czwartek, 23 marca 2017

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2705

Ludzie chodzą do kościoła z tego samego powodu, dla którego chodzą do karczmy: by wprowadzić się w stan otępienia, zapomnieć o swojej niedoli i choćby przez kilka minut poczuć się wolnymi i szczęśliwymi. 
Michał Bakunin
***

 ABRAKKADABRA 
Kaolicy, a wśród nich wiele osób sprawujących obecnie najwyższe funkcje państwowe i tym samym odpowiedzialnych za losy kraju, w tym szeroko rozumiane jego bezpieczeństwo i gospodarkę - takie osoby jak prezydent, premier, liderzy parlamentu, najwyżsi rangą dowódcy wojskowi i wiele innych - kierują się w życiu głęboką (jak sądzę) wiarą, m.in. w następujące rzeczy (warto im się uważnie przyjrzeć, bo pochodzą z systematycznie - co najmniej raz w tygodniu - recytowanego przez nich w podniosłym otępieniu ,,Wyznania wiary", ich szczerej wiary)
|||||
|||
|
Wierzę w jednego Boga, 
Ojca wszechmogącego, 
Stworzyciela nieba i ziemi, 
wszystkich rzeczy widzialnych i niewidzialnych.
I w jednego Pana Jezusa Chrystusa, 
Syna Bożego Jednorodzonego, 
który z Ojca jest zrodzony przed wszystkimi wiekami. 
Bóg z Boga, 
światłość ze światłości. 
Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego. 
Zrodzony, a nie stworzony, 
współistotny Ojcu, 
a przez Niego wszystko się stało. 
On to dla nas, ludzi, 
i dla naszego zbawienia 
zstąpił z nieba. 
I za sprawą Ducha Świętego
przyjął ciało z Maryi Dziewicy, 
i stał się człowiekiem. 
Ukrzyżowany również za nas, 
pod Poncjuszem Piłatem
został umęczony i pogrzebany. 
I zmartwychwstał dnia trzeciego,
jak oznajmia Pismo. 
I wstąpił do nieba; 
siedzi po prawicy Ojca. 
I powtórnie przyjdzie w chwale 
sądzić żywych i umarłych: 
a królestwu Jego nie będzie końca.
Wierzę w Ducha Świętego, Pana i Ożywiciela, 
który od Ojca [i Syna]* pochodzi. 
Który z Ojcem i Synem wspólnie odbiera uwielbienie i chwałę; 
który mówił przez proroków. 
Wierzę w jeden, święty, powszechny i apostolski Kościół.
Wyznaję jeden chrzest na odpuszczenie grzechów. 
I oczekuję wskrzeszenia umarłych. 
I życia wiecznego w przyszłym świecie.
__________________________________________
* Ten Syn, jako źródło pochodzenia Ducha Świętego (filioque), jest kością niezgody (skutkującą Wielką Schizmą) pomiędzy np. prawosławnymi i katolikami. Ci pierwsi bowiem wiedzą, że ów Duch pochodzi tylko od Ojca, a drudzy wciskają tam też Syna. Żeby nie było wątpliwości, wszystkie wysuwane w tych dyskusjach argumenty są natury teologicznej, czyli pochodzą z dupy, ale to oczywiście nie przeszkadza (jest nawet ciekawiej) świątobliwym uczonym w Piśmie toczyć zaciekłe spory ,,naukowe" od ponad tysiąca lat. Końca nie widać, bo Wielki Ciemny Odbyt jest baaardzo głęboki.
Czy dorosłym ludziom, którzy deklarują otwarcie, że wierzą, wyznają i oczekują tego wszystkiego (łącznie ze stuprocentowym wskrzeszeniem umarłych - WTF!?) można powierzać kierowanie neutralnym światopoglądowo państwem, które, było nie było, funkcjonuje (albo powinno funkcjonować) na racjonalnych i logicznych zasadach? Kto jest dla nich naprawdę najważniejszy - jakiś urojony Bóg (do którego prawem kaduka w preambule odwołuje się Konstytucja) czy rzeczywisty człowiek z jego ziemskimi (czasami przyziemnymi) sprawami? Czy przypadkiem na ich działania nie ma wpływu ,,święta" (i bardzo namacalna!) instytucja naciągaczy i szarlatanów - Kkorporacja zabobonu, która odpłatnie (kasa jest w 100% rzeczywista) ,,pośredniczy" między życiem ziemskim a gniciem grobowym życiem pozagrobowym? Czy w swoich oficjalnych działaniach nie reprezentują oni po części jej interesów ze szkodą dla szeroko pojętego ogółu? Czy poniższe liczby (zwłaszcza ta ostatnia), przytoczone przez prof. Ewę Łętowską (w 2014 r. na konferencji ,,25 lat w cieniu Kościoła")  nie przerażają?  
|||||
|||
|
W jednej z publikacji podano jak się kształtuje w składzie Sejmu liczba posłów, którzy się zdecydowali na przyjęcie przysięgi konfesyjnej... z odwołaniem do Boga. Otóż wygląda to tak: w roku 91 - 70; w roku 93 -17; w 97 -  280; w 2001 - 220; w 2005 - 330, a obecnie [2014] 400.
 Ewa Łętowska
---
Ciekawe jak odsetek ,,konfesyjnistów" wygląda dziś w stosunku do 87% z roku 2014. Kiedy nastąpi osiągnięcie ,,ideału" -  doskonałej liczby 460 - 100%? Mamy PiSdokrację Konfesyjną, więc powinno to nastąpić niedługo. Tylu właśnie wierzących wybrańców narodu będzie wkrótce prosić Wielkiego Tatę w Obłokach o pomoc w wypełnianiu codziennych bardzo ziemskich i przyziemnych funkcji. 

Czy tak idiotyczna wiara zasługuje na szacunek, poparcie i finansowe wsparcie z funduszy publicznych? Czy podobnych ludzi można w ogóle uważać za trzeźwo myślących i normalnych? Czy może - cóż za okropne przypuszczenie! - oni w to wszystko tylko ,,wierzą", bo są zwykłymi hipokrytami i inaczej żyć nie potrafią, a od tego przecież zależy ich kariera, dobro rodziny itd.? Zresztą z drugiej strony kłamstwo powtórzone, jak te cytowane na wstępie zaklęcia, w ciągu życia tysiące razy przez setki milionów wyznawców staje się dla nich ,,prawdą", częścią magicznej rzeczywistości alternatywnej.

Pytanie brzmi: Czy powierzono by podobne funkcje osobom jak wyżej, tyle że wyznającym oficjalnie szczerą i głęboką wiarę np. w św. Mikołaja, wór prezentów, magiczne sanie, renifery i Jego doroczne zstępowanie w chwale przez komin; albo w Boga Neptuna, Jego Magiczny Trójząb i moc wzburzania i uciszania oceanów; albo we Wszechmącznego Latającego Potwora Spaghetti i Jego makaroniczne miłosierdzie?

 Ho ho ho! 
Ale czy ma sens odpowiadanie na pytania retoryczne?
 
Qrde nie wiem.

P.S.
Jednak bez wątpienia ci ,,mikołajanie", ,,neptunianie" lub ,,pastafarianie" mieliby realny wpływ na bieg rzeczy, gdyby tylko stanowili te umowne 90% populacji i pielęgnowali swoją tradycję, mając do dyspozycji świątynie, kler i finansowe wsparcie państwa (tj. wszystkich podatników). Jest to pewne jak amen w pacierzu albo makaron na talerzu. Zdanie sobie sprawy z tego faktu ścina z nóg. O ile mi wiadomo, na razie nikt nieistnienia św. Mikołaja, Neptuna czy LPS nie udowodnił, więc jeśli Oni faktycznie istnieją, to wszystko jeszcze może się zdarzyć.

ARE YOU READY TO...
LOOK FOR MORE GODS?
 PODAJ DALEJ! 
                                              

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza