sobota, 4 maja 2019

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 3477

SPIESZMY SIĘ UCZYĆ LUDZI
TAK SZYBKO GŁUPIEJĄ
Tak było ponad 6 lat temu (5 marca 2013 r.), tak jest dziś i tak przypuszczalnie qrde będzie jeszcze przez jaaakiś czas. Temat wciąż aktualny, bo chodzi o konsekwentne i bezwzględne przestrzeganie przez wszystkich bez wyjątku ustalonych i spisanych w Konstytucji reguł gry. To, co wtedy zrobił Boni (zapracował tym na miano ,,najgorszy sort", a może nawet ,,morda zdradziecka") lokuje go w jednym intelektualnym szambie z najgorszymi dywersantami rozumu (m.in. Kklerem) i powinno mu się  to pamiętać po wsze czasy. Widzimy na tym przykładzie, że w uczciwej intelektualnie konfrontacji z takimi kreaturami wygrać nie można, bo przyparci do muru zawsze wyciągną asa z rękawa (inaczej mówiąc użyją argumentu z dupy), pluną albo rzucą odchodami. Tak na marginesie, proszę sobie wyobrazić próbę zarejestrowania dziś, w tutejszej pisdokracji, kościoła podobnego temu, o jakim mowa w cytowanym dalej liście. O wprowadzeniu finansowania Kkorporacji zabobonu w 100% przez członków jej stada nie wspomnę. A przecież nie są to wygórowane wymagania, wręcz przeciwnie, są one absolutnym minimum uczciwości i przyzwoitości. Ktoś mógłby bez cienia ironii stwierdzić, że są wręcz prawe i sprawiedliwe (na pewno nie przez wielkie P i S). No i co? No i ______(wPiSać właściwe)______!
---
 SZANOWNA KREATURA 

PODAJCIE DALEJ! DRUKUJCIE I WYSYŁAJCIE POD WŁASNYM NAZWISKIEM! JA WYSŁAŁEM DZIŚ CO NASTĘPUJE:

Pan Minister Administracji i Cyfryzacji
Dr Michał Boni
ul. Królewska 27
00-060 Warszawa

LIST OTWARTY

Szanowny Panie Ministrze!

Z niepokojem czytam doniesienia prasowe na temat zamiarów wprowadzenia przez rząd RP półprocentowego dobrowolnego odpisu na rzecz związków wyznaniowych. Z doniesień tych wynika, że to właśnie Pan odpowiada za przeprowadzenie tego projektu. Pragnę tą drogą zwrócić Pańską uwagę na jego niekonstytucyjność i niezgodność z zasadą równego traktowania obywateli przez państwo. Dobrowolny odpis na rzecz związku wyznaniowego oznacza, że obywatele wierzący i należący do któregoś z takich związków uzyskują możliwość zmniejszenia swych zobowiązań podatkowych w stosunku do państwa. Analogiczna możliwość nie będzie zaś dana niewierzącym. Tym samym wierzący uzyskają przywilej fiskalny – swego rodzaju ulgę podatkową, uwarunkowaną wydatkowaniem kwoty 0,5% należnego podatku na związek wyznaniowy. Jedynym sposobem usunięcia tej oczywistej niesprawiedliwości jest przyznanie niewierzącym analogicznej możliwości do tej, jaką oferuje się wierzącym, to jest objęcie odpisem 0,5% również innych niż związki wyznaniowe stowarzyszeń działających na rzecz określonego światopoglądu, takich jak na przykład Polskie Stowarzyszenie Racjonalistów. Pragnę przy tym zauważyć, że funkcjonujący od kilku lat jednoprocentowy odpis na rzecz organizacji pożytku publicznego nie budzi analogicznych wątpliwości, jak obecnie proponowane rozwiązanie, gdyż organizacje te mają bardzo różne profile działalności i każdy z obywateli może znaleźć odpowiednią dla siebie. Tego samego nie można zaś powiedzieć o odpisie na rzecz związków wyznaniowych.

Nie może być tak, że w wolnej Polsce wierzący płacą na rzecz państwa niższe podatki niż niewierzący. Mam nadzieję, że teza ta nie budzi kontrowersji. Jeśli jednak okaże się, że rząd RP ma inne zdanie, partie polityczne i stowarzyszenia wystąpią, jak przypuszczam, na drogę prawną, by niekonstytucyjny stan prawa zmienić.

Przy tej sposobności pragnę wyrazić również głębokie rozczarowanie z powodu zasięgnięcia przez MAiC opinii religioznawców w sprawie natury Polskiego Kościoła Latającego Potwora Spaghetti, w przebiegu procesu rejestracji tego związku wyznaniowego. Organ administracji państwowej nie jest uprawniony do badania motywów działania osób składających wnioski mające na celu skorzystanie z praw obywatelskich. Tym bardziej nie jest upoważniony do wnikania w stan wiary tych osób. Uprawnienie do zakładania związków wyznaniowych w żaden sposób nie zależy od tego, czy zgłoszone we wniosku przekonania religijne są szczerze żywione przez wnioskodawców. W przeciwnym razie oznaczałoby to, że państwo uzurpuje sobie prawo do badania autentyczności przekonań obywateli, a więc do poczynań jak najdalszych od zasad demokratycznego państwa prawa. Jednym z celów obywatelskiej akcji Kościoła LPS jest krzewienie wśród kadr państwowych kultury prawnej i konstytucyjnej. Jak widać, w danym wypadku akcja już zbiera owoce. Opinię w sprawie Kościoła LPS mógł zamówić wyłącznie sąd. Jeśli Kościół LPS nie zostanie zarejestrowany, to popełniony przez MAiC błąd stanowić będzie – mam nadzieję – poważny argument dla NSA, gdy przyjdzie mu badać poprawność procedury rejestrowej.

Z wyrazami szacunku,
Jan Hartman
***
Brawo! Jest to szach dla zinstytucjonalizowanej religii i gigantyczny administracyjno-światopoglądowo-prawny koszmar dla bezkręgowych, poprawnych-politycznie dupolizów wszechobecnej Kkorporacji. Jest to piękny podbródkowy cios dla panoszącego się bezczelnie zabobonu. Jest to zapędzenie go w kozi róg.

Oczywiście można zrozumieć, że pan ministrant minister ma pełne gacie w związku z całą sprawą. Jeśli się zgodzi na ten 0,5-procentowy odpis dla osób niereligijnych i rejestrację nowego kościoła, to ma przechlapane u całej sfory Fluorescencji, którzy mu załatwią wczasy w piekle (zwłaszcza, że wcześniej im już podpadł jako dwukrotny rozwodnik i żonaty po raz trzeci!), natomiast jeśli się nie zgodzi, to ma przechlapane u normalnych (tzn. myślących, czyli niewierzących) ludzi, którzy mu nigdy nie zapomną tego, jak irracjonalnie i obraźliwie ich potraktował. I to w imieniu wolnego, demokratycznego, neutralnego światopoglądowo państwa prawa!

 Szanowny Panie Ministrze! 
 Z mąki powstałeś, w mąkę się obrócisz... 

Doktryna, którą głosi bigoteria wszystkich wyznań od prapoczątku waśni religijnych, skondensowana do kilku słów i odarta z retorycznego przybrania po prostu brzmi: ja mam rację, a ty się mylisz. Gdy ty jesteś silniejszy, to powinieneś mnie tolerować, bo jest twoją powinnością tolerować prawdę. Ale gdy ja jestem silniejszy, to będę ciebie prześladował, bo moją powinnością jest prześladowanie tych, którzy są  w błędzie. 
Thomas Babington Macaulay
***
ARE YOU READY TO...
b. minister administracji i cyfryzacji w rz. PO,
od 2014 eurodeputowany VIII kad. 
i kandydat w wyborach do PE IX kad.;
obrońca bananowo-konsumpcyjnej
wolności wiary sztuki i przeciwnik cenzury

Ta historia wywołała wielką falę myślenia o wolności sztuki i o cenzurze. Sztuka nie może być pod presją żadnej cenzury. Nie w 2019 r. Nie jesteśmy 600-700 lat temu. To myślenie kruchciane, zamknięte, które by ograniczało sztukę jest nie do akceptacji. Myślę, że ta presja się powiodła. Ale być może trzeba ją utrzymać, żeby po zamknięciu Galerii Sztuki XX i XXI Wieku w Muzeum Narodowym, kiedy będzie ponownie otwierana, żaden element cenzurowania czegokolwiek w sztuce nie przyszedł nikomu do głowy.
 Michał Boni  

VOTE FOR THIS CREEP?
 PODAJ DALEJ! 
                                           

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza