środa, 15 sierpnia 2018

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 3215

SPIESZMY SIĘ UCZYĆ LUDZI
TAK SZYBKO GŁUPIEJĄ
 NARODOWA SCHIZA?  
W nr. 30 z 22/8/15 Polityki można znaleźć wyniki interesującego sondażu, który na reprezentatywnej próbie 1099 osób na zlecenie tygodnika przeprowadziła agencja TNS Polska. Pytania dotyczyły kilku różnych spraw i problemów nurtujących współczesne społeczeństwo. Podzielono badanych na 5 grup wiekowych: 15-24, 25-35, 36-50, 51-64, 65+ i zaprezentowano osobno wyniki dla każdej z nich, a następnie łączne uśrednione wyniki dla wszystkich.

W kontekście absurdaliów religijnych niniejszego bloga szczególną uwagę zwraca poniższe zestawienie odsetka odpowiedzi odpowiednio a Nie i b Tak (trzecia liczba w wierszu odnosi się do odpowiedzi ,,Trudno powiedzieć") na wybrane następujące 2 pytania:

a Czy w Pana/i opinii aborcja powinna być całkowicie zakazana bez żadnych wyjątków?

b Czy papież Jan Paweł II jest dla Pana/i największym autorytetem?

Oto wyniki (w %) wg wieku respondentów i średni wynik łączny:

15 - 24

a 24, 65, 11

b 69, 24, 7

25 - 35

a 22, 67, 11

b 71, 20, 9

36 - 50

a 23, 65, 12

b 73, 19, 8

51 - 64

a 25, 61, 14

b 79, 16, 5

65+

a 41, 50, 9

b 82, 14, 3

Łącznie średnio

a 25, 63, 12

b 74, 19, 7

Już na pierwszy rzut oka widać, że coś tu nie halo. Kraj w 95% (taka statystyka wyszła niedawno z dupy ust jakiegoś purpurowego księcia kościoła z laską) katolicki, a tu średnio 63% populacji (w rozbiciu na grupy też jest ciekawie) nie życzy sobie wprowadzenia bezwarunkowego zakazu aborcji! Z drugiej zaś strony, średnio dla 74% populacji JP2 (który był za absolutnym zakazem przerywania ciąży; który nie chciał nawet słyszeć o prezerwatywach, a co dopiero o zbrodni aborcji) jest największym autorytetem. Nasuwa się prosty wniosek: z pewnością część czcicieli Największego Autorytetu olewa ciepłym moczem Jego nauki o świętości życia i potrzebie rygorystycznego chronienia go od poczęcia do naturalnej śmierci.

Widać tu zatem całą degrengoladę miejscowego katolicyzmu, bezrefleksyjną siermiężność, charakteryzującą się bankructwem tak moralnym, jak intelektualnym, nie mówiąc o teologicznym. Można też w skrócie podsumować sprawę - mega hipokryzja z przewagą ,,serca" nad intelektualną i moralną przyzwoitością, rozumem i logiką. Taki stan rzeczy łatwo zaobserwować zwłaszcza wśród ,,głęboko wierzących i praktykujących (co?)" prawoskrętnych polityków (bywa, że np. dwu- czy trzykrotnie rozwiedzionych). Po jesiennych wyborach '15 ten stan zaczyna się przekształcać w żenującą normę narzucaną wszystkim. Przykro, że młodzi (15-24, 25-35), którzy już w niedalekiej przyszłości przejmą stery władzy, też (wskutek prania mózgu?) prezentują dziś podobnie niespójną postawę. Potem będzie z górki...
ARE YOU READY TO...

Po raz pierwszy na świecie naukowcy stworzyli ,,sztuczne embriony" z użyciem komórek macierzystych myszy.

Zespół badawczy z Uniwersytetu Cambridge użył dwóch rodzajów komórek macierzystych i trójwymiarowego szkieletu do stworzenia struktury bardzo przypominającej naturalny mysi embrion. Poprzednie próby tylko częściowo się powiodły, ponieważ wczesny rozwój embrionów wymaga różnych komórek do wzajemnej koordynacji. Badacze mają nadzieję, że ich praca pomoże udoskonalić leczenie niepłodności. Może też dać ważny wgląd w najwcześniejsze stadia rozwoju embrionów. Jednakże badania nad ludzkimi embrionami są ściśle regulowane i dozwolone do 14 dni.

Komórka jajowa ssaka po zapłodnieniu ulega podziałowi, by wygenerować komórki macierzyste - ,,komórki naczelne" organizmu. Te komórki embrionalne gromadzą się w embrionie na jednym końcu, tworząc pierwotną strukturę embrionalną zwaną blastocystą.

Zespół Uniwersytetu Cambridge, pracę którego opublikowano w czasopiśmie ,,Science", stworzył sztuczny embrion z użyciem embrionalnych komórek macierzystych i komórek macierzystych drugiego rodzaju - pozaembrionalnych komórkek trofoblastu - które tworzą łożysko.

Kierująca badaniami prof. Magdalena Żernicka-Goetz powiedziała - ,,Wiemy, że wzajemne oddziaływanie różnych typów komórek macierzystych jest ważne z punktu widzenia rozwoju, ale uderzające w naszej pracy jest to, iż pokazuje, że mamy do czynienia z faktycznym partnerstwem - te komórki kierują sobą nawzajem."

Jednak jak twierdzą badacze, stworzony przez nich embrion najprawdopodobniej nie przekształci się w zdrowy zarodek, bo ten przypuszczalnie wymagałby komórek macierzystych trzeciego rodzaju, które ukształtowałyby pęcherzyk żółtkowy niezbędny dla dostarczania pożywienia.

Ten sam zespół ostatnio opracował technikę, która pozwala blastocystom rozwijać się w laboratorium do przewidzianych przez prawo brytyjskie 14 dni.

Jak dotąd zespół hodował mysie embriony do osiągnięcia podobnego etapu rozwoju, ale teraz  pracuje nad zastosowaniem tej samej techniki celem uzyskania sztucznych embrionów ludzkich. Jeśli mu się powiedzie, to tym samym otworzą się drzwi dla doświadczeń na embrionach starszych niż dopuszczalne 14 dni. […]
BBC News
(3/3/17)

SUPPORT SCIENCE
OR...
Naprotechnologia (NaProTechnologia) − metoda mająca monitorować i utrzymywać zdrowie układu rozrodczego kobiet, stworzona przez Thomasa W. Hilgersa w 1991 roku. Oparta jest głównie na naturalnych sposobach planowania rodziny, które są dopuszczane m.in. przez Kościół katolicki. Metoda stawia nacisk na naukę umiejętności rozpoznawania własnej płodności przez małżonków starających się o potomstwo.[...]

Organizacje medyczne oceniające metody leczenia niepłodności, m.in. takie jak unijny ESHRE, amerykański ASRM, brytyjski NICHCE w swoim 534-stronicowym raporcie nie mówią o naprotechnologii, a Polskie Towarzystwo Medycyny Rozrodu i Polskie Towarzystwo Ginekologiczne stwierdziły, iż nie mogą jej rekomendować z powodu braku dowodów na jej skuteczność w kontrolowanych badaniach klinicznych. Google Scholar wyszukuje 142 prace dla zapytania "Naprotechnology" i 98 prac dla zapytania "Natural Procreative Technology" (por. ok. pół miliona dla in vitro). PubMed rejestruje 6 artykułów medycznych o naprotechnologii.

prof. Jerzy Radwan: ,,Termin naprotechnologia jest nieporozumieniem, to przecież zwykłe postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne, które my, lekarze zajmujący się leczeniem niepłodności, stosujemy u par chcących zajść w ciążę. [...] Nazywanie powszechnie dostępnych metod stosowanych od kilkudziesięciu lat rewolucyjną metodą leczenia niepłodności to hipokryzja."

prof. Rafał Kurzawa (były przewodniczący Sekcji Płodności i Niepłodności Polskiego Towarzystwa Ginekologicznego): ,,Zasadniczy zarzut względem naprotechnologii to fakt, iż ze względów ideologicznych nie daje się ludziom dostępu do metod rzeczywiście rozwiązujących ich problem. To zwykłe zachowawcze postępowanie diagnostyczno-terapeutyczne, które niestety często wykorzystuje zaledwie kilka wybranych elementów z koszyka metod leczenia niepłodności, a wobec niektórych problemów jest bezsilne."  

Anna Krawczak ze stowarzyszenia na rzecz leczenia niepłodności ,,Nasz Bocian" stwierdza (...), że prac naukowych z zakresu badań nad zapłodnieniem in vitro jest ok. 30 tys., a tych dotyczących naprotechnologii – trzy. Zarzuca także naprotechnologii, że jest metodą ideologiczną, a nie medyczną, bo jako ostatni etap leczenia zaleca adopcję, która nie jest postępowaniem medycznym. [oprac. na podst. Wikipedii]

PSEUDOSCIENCE?
Módlcie się, a zajdziecie.
(500+ czeka)
 PODAJ DALEJ! 
                                               

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza