piątek, 1 kwietnia 2016

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2349

KLEROKRACJA W ,,WOLNEJ" RP
 CZARNO 
 NA 
 BIAŁO-CZERWONYM 
 O 
 INSTALOWANIU 
 V KOLUMNY ZABOBONU 
 W 
 EDUKACJI I NIE TYLKO 
Już jesienią 1989 Kościół wywierał presję na Ministerstwo Edukacji, by zezwoliło na wprowadzenie lekcji religii do szkół państwowych. Ministerstwo, mimo głośnego protestu ze strony małych polskich społeczności prawosławnych i protestanckich, w końcu wyraziło zgodę na wprowadzenie nominalnie nieobowiązkowej nauki lekcji religii w szkołach państwowych. Janusz Eksner*, rzecznik prokuratora generalnego, uzasadniał ten krok oświadczając, że ,,tylko poprzez przyjęcie uniwersalnych wartości  religijnych osoba może >>być prawdziwie wartościowa dla społeczeństwa i narodu<<". Rzecznik Praw Obywatelskich protestował, twierdząc, że powzięcie takiego kroku przez ministerstwo bez konsultacji z Sejmem jest niekonstytucyjne, ale Trybunał Konstytucyjny orzekł na korzyść ministerstwa. W międzyczasie zaczęły się sprawdzać ostrzeżenia, że presja grupy rówieśniczej i presja nauczycieli szybko zmieni nominalnie ,,nieobowiązkową" naukę religii w obowiązkową. Gdy nadszedł odpowiedni czas, na ścianach szkół państwowych, w miejscach gdzie niegdyś wisiały portrety Marksa i Lenina, zaczęto wieszać krzyże. Od początku Kościół katolicki miał pełny wpływ na wyznaczanie nauczycieli religii, wybór podręczników do religii i program jej nauczania. Dodatkowo zaraz po upadku systemu komunistycznego państwo wzięło pod swoje finansowe skrzydła Katolicki Uniwersytet Lubelski. Później, w maju 1996, Komisja Wspólna Rządu i Episkopatu uzgodniła, że od jesieni 1996 księża nauczający religii w szkołach państwowych, mimo że wybierani przez Kościół, będą wynagradzani przez państwo i będą się cieszyć takimi samymi przywilejami jak pozostali nauczyciele. Oszacowano, że pensje księży katolickich nauczających religii będą kosztowały skarb państwa około 300 milionów PLN na rok szkolny.
Sabrina P. Ramet
(w swojej książce Czyja demoracja?)
---
Jak w 1995 roku zauważyła Gazeta Wyborcza, ,,Sondaże opinii publicznej pokazują, że większość Polaków jest przeciwna politycznemu angażowaniu się Kościoła. Niektórzy politycy i obserwatorzy uważają, że biskupi łamią zasady demokracji". To, że teokratyczny impuls jest jednocześnie wyrazem braku szacunku dla wszystkich niekatolików i oznaką wrogości wobec zasad demokracji powinno istotnie być całkowicie oczywiste. 
Sabrina P. Ramet
(w swojej książce Czyja demokracja?)
____________________________________________________  
* Urzędnik państwowy, znany też ze stwierdzenia: ,,Powrót religii do szkół powinien dobrze służyć  interesowi społeczeństwa, narodu i państwa. Jedną z przyczyn patologii społecznej jest skażenie ducha ateizmem."
***
Ateizm nie jest filozofią; nie jest nawet poglądem na świat; jest po prostu przyznaniem rzeczy oczywistych. Właściwie ,,ateizm" jest terminem, który nawet nie powinien istnieć. Nikt nie potrzebował nigdy przedstawiać się jako ,,nie-astrolog" czy ,,nie-alchemik". Nie mamy specjalnych słów na określenie ludzi, którzy wątpią, że Elvis wciąż żyje, czy że przybysze z kosmosu przebyli galaktykę po to, by molestować farmerów i ich bydło. Ateizm jest tym, o czym rozsądni ludzie napomykają w obliczu nieuzasadnionych twierdzeń religijnych. Ateista jest osobą, która wierzy, że 260 milionów Amerykanów (87% populacji) utrzymujących, że ,,nigdy nie wątpiło w istnienie Boga" powinno czuć się zobowiązanymi do przedstawienia dowodu na jego istnienie, i w istocie na jego dobrotliwość, biorąc po uwagę nieustanną zagładę niewinnych istnień ludzkich, której świadkami jesteśmy każdego dnia na świecie. Ateista jest osobą, która jest przekonana, że zamordowanie jednej małej dziewczynki - raz na milion lat - stawia pod znakiem zapytania ideę jakiegoś dobrotliwego Boga.
Sam Harris
***
Gdy mówię, że nie wierzę w Zeusa, Artemidę, Apollona, Thora, Odyna, Frejra, Baala, Ozyrysa, Ra, Quetzalcoatla, Toutatisa, jestem normalnym człowiekiem. Nie muszę podawać uzasadnienia swojego stanowiska czy podstaw swojej niewiary. Jednak gdy powiem, że nie wierzę w Boga, to nagle jestem ateistą. Ateizm jest postawą domyślną, dewiację której stanowi wiara.
Anonimowy Człowiek Myślący
 
***

Jestem bardzo złym katolikiem. W gruncie rzeczy staję się coraz bardziej ateistą. Ogólnie rzecz biorąc religia to bzdety. Tyle wiem. Od 12 roku życia trzymam na stoliku nocnym Antychrysta Nietzschego. Jest to jego ostateczna rozgrywka z chrześcijaństwem. 
Lars von Trier
(twórca m.in. filmu Antychryst)
                                                                                     

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza