niedziela, 16 lutego 2014

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 1574

 
Wszyscy, którzy zwątpili czy wyrzekli się mieli być zgubieni. -- Życie moralne i uczciwe - dotrzymywanie zobowiązań, by dbać o żonę i dziecko - tworzenie szczęśliwego domu - bycie dobrym obywatelem - patriotą - sprawiedliwym i myślącym człowiekiem - było po prostu godnym szacunku sposobem pójścia do piekła.
Robert G. Ingersoll
***
Oto cały problem z religią chrześcijańską. Ustanawia ona nierealne, nieracjonalne i niemoralne kryteria, według których należy żyć. Potem natomiast tworzy furtki polegające na tym, że nie musisz być odpowiedzialny za swoje czyny. Chrześcijaństwo nie jest moralnym systemem, jest niemoralnym systemem, bo wyraźnie mówi, że niekoniecznie będą w stosunku do ciebie wyciągnięte konsekwencje, bo istnieje furtka. A czymże jest ta furtka? Otóż nie ma ona nic wspólnego z tym, jak dobrym człowiekiem jesteś, jak moralnie postępujesz ani z niczym innym. Ma natomiast wiele wspólnego z twoją wolą bycia pochlebcą idei. Jeśli zatem nim jesteś, to istnieje pewien wyjątek, więc nie będziesz już musiał cierpieć kary.

Zatem stwierdzenie, że świecka moralność nie daje żadnej gwarancji karania ludzi za ich zbrodnie i okropieństwa nie jest argumentem przeciwko świeckiej moralności, ponieważ to jest właśnie założenie chrześcijaństwa! To wręcz jego fundament. Idea, że chrześcijański bóg jest sprawiedliwy stoi w jawnej sprzeczności z tym, że jest on miłosierny. Doskonała sprawiedliwość i jakiekolwiek miłosierdzie są ze sobą bezwzględnie sprzeczne, bo miłosierdzie jest sprzeczne ze sprawiedliwością.

Nie stwarzajcie więc pozorów, że wasza religia jest moralną religią, by atakować moje (osadzone w rzeczywistości) stanowisko, bo ktoś tam np. dokonał gwałtu, potem zastrzelił się i nie został ukarany. To głupkowaty argument.
Matt Dillahunty
***
By odkryć prawdziwe zasady moralności, ludzie nie potrzebują teologii, objawienia czy bogów. Potrzebują tylko zdrowego rozsądku. Potrzebują spojrzeć do wnętrza siebie, by zastanowić się nad swoją własną naturą, by wziąć po uwagę swoje własne oczywiste korzyści, by rozważyć cel społeczeństwa i każdego z jego członków, żeby z łatwością zrozumieć, iż prawość jest zaletą, a występek jest krzywdą dla istot należących do gatunku. 

Uczmy prawości, dobroci, umiarkowania i społecznego zachowania nie dlatego, że bogowie tego wymagają, ale by sprawić
ludziom przyjemność.

Powiedzmy im, by powstrzymali się od występku i zbrodni nie dlatego, że będą ukarani na tamtym świecie, ale dlatego, że będą cierpieli na tym.
Jean Meslier
***
 BIBLIA TYSIĄCLECIA 
 Nowy Testament 
Ew. wg św. Marka, rozdz. 16, ww. 15,16

I rzekł im [Jezus]:
idąc na cały świat,
głoście ewangelię 
wszystkiemu stworzeniu. 
Kto uwierzy
i ochrzczony zostanie,

będzie zbawiony,
ale kto nie uwierzy, 
będzie potępiony,
[w piekle].
***
Powyższą naukę Króla Wszechświata wziął sobie do serca pierwszy prawdziwy dobroczyńca chrześcijaństwa i Kkorporacji zabobonu - cesarz rzymski sprzed 1500 lat Konstantyn Wielki (hipokryta). Otóż ochrzcił się on dopiero na łożu śmierci, by za życia mieć absolutnie wolną rękę (w mordowaniu członków własnej rodziny włącznie), a po śmierci wykpić się od odpowiedzialności, zamelinować w niebie i mieć luzik przez całą wieczność. 

Czy można sobie wyobrazić bardziej zbankrutowane podejście do moralności?

                                                                                        

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza