środa, 22 lutego 2017

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 2676

Czy jest w ogóle możliwe, by Kkrajowi politykanciarze stali się mężami stanu i zaczęli myśleć w podobnych kategoriach, jak ci wielcy przedstawieni w notce? Niektórzy z nich byli Ojcami Założycielami - twórcami amerykańskiej konstytucji (w której ani razu nie występuje słowo ,,Bóg"). Tymczasem w Kkraju oglądamy rewię wszelakich Ojców Roz3,14Rdalaczy polskiej konstytucji i instytucji na niej opartych. 
***
Jakiż to w istocie wpływ na społeczeństwo obywatelskie miały chrześcijańskie instytucje religijne? W wielu przypadkach wspierały trony politycznej tyranii. W żadnym przypadku nie stanęły na straży swobód obywatelskich. Władcy, którzy chcieli podkopać te swobody znajdowali w klerze wygodnych pomocników. Sprawiedliwy rząd, wybrany by utrwalać wolność, nie potrzebuje kleru.
John Adams
***
Uważam, że historia nie dostarcza ani jednego przykładu narodu, który jako zdominowany przez księży, utrzymywałby wolny rząd obywatelski. Oznacza to ignorancję najgorszego sortu, z której polityczni i religijni przywódcy skwapliwie dla swoich własnych celów korzystają. 
 Thomas Jefferson
---
Kontempluję z najwyższym szacunkiem ten akt całego narodu amerykańskiego, który zadeklarował, że jego ustawodawca nie będzie uchwalał żadnych aktów prawnych odnoszących się do ustanawiania religii czy zakazu swobodnego jej praktykowania, wznosząc tym samym mur między państwem a kościołem.
Thomas Jefferson
***
Każdy nowy przykład udanego całkowitego oddzielenia spraw kościelnych od państwowych ma znaczenie.
James Madison
***
Rozdział kościoła od państwa powinien być bezwzględny. Bezwzględny do tego stopnia, że jakakolwiek własność kościelna gdziekolwiek - na poziomie stanu czy kraju - nie powinna być wolna od jednakowego dla wszystkich opodatkowania; bo jeśli zwalnia się od niego jakąś własność organizacji kościelnej, to w takim samym stopniu nakłada się podatek na całe społeczeństwo.
James Abram Garfield
***
Wierzę w Amerykę, w której rozdział kościoła od państwa jest bezwzględny - w której żaden katolicki prałat nie mówiłby prezydentowi (gdyby był on katolikiem) jak postępować, a żaden protestancki pastor nie mówiłby swoim parafianom na kogo głosować - w której żaden kościół czy szkoła wyznaniowa nie otrzymuje publicznych pieniędzy czy politycznych forów - i w której żadnej osobie nie odmawia się publicznego urzędu tylko dlatego, że jej religia różni się od religii prezydenta, mogącego na ten urząd mianować, albo od religii osób, które mogłyby na ten urząd wybrać.

Wierzę w Amerykę, która nie jest oficjalnie ani katolicka, ani protestancka, ani żydowska - gdzie żaden urzędnik państwowy nie prosi o, ani nie przyjmuje wskazówek dotyczących polityki społecznej od papieża, Krajowej Rady Kościołów czy jakiegokolwiek innego religijnego źródła - gdzie żadna organizacja religijna nie stara się narzucać swojej woli, ani publicznych oświadczeń swoich przedstawicieli bezpośrednio lub pośrednio całemu społeczeństwu - i gdzie wolność wyznania jest tak niepodzielna, że działanie przeciwko jednemu kościołowi jest traktowane jako działanie przeciwko im wszystkim.
John F. Kennedy
***
Ten Ojciec-Chwytacz Cipy
się nie liczy,
tak jak poniższy
Patron Ruchadełek Leśnych.

ARE YOU READY TO...
ACTUALLY READ IT?
 PODAJ DALEJ! 
                                               

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza