wtorek, 13 stycznia 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1905

 ,,CHARLIE" OBRODZIŁ 

(...) Globalny wysyp tabunów samozwańczych ,,Charlie'ch" - z centroprawicowymi politykami Francji i zagranicznymi liderami prawicowych czy represyjnych rządów, których magazyn nie trawi - rozeźlił kilku z pozostałych przy życiu rysowników ,,Charlie Hebdo".

Willem (prawdziwe nazwisko Bernard Holtrop), 
73-letni holenderski karykaturzysta od dawna mieszkający we Francji, powiedział podczas weekendu, że miał ochotę ,,zwymiotować na wszystkich tych, którzy nagle twierdzą, że są naszymi przyjaciółmi". Kontynuując, przedstawił listę niechcianych ,,Charlie'ch", od królowej poczynając, a na Władimirze Putinie, papieżu i skrajnie prawicowym polityku nazwiskiem Geert Wilders kończąc. Felietonista ,,Charlie Hebdo", Iegor Gran, 
poszedł dalej. Powiedział, że nie cierpi, gdy magazyn staje się skrótem myślowym dla określania demokratycznych wartości Zachodu.

,,Charlie stał się symbolem", stwierdził. ,,Jednak Charlie od zawsze był przeciw symbolom. Zawsze kpił z ludzi, którzy eksploatują symbole."

Jeszcze inny rysownik, Luz (Renald Luzier), 
powiedział: ,,Nie jest lekko, gdy poparcie oferują idioci w rodzaju Angeli Merkel". (...)
na podst. The Independent z 13/1/15
***
Ci fanatycy nie mieli nic wspólnego 
z religią muzułmańską.
François Hollande
(na konf. prasowej 9/1/15)

Oczywiście, dokładnie tak samo jak ci fanatycy, którzy powiesili krzyż na ścianie sali obrad polskiego parlamentu nie mieli nic wspólnego z religią katolicką.

P.S.
Wcześniej, 7/1/15, prof. Dawkins ,,prorokując", 
napisał na Twitterze...
Wołali - ,,Pomściliśmy proroka Mahometa!" .... Jakiś pożyteczny idiota będzie twierdził, że to nie ma nic wspólnego z religią. 
Richard Dawkins
(@RichardDawkins)

***
Charlie ma też swój ,,fan club" przy ul. Wiejskiej w Warszawie. Wielu jego członków należy do frakcji, która  ,,klękać... bla, bla, bla... nie będzie", tudzież do znacznie silniej prawoskrętnej. Na dokładniejsze opisywanie dzisiejszej oficjalnej reakcji tej zgrai profesjonalnych polit-religio-hipokrytów na akty barbarzyństwa w Paryżu szkoda męczyć klawiaturę. Dość powiedzieć, że nawet wszystkie krokodyle w Nilu razem wzięte nigdy nie wylały takiej ilości łez, jaka spłynęła po policzkach tych wybrańców narodu opłakujących paryskie morderstwo wolności słowa. Na tych zasmuconych jej ,,przyjaciół" zdecydowanie należałoby zwymiotować, a może i coś więcej...

                                                                                      

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza