środa, 19 listopada 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1850

W historii nie ma społeczeństwa, które by kiedykolwiek cierpiało z powodu tego, że jego członkowie stali się zbyt rozumni - zbytnio niechętni przyjmowaniu dogmatu, zbytnio domagający się dowodu. 
Sam Harris
***
Nie rozumiem tych, którzy religią interesują się w małym stopniu lub wcale. Jeśli religia odzwierciedla prawdę, to oczywiście jest to najważniejsza prawda w całej ludzkiej egzystencji. Jeśli jest w dużej mierze błędna, to w niewyobrażalnie tragicznych proporcjach i kategorycznie powinno się jej przeciwstawiać.    
Steve Allen
***
Drobny przykład 
zbyt rozumnego podejścia do rzeczywistości...
|||||
|||
|
Zatem jeśli ziemska władza błądzi, powinna osądzać władza duchowa ... ale jeśli zwierzchnia władza duchowa błądzi, osądzać powinien tylko Bóg, a nie człowiek ... Zatem deklarujemy, stwierdzamy, określamy i ogłaszamy, że całkowicie niezbędnym dla zbawienia każdego stworzenia ludzkiego jest podleganie władzy papieża w Rzymie.
Bonifacy VIII
(w bulli Unam Sanctam z r. 1302)
***
Po śmierci Bonifacego VIII ukuto popularne powiedzenie - Przyszedł jak lis, rządził jak lew, zdechł jak pies. - używane też w odniesieniu do kilku innych papieży (np. Leona X). Dante postać Bonifacego jako ,,księcia nowożytnych faryzeuszy" umieścił w jednym z kręgów piekła  swojej Boskiej komedii. I kto by pomyślał - Ojciec Święty w piekle! 

A iluż nowych lokatorów podobnych temu, który ,,zdechł jak pies" umieściłby w piekle Dante, gdyby kontynuował pisanie swojego dzieła do dzisiaj?

***
Jeszcze tylko drobna uwaga ogólna do tego, co powiedział Sam Harris. Sądzę, że nie chodzi mu o to, by być fanatykiem szukania dowodów we wszystkich obszarach rzeczywistości, życia i w stosunku do każdego. Trudno byłoby np. funkcjonować w małżeństwie/związku domagając się obsesyjnie i na każdym kroku dowodów wierności żony/męża/partnera(ki). Tu ma zastosowanie podejście oparte na innych kryteriach. Powinno się jednak kwestionować wszelkie twierdzenia dotyczące świata zewnętrznego i życia w społeczeństwie wysuwane przez przeróżnych (często natchnionych) ,,znawców" tematu takich jak kler, politycy, znachorzy, homeopaci, prasa, media etc. Nawet w przypadku kompetentnych lekarzy pewna doza nieufności i sceptycyzmu jest na miejscu. W kwestiach niezwykłej wagi zasięgnięcie, o ile to możliwe, drugiej, a nawet trzeciej opinii ma sens. Do zadawania dociekliwych, racjonalnych pytań przedstawicielom wspomnianych powyżej grup należałoby wręcz zachęcać i uczyć tego w szkołach. Gdyby weryfikacja twierdzeń odnoszących się do rzeczywistości była codzienną praktyką, to być może wówczas ta rzeczywistość stałaby się nieco bardziej przyjazna i optymistyczna.

                                                                                      

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza