piątek, 17 lutego 2012

ABSURDALIA RELIGIJNE - CZ. 793

 PIEKŁO - NIEBO, PIEKŁO - NIEBO... 
czyli
KRÓTKA OPOWIEŚĆ
O NAJWIĘKSZYM PRZEKKRĘCIE W DZIEJACH

Jak wiadomo z historii, wszelcy tyrani (np. Kaligula, Iwan Groźny, Hitler, Stalin, Pol Pot, Saddam) często torturowali swoje ofiary, ale zawsze tylko do momentu wyzionięcia przez nie ducha. Potem zamykali sprawę. Śmierć oznaczała koniec cierpień dla ofiar tortur i fajrant dla oprawców. Śmierć była ucieczką, wybawieniem od bólu na zawsze. Stary Testament, stanowiący pierwsze 2/3 Biblii, w którym okrutny Jahwe i jego wyznawcy przelewają na ziemi hektolitry wszelakiej krwi, nigdzie nie podaje, co dzieje się z człowiekiem po śmierci; jeśli np. jakiś prorok idzie do nieba, to tylko żywcem i w jakimś ,,rydwanie ognia". Umarlak nie ma tam żadnej wartości. Absurdalna koncepcja życia pozagrobowego nie istnieje. Jednak tylko do czasu.

Mianowicie do czasu powstania nowotestamentowej totalitarnej chrześcijańskiej sekty i instytucji Kościoła kat. ok. 2000 lat temu, kiedy to wymyślono iście diabelski sposób na podporządkowanie sobie śmiertelników na tym ziemskim padole. Otóż powiedziano im, że jeśli będą popełniać grzechy (tj. np. onanizować się czy wyrażać krytykę wobec władzy religijnej), to po śmierci znajdą się w bardzo specjalnej sali tortur zwanej piekłem. Będą tam wrzuceni do ognia, wrzącej smoły lub siarki, a ulga nie będzie wchodziła w grę, bo nigdy nie nastąpi. Nigdy! Ich męki (,,płacz i zgrzytanie zębów") będą trwały wiecznie.
|||||
|||
|
Przede wszystkim miejmy nasze dni ostatnie zawsze przed oczyma i zawsze bójmy się wiecznej męki.
św. Pachomiusz
 ***
Bójcie się dnia Sądu Ostatecznego, bójcie się piekła, pragnijcie życia wiecznego z całą żarliwością, zawsze miejcie możliwość śmierci przed oczyma.
św. Benedykt
W porównaniu z tym pobyt w hitlerowskim obozie koncentracyjnym, stalinowskim łagrze czy na polpotowskim polu śmierci to spacer po egzotycznej plaży o zachodzie słońca. Napędzono takiego stracha ciemnemu ludowi, że uniknięcie pobytu w piekle stało się pierwszoplanowym celem życia każdego katolika. Wszystkich też ogarnęła obsesja pójścia po śmierci do nieba.
  
I o to tylko Kościołowi i jego cwanemu personelowi w sutannach chodziło - fundamenty najbardziej lukratywnego interesu na świecie zostały położone. Teraz należało tylko dopracować szczegóły: przyjąć biznes-plan i wydać przepisy wykonawcze. Nic prostszego. Stworzono cały katalog grzechów i cennik za ich odpuszczenie. I co ważniejsze, po długich deliberacjach - zwłaszcza na synodach w Rzymie i Kartaginie (251/252 r.) - ustalono, że nikt nie jest w stanie uniknąć grzechu, a w konsekwencji do uzyskania jego odpuszczenia każdy potrzebuje wstawiennictwa Kościoła. Nie trzeba dodawać, że wymazanie grzechu (odpust) zależało od jakości pokuty. Najbardziej efektywną ,,pokutą" była ta wyrażona w - jakże by inaczej - brzęczącej monecie, dobrach materialnych i wpływach politycznych. Odpustowy biznes nabierał rozpędu.

Oczywiście wszelka władza świecka szła zawsze ręka w rękę z Kościołem, bo za odpowiednią opłatą uzyskiwała narzędzie do trzymania ciemnego ludu za uzdę krótko przy pysku. Klechy obrastały w piórka, tłuszcz i gigantyczny majątek. Jak zawsze zresztą na koszt tegoż ciemnego ludu, bo on to wszystko jak zwykle w ostatecznym rozrachunku finansował.

Dzisiaj Kościół bezczelnie domaga się zwrotu swojego majątku - głównie ziemi, której ma najwięcej - lub rekompensaty zań. Jednak ten majątek jest nielegalny, bo wyłudzony pod groźbą; są to dobra otrzymane za usługi pośrednictwa w transferze ludzi do fikcyjnego raju i chronieniu ich (od kołyski po grób) przed wiecznym potępieniem w równie fikcyjnym piekle. Przy czym z usług tych nie można było  zrezygnować (apostazja oznaczała śmierć). Współcześnie swój majątek na podobnej zasadzie zdobywa mafia.

Ostatnio poszły słuchy, że rząd planuje zlikwidowanie jednego z nowoczesnych rodzajów ogólnospołecznej opłaty odpustowej, tzw. Funduszu Kościelnego, który jest jedną z form (nie najistotniejszą zresztą) finansowania Kościoła przez państwo ze środków publicznych. Na wieść o tym purpurowe pasożyty podniosły larum, krzycząc, że ich firmie dzieje się krzywda. Wrażliwa władza natychmiast więc uspokajająco pogłaskała laski panów biskupów zapewniając, że wszystkie swoje posunięcia będzie konsultowała z episkopatem. Cóż za wyrozumiałość i takt!

Ale chwileczkę, od kiedy to pies pyta pchły, czy może je wyiskać?

                                                                                       

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez administratora bloga.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, przede wszystkim zastraszyć i to od małego, jakie to haniebne, podłe i niskie. Doprawdy współczuję tym, którzy przez to przechodzą i trzymam kciuki za tych, którzy próbują coś z tym zrobić - zerwać więzy.
      Ja nie musiałam przeżywać tych okropieństw i dlatego tym bardziej chciałbym wesprzeć tych, którzy nie mogą sobie poradzić z rzuceniem w diabły wiary w piekło/niebo. Chrońmy więc siebie, a przede wszystkim dzieci przed molestowaniem psychicznym KK.
      Doskonale robi to autor tego bloga.
      God bless you & him!

      Usuń
  2. "Stary Testament, stanowiący pierwsze 2/3 Biblii" nawet obliczając tak na oko, to ten ułamek jest bardzo daleki od prawdy :) Wydaje mi się jednak, że Stary Testament stanowi ponad 9/10 Biblii.
    "Do czasu powstania nowotestamentowej totalitarnej chrześcijańskiej sekty" piękne określenie. Ta ciemna i tępa sekta zniszczyła podwaliny rozwoju ludzkości, w postaci hellenizmu. Jeżeli ktoś kompletnie nie wie, o co mi chodzi, niech obejrzy np. film "Agora".

    OdpowiedzUsuń