poniedziałek, 21 kwietnia 2014

ABSYRDALIA RELIGIJNE - CZ. 1638

Wiele osób uważa wiarę w koniec świata i ideę, że prawdopodobnie w ciągu życia obecnego pokolenia Jezus zstąpi z obłoku i dokona zbawienia za przykłady skrajnych przekonań. Jednak w istocie one takie nie są.
22% Amerykanów twierdzi, że gdzieś w przeciągu najbliższych 50 lat Jezus na pewno powróci na ziemię sądzić żywych i umarłych. Dalsze 22% uważa, że to prawdopodobnie nastąpi. Zatem mamy 44% wyborców, którzy zasadniczo są przekonani, że powróci on jeszcze za ich życia.
Czyli jak się bliżej przyjrzeć takiemu przekonaniu i temu, co za nim stoi, to okazuje się, że jest ono całkowicie rozbieżne z planowaniem bezpiecznej przyszłości. Jest rozbieżne gdy chodzi o unikanie globalnego konfliktu, ponieważ w świetle tych proroctw globalny konflikt jest w istocie zapowiedzią powrotu Jezusa. Nie jest przesadą twierdzenie, że istnieje znaczący odsetek amerykańskich wyborców, którzy gdyby dzisiaj włączyli telewizor i zobaczyli grzyb atomowy nad Jerozolimą, to uznaliby, że przyniesie on coś dobrego...
Wiara zabija rozmowę. Gdy ktoś mówi na przykład, że życie jest święte, że Bóg daje życie i że ludzie nie mogą się tu wtrącać, to kończy tym samym dyskusję. Nie wolno poglądu takiego kogoś kwestionować i potraktować go tak, jak gdyby swoją etykę wywodził z ,,Iliady" czy ,,Odysei", a uważam, że powinniśmy móc tak postąpić. Skoro prezydent Stanów Zjednoczonych mówi: ,,Planuję mianować zdroworozsądkowych sędziów, którzy wiedzą, że nasze prawa wywodzą się od Boga.", to uważam, że ktoś z korpusu prasowego akredytowanego przy Białym Domu powinien też móc wstać i zapytać: ,,Czym to podejście różniłoby się od takiego, że zamierza pan mianować zdroworozsądkowych sędziów, którzy wiedzą, że nasze prawa wywodzą się od Zeusa?" Jest to pytanie wyraźnie impertynenckie, ale jednocześnie całkowicie rozsądne. 
Sam Harris

                                                                                       

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza