piątek, 25 lipca 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1733

Wiecie, ludzie mówią - ,,Bill, tak złośliwie wyśmiewasz religię..." Ależ ja nie wyśmiewam religii, religia sama siebie wyśmiewa. To nie ja jestem wrogo nastawiony. Powiem wam, co według mnie jest wrogie. Wrogie jest to, że tak wiele osób poprzedza wszystko, co mówi, jak to dziś ma miejsce w bardzo wielu przypadkach, stwierdzeniem - Ja jestem chrześcijaninem/ką. Poważnie, ludzie tak mówią:
- Chcesz do tego frytki?
-- No cóż, jestem chrześcijaninem/ką, więc... To tak, jak gdyby stali wyżej moralnie: ,,Ach, wiesz, jestem chrześcijaninem/ką, więc czuję się moralnie lepszy/a..." Im się wydaje, że ja w ich głosie słyszę: ,,Słuchaj, jestem kimś lepszym niż ty". Dla mnie jednak ten ktoś cierpi na schorzenie neurologiczne. Tak samo, gdy mówi: ,,Jezus jest zawsze ze mną." Wtedy ja w tym naprawdę słyszę: ,,Tak się dzieje, gdy ma się urojonego przyjaciela." Wszystko jest w porządku, gdy jesteśmy dziećmi. Nic szczególnego, że dzieci wierzą w mity, baśnie po to, żeby odpowiedzieć sobie na niepokojące pytania kołaczące się im po głowach. Jednak gdy dorastamy, powinniśmy spróbować spojrzeć na wszystko jeszcze raz. Ja wiem, że to nie wasza wina i nie jestem wrogo nastawiony. Po prostu próbuję zrozumieć, dlaczego
skądinąd inteligentni i zdolni ludzie są w stanie wierzyć w rzeczy, które brzmią nonsensownie i są zbędne z duchowego punktu widzenia. Przyczyna chyba jest jedna - po prostu wszystko się stało, gdy byli dziećmi. Ja też byłem wychowany jako katolik. Wiadomo przecież, że dorośli wkładają dzieciom do głów różne gówna, ale nie tylko psychicznie, fizycznie też. Jak byłem dzieciakiem, wciskano mi rtęć do dziur w zębach. Rtęć! To znaczy coś, co omijamy szerokim łukiem, choćby występowało tylko w śladowych ilościach, nawet w rybach. A pakowano mi ją wprost do głowy, tyle że gdy podrosłem, to ją stamtąd usunięto... I dokładnie tak samo można postępować z katolicyzmem.
Bill Maher

                                                                                        

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza