czwartek, 10 grudnia 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2236

 KUNDEL I ORZEŁ 
Szanujmy pewne zasady każdej religii, tak jak szanujemy religię muzułmańską, bo jak mówimy coś przeciwko religii muzułmańskiej, to nam grożą zaraz bombą... prawda? - więc nie mówimy.
Jacek Sasin
(w pr. Radia ZET ,,Siódmy dzień tygodnia", 14/4/13)
***
Mam dwie uwagi. Po pierwsze, gdybym w jakikolwiek sposób okazywał religii szacunek, to automatycznie traciłbym szacunek do samego siebie, a taka cena byłaby dla mnie zbyt wygórowana. Po drugie, ,,szanowanie pewnych zasad każdej religii" w sposób sugerowany powyżej całkowicie wykracza poza granice mojej zdolności pojmowania. Zresztą wspomniany sposób ,,szanowania..." obowiązuje coraz szerzej w dzisiejszej Rzeczpospolitej Paranoicznej (nieoficjalnie pieszczotliwie zwanej ,,Krainą Gnijącego Kartofla"), w odniesieniu do jedynie słusznej Kkato-religii, tyle że przy mniej drastycznych sankcjach (zaledwie anemiczny paragraf 196 k.k., no i bez obrażonych bombowców-samobójców, kałachów, publicznego obcinania głów...). Jeśli nawet nie jest jeszcze oficjalnie i powszechnie egzekwowany, to na pewno w wielu przypadkach już funkcjonuje w postaci mdląco-wymiotnej poprawności politycznej i autocenzury. Nikt nawet nie pierdnie z tej czy innej wysokiej trybuny, że pokój jest ciasny, bo rozpiera się w nim słoń (tu przepraszam wszystkie słonie, które słusznie mogą poczuć się dotknięte tą metaforą) wielki jak dupa biskupa. Wszyscy 3,14Rdolą o potrzebie wymiany mebli na mniejsze, albo wręcz usunięcia części z nich. Tymczasem słoń ma się świetnie - żre do woli na koszt firmy, a na środku pokoju robi wielką kupę, jednak nikomu ona nie śmierdzi, bo sie jo polewa cieczo aromatyczno szambonel numer pjeńć.  

Teraz głos ma Pat Condell.
|||||
|||
|

ISLAM MNIE OBRAŻA
(Pod bardzo wieloma względami)

Poniższe adresuję do osoby, która niedawno powiedziała mi, że muzułmanie mają wszelkie powody po temu, by czuć się obrażonymi kulturą zachodnią. Mogę tylko powiedzieć obrażonym muzułmanom, żeby byli uprzejmi zachować to dla siebie, bo nikt nie lubi mazgajstwa.

Ale teraz myślę sobie, że może jestem w błędzie i może powinniśmy wszyscy być o wiele bardziej obrażeni, a do tego tak często, jak to tylko możliwe, aby w pełni przyjąć tę nową kulturę obrazy i dać jej nieskrępowaną możliwość funkcjonowania. W końcu tu na Zachodzie mamy znacznie więcej powodów, by czuć się obrażonymi przez religię pokoju niż ona ma w relacji odwrotnej.

Otóż obraża mnie samo określenie ,,religia pokoju", które uważam za kłamstwo znacznie większe  od każdej z tych zabobonnych bredni o latających koniach, aniołach w jaskiniach... i uważam, że powinno być ono karalne na podstawie Prawa o Uczciwych Praktykach Handlowych. 

Uważam też, że islamskie podejście do kobiet, gejów, Żydów i apostatów jest ogromnie głęboko obraźliwe. I chciałbym jeszcze raz, jeśli można, podkreślić jak bardzo mnie ono obraża. Sądzę, że jest niewyobrażalnie, niszcząco dla ducha i niewybaczalnie obraźliwe. Gdzie mogę się zgłosić po odszkodowanie?

Dalej, chciałbym, aby było jasne, że islam mnie obraża, ponieważ obraża mnie okrucieństwo, nietolerancja i ucisk. Gdyby islam nie był okrutny, nietolerancyjny i oparty na ucisku, to byłbym mniej obrażony niż jestem. Oczywiście byłbym wciąż nieco obrażony, bo islam i tak pozostałby nachalny, konfrontacyjny, roszczeniowy i odgrażający się. Gdyby nie był nachalny, dążący do konfrontacji, roszczeniowy i odgrażający się, to byłbym mniej obrażony niż jestem. Oczywiście wciąż byłbym nieco obrażony idiotycznie wybuchową wrażliwością na krytykę i oczywiście tym cynicznym manipulowaniem słowami. Tego nie można puścić w niepamięć! Zatem tak, islam mnie obraża pod tyloma względami, że nie chcielibyście o nich słuchać. O, to jednak chcecie się dowiedzieć? OK, ale od czego tu zacząć?

Cóż, obraża mnie religia, która żeńską połowę rodzaju ludzkiego traktuje jako z natury gorszą i ułomną. I także obraża mnie, że wszyscy udajemy, że takiego podejścia nie widzimy, skoro wszyscy cholernie dobrze wiemy, że ono ma miejsce i będzie miało, dopóki sami z tym czegoś nie zrobimy, bo nikt nas przecież nie wyręczy.

Obraża mnie, że żyję w społeczeństwie, w którym małą dziewczynkę można zmusić, żeby wszędzie chodziła ukryta w czarnym worku. Czy jest to wolność religii, czy molestowanie dziecka? I w którym momencie jedno przechodzi w drugie, gdy Kościół katolicki się w to nie włącza?

Obrażają mnie w Wielkiej Brytanii dziesiątki sądów opartych na szariacie, które - w majestacie prawa - nie pozwalają traktować kobiet w pełni jak ludzi. Także te tysiące aktów okaleczeń genitaliów, z których nawet jednego nigdy nie ukarano, pomimo teoretycznie istniejącego zagrożenia karą 14 lat więzienia. I obraża mnie, i w jednakowym stopniu wprawia w zażenowanie głucha cisza w tych kwestiach pośród zachodnich feministek, które uważają, że nie powinniśmy narzucać naszych wartości kobietom muzułmańskim, bo jest to zadanie dla... mężczyzn muzułmańskich.

Obraża mnie, że każdy, kto w Wielkiej Brytanii spali Koran, idzie do więzienia, a jeśli spali Biblię, to nie.  Obraża mnie, że gdy okazuje się, iż islamskie szkoły, finansowane z funduszy saudyjskich, używają książek uczących przemocy i nienawiści, to nie są one natychmiast zamykane, a wszyscy związani z ich prowadzeniem nie są wywalani z kraju na zbitą twarz.

Obraża mnie, że pozwalamy dodatkowo na niepotrzebne okrucieństwo w rzeźniach, by uwzględnić islamskie przesądy, a potem zezwalamy na sprzedaż nieoznakowanego mięsa i karmienie nim dzieci w szkołach bez wiedzy czy pozwolenia ich rodziców, bo już przekonaliśmy się na własnej skórze, że gdy nie postępujemy na modłę islamską, to mamy problemy.

Obraża mnie, że wydawcy nie chcą tknąć pewnych książek, a media nie pokazują pewnych materiałów, bo obawiają się muzułmańskiej przemocy, natomiast w dwójnasób obraża mnie ciche tchórzliwe przyzwolenie naszego społeczeństwa na taki stan rzeczy.

Osobiście bardzo głęboko mnie obraża każdy, kto sądzi, że jestem na tyle głupi, żeby zawracać sobie głowę czyimiś starannie sfabrykowanymi uczuciami, zwłaszcza gdy chodzi o ulubione przez terrorystów kultury słowo ,,islamofobia", które jest islamskim skrótem myślowym oznaczającym  wolność wypowiedzi, świecką demokrację i zdrowy rozsądek.

Obraża mnie, że każdego, kto opowiada się za tymi rzeczami najprawdopodobniej okrzyknie się islamofobem i w konsekwencji - rasistą. Bo widocznie islam jest rasą, rasą, co trzeba dodać, o bardzo zróżnicowanym przekroju etnicznym. Jednakże gdy to zauważycie, będziecie nazwani islamofobami i rasistami.

Wiadomo też, że siłą napędową rasizmu jest strach i niepewność, które objawiają się  nietolerancją, poczuciem wyższości rasowej i separatyzmem, czyli dokładnie tymi samymi cechami, które przyzwyczailiśmy się wiązać z permanentnie obrażoną religią. Tą samą, która lubi wszystkich innych określać mianem psychicznie chorych.

Jeśli islam jest rasą, a nią jest albo nie jest - jedno z dwojga, to supremacja islamska jest rasizmem, a  islam jest najbardziej rasistowską ideologią na tej planecie. Z drugiej strony, jeśli nie jest rasą, to krytykowanie go nie jest przejawem rasizmu. Co to zatem jest - rasizm czy nie-rasizm? Odpowiedzi na kartkach pocztowych należy przesłać do rasistów ze wschodniolondyńskiego meczetu  - instytucji, która, co nie powinno was zdziwić, obraża mnie! W istocie ilekroć słyszę, jak to często ma miejsce, że jakiś przyjezdny kaznodzieja woła o śmierć dla gejów, a nie jest natychmiast aresztowany i z petardą wepchniętą w tyłek deportowany, czuję się obrażony do tego stopnia, że prawie dostaję ataku apopleksji.

I jestem wściekle obrażony, że islam nie lubi wolności słowa, no chyba że głosicie śmierć gejom i apostatom, to możecie jej mieć ile dusza zapragnie i pewność, że żaden muzułmanin, czy to  ekstremista, czy umiarkowany, nie nazwie was - zgodnie z prawdą - dzikimi świrami.

Ale gdy tylko będziecie opowiadać się za wolnością, pluralizmem, różnorodnością i rzeczywistymi prawami człowieka, to macie zagwarantowane pomówienia o rasizm i islamofobię, a na dodatek straszenie przemocą fizyczną. Mnie to obraża!

A jeśli was to nie obraża czy może tylko udajecie, że nie, bo nie chcecie nikogo obrazić, to z wami jest coś poważnie nie w porządku. Bez obrazy.
Pat Condell
(3/4/13)

                                                                                         

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza