Mam po dziurki w nosie świętych pism i prawdę mówiąc mam gdzieś, co Biblia czy Koran mają do powiedzenia na temat czegokolwiek. Równie dobrze mógłbyś mi opowiadać swoje sny, co w zasadzie robisz.

Rozumiem dlaczego ludzi przyciągają święte pisma i religia. Ponieważ to takie łatwe i wygodne. Wszystko jest podane na tacy. Wszelkie myślenie, którego byś kiedykolwiek potrzebował zostało już wykonane. Nie musisz poruszać ani jedną komórką mózgową. Jest to tak wygodne, że prawie nowoczesne. Ale musisz zdać sobie sprawę, że bez względu na to, jak głęboko w coś wierzysz, nie zmienisz tego w rzeczywistość.

Mógłbyś równie dobrze zostać zahipnotyzowany i wierzyć, że jesteś kurą, ale nie możesz rozsądnie oczekiwać, by inni podzielali twoją wiarę, przynajmniej dopóki nie zobaczą kilku jajek. I do tego się wszystko sprowadza - do dowodów. Gdy pokażesz mi kilka jajek, to będę wierzył, że jesteś kurą albo chrześcijaninem, albo muzułmaninem czy kimkolwiek u diabła wyobrażasz sobie że jesteś. Ale do tego czasu nie żądaj ode mnie, bym nie kpił z twojej wiary. To tak jak gdybyś mi mówił, żebym się nie śmiał z twojej peruczki, co zmieniłoby to cholerstwo w jeszcze większy idiotyzm.

Pokój wszystkim i oby okazywano wam tyle szacunku, na ile zasługujecie.
Pat Condell

                                                                                        

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza