sobota, 8 sierpnia 2015

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2112

Ostatnio dokonałem coming outu jako ateista, po 29 latach bycia chrześcijaninem. Była to jedna z najtrudniejszych rzeczy, jakie kiedykolwiek zrobiłem, bo nie chciałem zranić czy zawieść nikogo spośród tych, których kocham. Rodzina w tej chwili ze mną nie rozmawia, co pogarsza sprawę. Mojej dziewczynie przychodzi bardzo trudno zaakceptowanie sytuacji i wszystko to niemal doprowadziło do naszego rozstania, ale ona rzeczywiście próbuje zrozumieć. Czuję się naprawdę wolny, bo trzymałem ten shit w sobie około 5 lat, a nie byłem w stanie z nikim na ten temat porozmawiać z obawy, że stracę wszystkich wokół. Nawet jeśli to jest trudne i prawdopodobnie wiele osób poczuje się urażonymi, niewątpliwie warto zrobić ten krok. Radzę wszystkim, by byli odważni i tak właśnie postąpili, bo trzymanie tego shitu w środku jest torturą. Możecie być tylko sobą.
Quentin Vogel
***
Brawo Quentin! A może tak ukrywający się wciąż ludzie tzw. niewierzący (tj. myślący) - ateiści, agnostycy, racjonaliści, aidiotyści i pozostali normalni - dokonaliby podobnego coming outu, opisując swoje doświadczenia, przemyślenia i wrzucając je do sieci (gdzie kto może, choćby i anonimowo, pod nickiem, dla pokazania skali zjawiska), by w ten sposób choćby uczcić inaugurację prezydentury ojca (narodu), ,,niezłomnego prezydenta wszystkich Polaków" i heroicznego ratownika hostii. Na przykład symbolicznie - jeden akt olania wiary w religijne pierdoły, za każdą pustą obietnicę wyborczą daną we frankach szwajcarskich po kursie z kampanii wyborczej. Zbiorą się tęgie miliony.

 Nie lękajcie się! 

                                                                                  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza