piątek, 7 lipca 2017

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2811

 DODAWANIE ZER 
Jednym z najbardziej zuchwałych wyzwań rzucanych sceptykom przez chrześcijańskich apologetów jest tak zwany ,,pusty grób". 
Pustka jak się zdaje leży w samym sercu wiary chrześcijańskiej  - Nie macie żadnego wyjaśnienia, powiadają apologeci, co oznacza, że pusty grób musi być dowodem na zmartwychwstanie. Oczywiście wkraczamy tu w chrześcijańską ,,Strefę mroku" i świat, w którym dodaje się całe mnóstwo zer i otrzymuje stuprocentowe pozłacane bzdury.

Dla zilustrowania tej kwestii pozwolę sobie odejść na chwilę od tematu, by opowiedzieć cudowną historię o Domu Świętej Rodziny, który można oglądać po dziś dzień nie w Nazarecie, a w Loreto, małym mieście na włoskim wybrzeżu Adriatyku. Otóż w roku 1472 papież Sykstus IV
ogłosił zachwyconym wiernym katolickim, że dom Jezusa, jego mamy i taty można zobaczyć wybierając się na krótka pielgrzymkę z Rzymu.
Został on 200 lat wcześniej ze swojej poprzedniej lokalizacji w Galilei przetransportowany przez anioły! Jednak na wypadek, gdyby byli wątpiący w to zapewnienie, wysłano grupę 16 cieszących się dobrą reputacją obywateli Loreto do Nazaretu, gdzie mogli na własne oczy się przekonać, że nie ma żadnego Świętego Domu. Jaki jeszcze inny dowód mógłby istnieć na potwierdzenie tego, że faktycznie anioły przetransportowały do Włoch dom, w którym Jezus spędził dzieciństwo?

Chrześcijanie bardzo lubią taką metodę odwracania rzeczywistości. Uzupełniają wyzwanie dotyczące pustego grobu całym mnóstwem innych przykładów pustki. Oto jeden z nich: ,,żadna ewangelia nie usiłuje opisać zmartwychwstania, czyli najwyraźniej stanowi to jakąś prawdę o nim".
Nie okazano przecież nigdy żadnego ciała, co, jak można sądzić, od razu byłoby utrąciło wszelkie twierdzenia o zmartwychwstaniu. Jednak wszystko wskazuje na to, że nikt nie czcił grobu. Zatem jeśli się nie nosi zniekształcających rzeczywistość okularów wiary chrześcijańskiej, natychmiast zauważa się, że coś tu bardzo mocno nie gra z tym dziecinnym naiwnym zawołaniem: Ooo, patrz... nie ma!

Uważam określanie grobu jako ,,pusty" za śmiechu warte. Gdyby powiedzmy ktoś wszedł do pokoju i zobaczył tam jednego lub dwa anioły (zwłaszcza zwracające się do niego jednym głosem), to czy wyszedłby oświadczając - no jasne, nikogo nie było?
Anioły są zasadniczym elementem tej całej opowiastki. A zresztą czego by dowodził pusty grób? Na każdym etapie historii były dziesiątki świeżo wykopanych grobów wokół Jerozolimy. Ludzie regularnie umierali wtedy, tak jak i teraz. To starożytne miasto było otoczone pierścieniem nekropolii z tysiącami grobów.
Jedynie zeznanie anioła zamienia jakąś dziurę w ziemi na coś specjalnego. Ale czy wierzymy w anioły?
Jakie może być prawdopodobne alternatywne wyjaśnienie faktu, że wcześni chrześcijanie nie czcili grobu? Cóż, jedną z frapujących możliwości jest to, że do momentu zburzenia w IV w. z polecenia cesarza Konstantyna świątyni Wenus w Jerozolimie,
by zrobić miejsce dla wielkiego kościoła,
grób Jezusa nie miał absolutnie nic wspólnego z rzeczywistością. Na skutek działań Konstantyna wybrano anonimowy grób jako Grób Pański
i wtedy oddawanie mu czci zaczęło się na dobre i nigdy nie ustało. Tym, co uzyskano w wyniku rewolucji Konstantyna było rozpoczęcie produkcji artefaktów dla wsparcia bajeczki, która nie miała innego wsparcia.

Dlaczego wysocy kapłani żydowscy 
nie okazali żadnego ciała, by zdusić w zarodku roszczenia wczesnych chrześcijan? Prawdopodobnie z bardzo prostej przyczyny - nigdy nie słyszeli o żadnym Jezusie z Nazaretu. Nigdy przecież nie podeptali oni swojego prawa związanego z Paschą i nigdy nie ignorowali praw rządzących osądzaniem i egzekucjami przestępców. 

Oczywiście przez  następnych kilka tygodni będziemy znowu wysłuchiwać tej głupiej bajeczki o pustym grobie i zmartwychwstaniu boga-człowieka. Ale nie jest ona prawdą, nie jest ona częścią historii. Jest to po prostu jeszcze jedna niewiarygodna bzdura z Nowego Testamentu!
Kenneth Humphreys

ARE YOU READY TO...

GET BACK TO EARTH?
 PODAJ DALEJ! 
                                                

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza