wtorek, 25 lutego 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1583

Jestem miłośnikiem prawdy, czcicielem wolności, celebransem u ołtarza języka i czystości, i tolerancji. Oto moja religia, a jestem każdego dnia boleśnie, grubiańsko, potwornie i głęboko obrażany, raniony, upokarzany i kaleczony przez tysiące rozmaitych bluźnierstw przeciwko niej. Gdy fundamentalne kanony prawdy, uczciwości, współczucia i przyzwoitości są nieustannie napadane przez bezmyślnych biskupów, pompatycznych, nietolerancyjnych i ograniczonych księży, polityków i dostojników kościelnych, świętoszkowatych cenzorów, samozwańczych moralistów i rozmaitych wścibskich, to do jakich starożytnych praw mogę się uciec? Do absolutnie żadnych. Ale też nie proszę o nie, bo w przeciwieństwie do tych zajadłych imbecyli, ja niezachwianie wierzę w swoją religię i wiem, że kłamstwo zawsze przegra, a nieprzyzwoitość i nietolerancja zawsze przepadną.
Stephen Fry

                                                                                     

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza